19 czerwca 2013

Rozmowa z Kid Kashem.


Kid Kash rozmawiał z Kayfabe KickOut. Oto co powiedział :

Myślisz, że mniejsi zawodnicy TNA jak ty, są mniej popularni wśród fanów?

Kid Kash : Myślę, że na początku istnienia federacji, to właśnie Ci mniejsi zawodnicy pokazywali kawał świetnego wrestlingu. Teraz jest podobnie, jednak nie odczuwam tego, że fani kibicują im mniej. Myślę, że każdy fan ma swojego faworyta i za niego trzyma kciuki. Z wrestlerów - mięśniaków, znajdzie się może jeden na stu, który naprawdę posiada umiejętności i może coś zwojować w ringu. Polityka wrestlingu jest nieraz szalona. Wiele zależy od promotorów. Ci odgrywają ważną rolę, bo sami nie raz potrafią znakomicie wypromować zawodnika na przyszłego mistrza.

Pracowałeś dla TNA kilkakrotnie. Zgadzasz się z większością fanów, którzy porównują TNA z WCW w kategoriach braku przywództwa i starszych gwiazd?

Kid Kash : Tak. Myślę, że teraz jest trochę słabo. Niektóre federacje w kółko pchają te same gwiazdy, nawet kiedy już się nudzą. Nie biorą pod uwagę tych zawodników, którzy akurat są w dobrej formie. I myślę, że nawet gdyby podnieść im pensję, to dalej będą na tym samym poziomie. Nie płacą jak w każdym innym biznesie, bo to "firmy". ECW zapłaciło mi dwa razy lepiej niż TNA kiedykolwiek i to jest prawda.

Kto był twoim ulubionym zapaśnikiem, z którym mogłeś pracować w ringu, a kto był najmniej przez ciebie lubiany?

Kid Kash : Muszę powiedzieć, że najbardziej lubiłem pracowac z Hernandezem. On jest bardzo utalentowany jak na swoje gabaryty. Naprawdę to dobry i przykładny wrestler, któremu wróże sukces. Natomiast osoba którą lubiłem najmniej to Austin Aries. Nie cierpiałem jego arogancji. Nie raz pokazywał ją w swoich śmiesznych pięcio, lub dziesięciominutowych walkach, które przecież był proste jak wyrywanie pierdolonych zębów...

2 komentarze:

Tupak pisze...

Dzięki za kolejny wywiad :D
Kid ma sporo racji w pierwszym pytaniu. Wiadomo, że każdy fan wrestlingu ma jakiegoś swojego ulubieńca, za którym będzie stawał murem i mu kibicował. Na początku TNA wyglądało całkowicie inaczej według mnie. Większość zawodników to byli zawodnicy, którzy mogliby walczyć w X Division i z którymi możemy się utożsamiać. Drugie pytanie jest dość dobre, bo niby głównym szefem jest Dixie Carter, ale jaką role ma teraz Jeff Jarrett? Wiele osób mówi, że JJ nie ma już żadnych wpływów w TNA, a inni, że nadal je ma.

Anonimowy pisze...

Kid ma rację, ale co można zrobić. Teraz każda firma chce zarobić. TNA też jest taką firmą i po prostu sprzedaje to co da im największy zysk... Na szczęście są gale One Night Only które dają smak walk tych graczy nie występujących na Impactach. Choć i to nie zawsze...

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.