25 września 2013

Dywizja X - krótki felieton.




Można nie lubić TNA, można tej organizacji wprost nie znosić ale jednak jest coś unikatowego w tej federacji, coś co przyciąga nie raz nawet najzagorzalszych wrogów Dixielandu na chwilę do komputera czy telewizora. Mowa o X Division czyli dywizji wrestlerów, którzy być może nie są odpowiedni do Main Eventu, ale tworzą razem świetne i widowiskowe pojedynki, okraszone nie raz ryzykownymi akcjami. Czy tak jest i teraz? O tym właśnie chciałem napisać ten krótki felieton.

Może zacznę trochę od historii i powstania dywizji. X Division jako sama dywizja powstała razem z TNA, czyli w 2002 roku już na drugiej gali federacji. Początkowo oczywiście pod nazwą NWA X Championship. Pas mistrzowski jak i sama dywizja była przeznaczony dla wrestlerów lżejszych choć nie raz zdarzały się wyjątki… Pierwszym, który mógł poszczycić się pasem mistrzowskim X Division był AJ Styles. AJ pokonał Low Ki, Jerry Lynna i Psicosis w walce 4 Way. Było to na weekly PPV #2 Swoją drogą polecam obejrzeć pierwszą walkę o pas, bo warto. Oto link : http://www.youtube.com/watch?v=M1NDQ9zNZCY Styles przeszedł do historii jako pierwszy mistrz dywizji iksów i trzeba przyznać, że jak na pierwszego champa miał niezły run z pasem. Trzymał go na piersiach przez 49 dni. Zawodnikiem, któremu udało się pokonać AJ’a i zabrać mu tytuł był Low Ki, dla niektórych niestety bardziej znany jako Kaval. Dość już jednak odległej historii.



Walki X Division zawsze były bardzo widowiskowe i emocjonujące, no może prawie zawsze. Większość zawodników charakteryzują bardzo dobre umiejętności ringowe, co przekłada się na poziom pojedynków. Klasyką, którą chyba każdy prawdziwy fan wrestlingu powinien znać było starcie z Unbreakable 2005, gdzie na szali był własnie tytuł mistrzowski. Odbył się wtedy 3 Way Match z udziałem ówczesnego mistrza – Christophera Danielsa, Samoa Joe i AJ Stylesa. Walka była fantastyczna i została okrzyknięta pierwszym i jak na razie ostatnim five starem w historii TNA. Można powiedzieć, że tamten okres był najlepszym w historii X Division. W pojedynkach o pas na galach PPV mieliśmy takich wrestlerów jak AJ Styles, Samoa Joe, Chris Daniels, Chris Sabin, Low Ki czy Jay Lethal. Wszyscy gwarantowali świetne walki i solidny poziom dywizji. Niestety z roku na rok poziom nieznacznie spadał, a przełom 2012/13 był chyba jednym ze słabszych okresów. Austin Aries jako champion wygrał tytuł na Destiantion X 2011 i dzięki swojemu długiemu, rocznemu panowaniu zyskał szansę walki o pas Wagi Ciężkiej, przez co musiał zwakować pas X Division. Wtedy tytuł czekał wakat, aż do samej gali Destination X. Tam nowym mistrzem został Zema Ion. Zema mistrzem był przeciętnym, ale chyba nie ze swojej winy. TNA dawało dywizji mało czasu, szczególnie na tygodniówkach przez co zawodnicy nie pokazywali za dużo umiejętności. Tak samo było w przypadku podbudowy, czy storyline’ów bo o ile kiedyś feudy o pas X Division przyćmiewały nawet te o główny tytuł, tak teraz jest z tym bardzo na bakier. Federacja powierzyła jakiś czas potem pas w ręce Roba Van Dama, a w kuluarach mówiło się o tym, że złoto było tylko zachętą dla Szatkowskiego na przedłużenie umowy z TNA. Chyba żadnemu kibicowi federacji taka decyzja się nie spodobała bo pas w rękach RVD był nijaki i nie znaczył wiele. Na szczęście panowanie Van Dama skończył Kenny King, czyli człowiek odpowiedni.

Wygląd pasa przez całą jego historię :



Zbliżał się okres kolejnej gali Destination X, a wiadomo jakie są zasady odnośnie tej gali. Tytuł trzymał Chris Sabin i pomimo krótkiego zawirowania z Austinem Ariesem, udało mu się walczyć z mistrzem Wagi Ciężkiej. Pas ponowanie został zwakowany, a nie tak dawno zdobył go Manik, czyli Suicide pod nowym ring name’em. Jego rolę odgrywa TJ Perkins. Pytanie : Czy dywizja idzie w dobrym kierunku? TNA stara się o nią dbać czego przykładem mogło być na przykład wprowadzenie zasad. 21 marca Dixie Carter ogłosiła, że walki będą odbywały się tylko i wyłącznie w formule 3 Way z limitem wagowym. Jednak nie tak dawno zasady zostały zniesione. Powód? Możemy się tylko domyślać. Przy półtorej godziny gali Impact Wrestling, ciężko jest federacji zadbać o dywizję X tak, aby każdy z trzech zawodników był wiarygodnym i dobrze wypromowanym pretendentem. Segmentów jest jak na lekarstwo a to wszystko na pewno nie pomaga… Wprowadzono również X Cam, czyli specjalną kamerę dla sędziego, który podczas walk mógł przekazać nam więcej emocji i lepsze ujęcia. Ten pomysł również został po jakimś czasie zniesiony, ale trzeba przyznać, że konieczny nie był.
X Division – dobry pomysł i oryginalna idea w pro wrestlingu. Ale czy na pewno do końca wykorzystana przez TNA? AJ Styles powiedział kilka prawdziwych słów w stronę Dixie Carter na ostatniej gali, a segment ponoć ma być nowym krokiem dla federacji. Według wielu informacji organizacja zamierza skupić się na tym co najlepsze i udoskonalać swoją pracę. Moim zdaniem pierwszym krokiem do lepszych zmian jest właśnie dywizja X. Federacja powinna zakontraktować kilku zawodników, można rzec – idealnych do dywizji. Przykładem może być Sonjay Dutt, Petey Williams czy wielu wielu innych. Dwójka którą wymieniłem pojawiała się jeszcze nie tak dawno na tygodniówkach, ale nie mają stałej umowy z TNA.

Niedawno przeczytałem na zagranicznym portalu, że TNA stara się właśnie o sprowadzenie wrestlerów do X Division i mam nadzieję, że jeśli uda się zakontraktować kilku odpowiednich zawodników, to być może ujrzymy ponownie najlepsze czasy i kwintesencję dywizji X…

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

super sprawa, fajny artykul ogólnie props Forlan :)

Tupak pisze...

Bardzo fajnie to napisałeś.
Pierwsza walka faktycznie była bardzo dobra i warto ją zobaczyć. Warto dodać, że AJ tydzień po zdobyciu pasu X Division zdobył pasy TT wraz z Jerry Lynnem co później doprowadziło do ich kłótni i świetnego feudu. Pojawiały się nawet informacje, że może to być feud roku 2002. X Division miało kilka swoich przestojów i o dziwo wszystkie były podczas pobytu Hulka Hogana w TNA. Przypadek? :D Według mnie te zasady, które wprowadzono nie były konieczne, bo X Division zawsze było pokazywane jako dywizja, w której nie ma żadnych limitów. Aktualnie największym minusem tej dywizji jest czas antenowy. Dostajemy jedną walkę co dwa tygodnie i zero prom. Jeśli byśmy nawet dostawali jedną walkę, która trwałaby 10 minut i na drugi tydzień jakiś segment to już można by mówić o próbie odbudowania. Mam nadzieje, że te "przepowiednie" o polepszeniu całego TNA okażą się prawdą i po BFG TNA zacznie wprowadzać zmiany w życie.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.