30 grudnia 2013

Magnus - jego czas jest teraz.


Jeszcze nie tak dawno krążyły plotki o jego zwolnieniu z federacji. Dziś już mu to raczej nie grozi, bowiem nie zwalnia się ot tak mistrza Wagi Ciężkiej. Po długiej, wyboistej i krętej drodze do chwały, w końcu udało mu się po raz pierwszy w karierze zdobyć najważniejszy tytuł mistrzowski w TNA. Mowa oczywiście o Magnusie, czyli bardzo młodym, brytyjskim talencie ze świata wrestlingu. Czy jego czas właśnie nadszedł?


Dobrych Brytyjczyków w zapasach można policzyć na placach jednej ręki. No może troszkę przesadziłem z tą jedną dłonią, ale na pewno zbyt wielu to ich nie było. Magnus to jedna z perełek, która wyszła na świat pro wrestlingu w pewnym stopniu dzięki Douglasowi Willamsowi, czyli rodakowi z którym na początku kariery w TNA tworzył Tag Team. Tag Team bardzo udany, bo w swojej kolekcji mieli pasy mistrzowskie oraz bardzo dobre starcia. Razem ze starszym od siebie Williamsem, obaj promowali Brytyjskie zapasy w federacji, stąd tez ich nazwa The British Invasion. Inwazją jednak tego nazwać nie można było, bo po dołączeniu do nich trzeciego z Anglików – Roba Terry’ego, stajnia po pewnym czasie się rozpadła, a każdy z nich poszedł w karierę solową. Magnus jednak uczepił się tej narodowości jak rzep psiego ogona, bowiem już kilka miesięcy po rozpadzie British Invasion dołączył do innego Anglika w federacji – Desmonde’a Wolfe’a i razem z nim oraz managerką Chelsea tworzyli London Brawling. Ten akcent w swojej karierze również może zaliczyć do udanych, bo w przeciwieństwie do kolegi z teamu, wyszedł na tym przyzwoicie. Potem swoją karierę dalej kontynuował w dywizji Tag Team. Tym razem jego partnerem została osoba o znanym już nazwisku w tym biznesie, bowiem połączył siły z Samoa Joe. Razem z Samoańską Maszyną do poddań również święcił triumfy, zdobywając złoto Tag Teamowe. Można rzec, że dzięki zespołowi z Joe wypłynął na szersze wody. Co raz częściej zaczął pojawiać się na tygodniówkach, nie raz wygłaszając jakieś promo lub też speech. Poznał również od podszewki gale PPV, broniąc na nich pasów mistrzowskich. Można powiedzieć, że na stałe zadomowił się w organizacji i niejako przyzwyczaił swoją osobę do kibiców Dixielandu. Kolejny mały kroczek do kariery to udział w Bound for Glory Series 2012. Co prawda wtedy po prostu nie mógł tego turnieju wygrać, bowiem nie był jeszcze na tyle wypromowany i ważny w TNA, ale trzeba przyznać, że pokazał się z dobrej strony i nie zawiódł. Co więcej, pokazał się na tyle fajnie, że rok później w Bound for Glory Series 2013 prowadził niemal od początku do końca i to z bardzo dużą przewagą. TNA stawia na niego, bo wie, że się po prostu opłaca. Chłopak jest bardzo przyzwoity i solidny w ringu, pokazuje w nim taką iście brytyjską szkołę zapasów. Jest do tego wszystkiego bardzo młody i perspektywiczny. Walczy w Main Evencie drugiej największej federacji wrestlingu na świecie, mając zaledwie 27 lat! To na pewno napawa optymizmem, bowiem taki wiek pozwala na długą i owocującą karierę. Można hejtować TNA, ale jednak ja jestem im pełen uznania dla tego, jak prowadzili i w dalszym stopniu prowadzą karierę Magnusa. Stopniowa promocja zrobiła swoje. Dobry ruch to przyłączenie go do Main Event Mafii w czerwcu tego roku i również czas antenowy w głównym feudzie roku w federacji. Potem doszła jeszcze do tego mała kłótnia i krótki program ze Stingiem, zakończony wygraną z nim na Bound for Glory 2013, a to też o czymś świadczy. Stinger swoim nazwiskiem w obecnym czasie już tylko promuje, bo w sumie nic innego mu nie pozostało. Po odejściu Stylesa z TNA z pasem mistrzowskim, bardzo dobrym rozwiązaniem był ten turniej na wyłonienie nowego mistrza. Ja osobiście powiem, że widząc skład, który weźmie udział w tym turnieju, wiedziałem na jakieś 80%, że Magnus pod koniec roku będzie mistrzem Świata Wagi Ciężkiej i nie przeliczyłem się. Całkiem fajnie poprowadzony program z Hardym pod koniec, dał nam do zrozumienia heel turn Anglika. Myślę, że turn mu pomoże aczkolwiek nie chciałbym robić z niego pupilka władzy tak jak to jest aktualnie w konkurencji. Nie można tez zapominać o samowolnej banicji AJ Stylesa. Jeśli Fenomenalny powróci w najbliższym czasie, to musi skonfrontować się z Magnusem tylko po to aby wyłonić niekwestionowanego mistrza TNA. Magnus ma szansę wznieść się na same szczyty i mam nadzieję, że mu się to uda bowiem chłopak naprawdę zaskakuje pozytywnie i jest dobrze odbierany przez fanów. Dodatkowo, Aldis to twarz Angielskich zapasów i ma za sobą całą rzeszę kibiców. Jeśli nie zaliczy w najbliższej przyszłości jakiejś wpadki, to może mieć bardzo udany rok. Tak czy inaczej miejsce w Main Evencie ma już zagwarantowane, a patrząc na jego wiek to może i na długie, długie lata…


6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Magnus jest zajebsity i mam nadzieje, ze wygra ze Stylesem. Oby na Genesis...

Fajny artykuł.

Anonimowy pisze...

Cieszy mnie, że TNA zdecydowało się na wypromowanie nowego zawodnika do Main Eventów. Magnus jest jeszcze bardzo młody (co to jest 27 lat dla wrestlera) i wciąż jest na etapie rozwoju. Kto wie czy za te kilka lat nie będzie jeszcze lepszy.

Dzięki za artykuł

Anonimowy pisze...

światny artykuł .Dokładnie za pare lat bedzie na światowym poziomie patrzac na jego postępy. Jak magnus się na prawdę nazywa ?Może lepiEJ jakby pod prawdziwym nazwiskiem wystepował bo ta nazwa magnus co to własciwie znaczy

Forlan pisze...

Nick Aldis chyba ;P

Anonimowy pisze...

no to nie wiem czy nie lepiej by pod prawdziwym nazwiskiem jakby występował rozumiem jak ktoś ma mneij medialne to można wymyslic imie ale tak to po co ?

Tupak pisze...

Bardzo fajny felieton.
Pamiętam początki Magnusa w TNA kiedy to wraz z Douglasem Williamsem tworzyli tag team, a później dołączył do nich Rob Terry. Już wtedy było widać, że Magnus w ringu jest solidny, ale przy Williamsie technicznie troche odstawał. Jak Williams poszedł na X Division dobrym pomysłem było dać Magnusowi innego tag team partnera, żeby gdzieś nie przepadł. Padło na świetnego ringowo Desmonda Wolfa, z którym chyba zbyt długo nie współpracował. Później przyszła pora na kolejny tag team, ale tym razem był to Samoa Joe i można powiedzieć, że wtedy zaistniał w głowach bookerów, a przynajmniej mi się tak wydaje. Kluczowym momentem w karierze Magnusa na pewno było wstąpienie do Main Event Mafii. Wiadomo, że nie była to tak dobra stajnia jak jej pierwowzór, ale dla tak młodego zawodnika wstąpienie do tak zacnej grupy musiało być dużym wyróżnieniem. Przy takich osobach jak Kurt Angle czy Sting ( w szczególności Sting, który pewnie wiele mu pomagał na zapleczu ) nabrał doświadczenia i zaczęła się jego promocja na mistrza. Według mnie Magnus będzie miał bardzo udany rok 2014. Mam nadzieje, że szybko pasa nie straci i będzie miał udany title run. Myślę, że pas mógłby mieć nawet do Slammiversary, albo nawet dłużej. Wszystkie pewnie zależy jak długo będzie trwał storyline z Dixielandem. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby był mistrzem aż do Bound for Glory 2014. Warto zauważyć, że teraz możemy mieć kilka istotnych zmian w main eventach. Do głosu mogą dojść młodsze gwiazdy i mam nadzieje, że tacy zawodnicy jak Sting czy Kurt Angle ostro wezmą się za ich promocje, aby w razie ich emerytury TNA nie zostało bez wypromowanego main eventera.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.