1 grudnia 2013

Kogo chciałbym znowu widzieć w TNA TV ?

Kogo chciałbym znowu widzieć w TNA TV ?




Witam wszystkich w moim kolejnym felietonie, tym razem tematem nie będą żadne dywizje, nie będzie nim AJ Styles jednak byłe gwiazdy. Poruszę tutaj temat osób, które wiele ludzi by z chęcią znowu widziały w federacji z Orlando. Napiszę o wielu osobach, od starych gwiazd do młodych, którzy nigdy nie mogli pokazać swoich wszystkich umiejętności w federacji. Całkiem możliwe że wiele osób się ze mną nie zgodzi, kto wie. Mimo to życzę wszystkim miłego czytania, zachęcam oczywiście do komentowania i oceniania.





Joey Ryan



Większość osób które widząc, że napisałem to nazwisko chwyci się za głowę, jednak dla mnie to przynajmniej dziwne. Ryan w ringu i za mikrofonem prezentuje bardzo dobry poziom, a do tego ma sporo charyzmy. W ubiegłym roku zwyciężył on na Bound For Glory, a następnie walczył kilka razy o pasy Tag Team oraz o pas X Division. Tylko że Joey od początku był postacią śmieszną, jednak dla mnie nie komediową. Ktoś powie, że TNA dało mu szansę, jednak tak nie było. Stał on cały czas w cieniu Matta Morgana zamiast walczyć o pas dywizji lotników, a później szybko spadł do walk z Josephem Parkiem. Dla mnie to było śmieszne. Mieli w rosterze człowieka który spełnia wszystkie wymagania na gwiazdę. Ryan nie był chudzielcem, miał on zadatki nawet na nowego mistrza. No cóż, jednak od początku nie było na niego pomysłu, najpierw dostał on feud z Al Snowem. Następnie połączyli go w Tag Team z Mattem Morganem, a to się nie mogło sprawdzić, ponieważ Morgan nie oszukujmy się, przez same warunki fizyczne nie pasował do Ryana. Szkoda także, że przed przejściem do TNA Joey był uważany za świetnego zawodnika, po odejściu wiele ludzi zaczęło go traktować jakby był komediowym wrestlerem, który niczego nie jest warty. Ktoś by się mógł zapytać, czy Ryan miał jakieś dobre promo ? Świetną walkę ? Chyba nie, tylko że ciężko się odnaleźć, gdy dostaje się gimmick połączenia striptizera i gwiazdy porno. Ringowo też Joey musiał się ograniczać, bo on miał grać ofermę, która ledwo co jest wstanie wykonać Dropkick. Jeśli ktoś nie wierzy mi w to co piszę o Ryanie, to faktem za tym, że nie jest on przeciętny jest fakt iż walczy on w PWG. A nie jest to zwykła federacja, walczyć tam to znaczy, że naprawdę jest się genialnym zawodnikiem. Ryan odszedł z federacji gdy przyszły pierwsze cięcia finansowe, trudno, tylko trochę mi szkoda że nie dano mu nigdy prawdziwej szansy. Napisałem sporo o tym zawodniku, trochę szkoda, że jego kariera w tej federacji tak się potoczyła no jednak trudno. Ktoś u „góry” nie widział w nim gwiazdy, a szkoda.

Generation Me


Kolejni zawodnicy ze sceny niezależnej, dla mnie Tag Team roku bez podziału na federację. Mieli oni jedną walkę w tym roku w Dixielandzie, podczas One Night Only Hardcore Justice 2. Stoczyli oni walkę z Bad Influence i to w Ladder Matchu, pojedynek ten był niesamowity. Jest to kolejny przykład ludzi z których nie zrobiono wszystkiego, przecież ringowo są oni niesamowici. Uwierzcie mi, że charyzmę i umiejętności mikrofonowe też mają. Gdyby byli oni ludźmi pokroju Manika czy Amazing Reda to ich zwolnieniu bym się nie zdziwił, bo to są skaczące małpki od spotów. Red i Manik to przykłady ludzi których szczytem jest dywizja X. Tutaj tak nie było, oni mogli być nowymi braćmi Hardy. Tylko że są oni lepsi niż bracia do których ich porównałem. W tak kulawej dywizji Tag Team byliby oni teraz wielkim wzmocnieniem, ludźmi którzy wizerunkowo zniszczyli by oni całą resztę śmiesznych tag teamów które teraz mamy. Swojego czasu dwójkę tą chciało bardzo WWE, jednak oni wolą występować w TNA, bo kiedyś już tu walczyli na pełnym kontrakcie. Ostatnio mówiło się sporo, że federacja chce sprowadzić sporo nowych młodych zawodników, udało im się sprowadzić na razie EC3. Do tego jeszcze Fernuma i Barnsa, oni są genialni jako ten team ofiar, który z każdym przegrywa. Jednak to nie to samo, więc opisałem ich jako kolejne osoby, które z wielką chęcią widziałbym w federacji ponownie.


Jeff Jarrett


Double J, założyciel federacji, której jesteśmy fanami. Człowiek który po upadku WCW nie miał miejsca w WWE, więc założył on ze swoim ojcem Total Nonstop Action Wrestling. Teraz ma on mniej niż 30 % udziałów w firmie, jednak mimo to on jest jedną z tych osób, które rządzą na zapleczu. Najśmieszniejsze jest to, że Jarrett walczy normalnie w Meksyku, a w swojej federacji nie/ Jego powrót byłby czymś niesamowitym. Wiadomo, Jarrett to ciągle spore nazwisko, osoba która by ciągle elektryzowała wielu. Nikt nie mówi o zdobywaniu kolejny raz głównego pasa, jednak mógłby on wrócić na kilka miesięcy i podpromować jakąś gwiazdę, np. Magnusa na twarz federacji. Przecież już by nikt go nie chciał oglądać jako mistrza, większą głupotą by było wkładanie go w jakiś feud ze Stingiem czy Anglem o miano największej gwiazdy w historii. Już mam nawet w głowie taki storyline, Magnus wygrywa turniej i staje się człowiekiem Dixie Carter. Pokonuje po kolei wszystkie wielkie gwiazdy, jednak pojawia się J Double, który atakuje Magnusa i wyzywa go do walki. To było by także świetne zakończenie kariery Jeffa oczywiście w TNA, wiadomo że w Meksyku sobie może walczyć ile chce. Przykład Magnusa to tylko przykład, może to być każdy inny człowiek, od Ethana Cartera po Austina Ariesa. Jednak osoba która by w tym feudzie pokonała Jeffa zyskałaby bardzo wiele, chociaż jak Magnus pokonał Stinga na BFG to jakoś głośno o tym nie jest. Tylko, że tam podbudowa była fatalna, tutaj nie wierzę że JJ chciałby wracać na walkę i to mało promowaną. To powinno być na jakiejś z gal PPV, nie mówię że nawet w tym roku, może być to za rok, za dwa lata a nawet za trzy. Jednak takie coś powinno mieć miejsce, Jeff jest za wielką legendą tej organizacji by nie mieć w niej jeszcze nigdy miejsca (chodzi mi o TV). Mogłem napisać o wiele więcej o powrocie tego zawodnika, jednak według mnie nie jest to konieczne, bo on powinien wrócić na jedną – dwie walki, a nie na cały etat.



Alex Shelley


Genialny zawodnik, jego Tag Team z Chrisem Sabinem według mnie już dawno przeszedł do historii TNA. Pisząc o jego powrocie chciałbym właśnie widzieć ponownie ten team, Chris Sabin według mnie nie jest jakimś genialnym zawodnikiem solowym. Alex osiągnął sporo w federacji z Orlando, wygrywał pasy drużynowe, pas lotników, zwyciężył wiele turniejów. Teraz Alex walczy w Japonii, jego powrót może być ciężki do wykonania, bo obawiam się, że aktualnie w New Japan Pro Wrestling płacą więcej niż w TNA. Według mnie Shelley był o wiele lepszy niż swój Tag Team partner może nie ringowo jednak na pewno to on bardziej wyróżniał się w tej drużynie, przynajmniej ja tak sądzę. Shelley był w federacji od 2004 roku, w pierwszych latach walczył on w X Division. Wiadomo że jego umiejętności w ringu pozwalały mu osiągać tam wielkie sukcesy, jednak to w dywizji Tag Team pokazał na co go tak naprawdę stać. W 2007 roku wybrano ich team na Tag Team roku, bez podziału na federacje. Fascynujące jest to, że jednak dwóch zawodników, którzy nie oszukujmy się są skaczącymi małpkami stworzyło team, który na zawsze zapisze się w historii TNA. Gdy myślę o Motor City Machineguns to umieszczam ich obok takich zespołów jak Team 3D, LAX, Beer Money, America's Most Wanted czy Triple X. Patrząc teraz to o wiele lepszą karierę niż Alex zrobił Chris Sabin, ponieważ on aż siedem razy zdobywał pas X Division i do tego był on mistrzem wagi ciężkiej. Szkoda, bo bardzo bym się cieszył, gdyby Alex wrócił do federacji, ponieważ jego kolejne połączenie z Sabinem mogło by świadczyć o złotym środku dla dywizji drużynowej.

Ron Killings


Zawodnik lepiej znany jako R-Truth, były mistrz NWA, osoba która przeszła do WWE i tam jest tak naprawdę jobberem. Akurat z jego powrotu do federacji bym się bardzo cieszył, u konkurencji nie dość, że rzadko się pokazuje to jeszcze najczęściej przegrywa. R-Truth ma świetne umiejętności ringowe. W WWE nie pokazuje on takich akcji jak 450 Splash czy Hurricanrany. Do tego, gdyby Killings powrócił do Orlando nie był by on traktowany jak Knux, Doc czy inne odpadki z większej federacji. Ron walczył już w TNA, był tam głównym mistrzem, do tego mistrzem Tag Team i chyba fani go jeszcze dobrze pamiętają. Choćby z 3 LiveKru gdzie nie raz sięgał po pasy Tag Team. Ciekawe jest to że wiele osób, które oglądają TNA od dwóch lat, trzech nie wiedzą nawet że R-Truth kiedyś tam występował. Gdyby teraz on powrócił do federacji to nie wiem czy jako Main Eventer, raczej jako człowiek który miałby promować młodsze osoby lub walczył by w Tag Teamach. Ron jest świetnym zawodnikiem, ma charyzmę, umiejętności ringowe, a na mikrofonie także nie odstaje. Tylko że przez swoją aktualną federację nie jest wcale wykorzystywany, gdyby miał on wrócić to raczej jako heel. Pasuje on do tej osobowości, a do tego jako zły charakter spisuje się on o niebo lepiej niż jako ten dobry. Wiem jedno to, że ja bym chciał go widzieć znowu w Total Nonstop Action nie oznacza, że to się musi stać. Wręcz jest to bardzo mało wiarygodne, ma on aktualnie kontrakt z federacją, która płaci mu o wiele więcej. No jednak, zawsze można sobie pomarzyć, Ron tworzył tą federację i bardzo bym chciał, żeby jeszcze kiedyś tam zawitał. Oczywiście nie jako jej twarz, tylko zastrzyk dobrego wrestlingu np. w Tag Teamach.

Christian Cage


Moją listę kończy legenda tej federacji, osoba która jako Christian Cage wywalczyła dwa razy najważniejszy pas federacji. Jest to kolejny zawodnik, który kojarzy się wszystkim z WWE, jednak nigdy Christian nie osiągnął w tej federacji tyle co w TNA. Racja miał on u Vinca pas wagi ciężkiej jednak nie był on tam nigdy twarzą federacji. W przypadku Killingsa pisałem, że gdyby on wrócił do Orlando to nie jako człowiek od rywalizacji o pas tylko np. członek dywizji Tag Team. Za to tutaj Cage musiałby wejść od razu do Main Eventu, nie wyobrażam go sobie feudującego np. z Manikiem. Christian ciągle ringowo jest znakomity, na mikrofonie nadal jest świetnym i heelem i facem. Ma on wszystko by być mistrzem. W WWE aktualnie nie występuje i chyba nie jest on zbytnio zadowolony z tego jak jest tam traktowany. Do tego Kanadyjczyk ten jest tak wielkim nazwiskiem że gdyby przeszedł do TNA to przyciągnął by tam wiele swoich fanów. Dla mnie jest on zdecydowanie w piątce najlepszych heelów naszych czasów. Gdy rok temu TNA zawarło umowę z WWE na to że Ric Flair wystąpi na ceremonii Hall Of Fame, to Dixieland zażyczył sobie na jedną galę właśnie Christiana. Wiele osób krytykuje TNA, że stawia na te stare gwiazdy jak Sting, jednak gdyby to Christian stanął znowu w ringu w tej federacji to jestem pewien, że każdy by chciał by zdobył on znowu główne złoto. Świetnym momentem do jego powrotu byłaby ceremonia TNA Hall Of Fame, chyba każdy się ze mną zgodzi że jeśli robimy taką ceremonię to tak wielka gwiazda musiała by się tam znaleźć. Sądzę, że za jakiś czas federacja będzie chciała zacząć robić co rok galę w Kanadzie, a osoba z tego kraju na pewno przyciągnęła by fanów. W tej chwili jest kilku Kanadyjczyków w rosterze, Eric Young, Bobby Roode, jednak dla Captaina Charismy pewnie każdy jego rodak chciałby przyjść na galę. Problemem może być to, że pewnie Christian będzie chciał sporą sumę, jednak wątpię by była ona większa od tej którą ma np. Sting, Angle czy Hardy.




Oczywiście że nie opisałem wszystkich zawodników których bym chciał znowu w federacji. Wiem także, że każdy ma inne zdanie na ten temat, mogłem jeszcze napisać o takich ludziach jak Scott Steiner, Crimson, Matt Morgan, Jay Lethal czy Chris Harris, jednak według mnie napisałem o tych ludziach, o których chciałem, a i tak mi to trochę miejsca zabrało. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to chciałbym by napisał swoje osoby w komentarzach

9 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dodałbym jeszcze Peteya Williamsa, Sonjaya Dutta i Rhino

Anonimowy pisze...

Będę szczery wasze marzenia się nie spełnią.

Anonimowy pisze...

Zapomniales napisac kogo z kobiet bys widzial z powrotem.:) Reszta jak najbardziej ok.

Anonimowy pisze...

Pope

Tupak pisze...

Moja lista wyglądałaby tak:
Jeff Jarrett
Generation Me
Christian Cage
Rhino
Homicide ( i reaktywacja LAX )
The Pope

I w roli managerów James Mitchell i Vince Russo :D

Anonimowy pisze...

Może i kilka osób by przyszło z WWE ale jest jeden problem. KASA. Niektórzy wgl albo mało walczą np. Tensai, Ryder ale tam mają stałą kasę. Tensai z tego co pamiętam zarabia 400k dolarów za rok roboty, przecież to idealna posadka. Powalczy sobie trochę, potrenuje i kasa wpływa. Ryder to kompletne ZERO w WWE, ale kasa się zgadza i tyle. Kto by chciał przechodzić do TNA, gdzie masz lużny grafik ale masz mniej KASY ?

Łukasz Śledziewski pisze...

Bardzo miło się czyta tego typu wpisy, oczekuję więcej rzeczy tego pokroju, tak trzymać! Wracając jednak do tematu. Można być pewnym, Alex Shalley, Joey Ryan czy nawet Christian, w najbliższym czasie nie przybiją piątki z managerami Impact wrestlingu. Z całej listy najbardziej czekałbym na Generation me (jak napisał autor), ostatni ich występ w TNA był niesamowity. Jeffa zobaczyłbym bardziej z sentymentu, byłby przy tym (najprawdopodobniej) oznaką nadchodzących zmian, chociaż w ringu już nieco gorzej się prezentuje. Poza listą dodałbym Homicide i powrót do LAX, chociaż oni byli specjalni ze względu na ich Feudy z innymi drużynami, zatem z kim mieliby to teraz robić ? Sonjay Dutt zawsze mnie zachwycał, czy to w TNA lub na scenie niezależnej. Chciałbym, aby wrócił Abyss (nie muszę chyba dodawać o co mnie chodzi), chętnie zobaczyłbym Travisa Tomko, potrzebny jest ktoś jego postury, a Morgan to już odległa przeszłość. Przydałby się ktoś do podtrzymania tradycji tag teamów w TNA - Team Canada, AMW, VKM i T3D i wiele innych, ale poza Team 3D już reszty raczej nigdy nie zobaczymy. Kogo my tam jeszce mamy ? Roxxi, Doug Williams, Abdul Bashir, Sean Waltman, Low Ki, Jim Cornette (oczywiście nie wrestler :D), Consequences Creed, Kid Kas, Rhino, El Generico (Chociaż był krótko, to pasowałby do Feudowania z Bad Influence), New Jack, Petey Williams.

Anonimowy pisze...

Ale poza kasą zawodnicy WWE chyba mają jakieś ambicje? Wielu z nich rzadko jest u nich wykorzystywanych a jak już się pojawią robią głównie za jobberów. Takich jest dużo, np. Christian, Kidd, R-Truth, czy ostatnio Ziggler, a nawet Cesaro, który ze swoimi umiejętnościami powinien być twarzą WWE a nie jobbować jakimś pseudo torreadorom z karłem w stroju byka (kwintesencja wrestlingowego syfu made in WWE). Lepiej za mniejsze pieniądze walczyć przykładowo w TNA niż marnować się w tym pieprzonym Disneylandzie.

Łukasz Śledziewski pisze...

Ci co chcą wrestling, są w Japonii, ROH, CZW, IWA HoH czy w innej niepodległej federacji. TNA i WWE się ośmieszają.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.