24 listopada 2014

Najlepsi oraz najgorsi – Podsumowanie roku w TNA #2

Najlepsi oraz najgorsi – Podsumowanie roku w TNA #2


Rok temu napisałem tutaj artykuł w którym podsumowałem mijający rok w drugiej federacji amerykańskiego wrestlingu. Postanowiłem zrobić to także teraz, wiadomo już że zakończył się w Dixielandzie rok 2014. Impacty wracają na nowej stacji, stanie się to jednak dopiero za kilka tygodni. Trzeba na początku powiedzieć że federacja z Orlando nie może się pochwalić dobrym rokiem, owszem poziom na tygodniówkach był momentami świetny. Tylko że głupi Booking, odejście największych gwiazd, wydawało się że może już nie być za rok tej federacji. Nagle pojawiła się nowa telewizja, wiadomo że o mniejszym zasięgu, lecz to lepsze niż nic. Więc żeby nie przedłużać zapraszam wszystkich do dalszej części mojej pracy :


Wrestler Roku – Bobby Roode

Trzeba przyznać że tutaj było kilku kandydatów, rok temu były tylko dwie możliwości : Styles oraz Bully Ray. Tutaj kandydatów według mnie jest pięciu, pierwszym z nich jest Magnus. Owszem spadł on mocno w hierarchii, tylko że trzeba pamiętać o początku roku. Mistrzem był wyjątkowo słabym, ale główny pas posiadał przez dobrych kilka miesięcy. Pokonał w tym czasie wiele gwiazd, Samoa Joe, Jeff Hardy czy Abyss to tylko przykłady, na pewno nie oglądało się go dobrze. Mimo to można mu było przypisać łatkę największej gwiazdy federacji, tylko że ostatecznie nie mogłem mu dać miana zawodnika roku. Kolejnym kandydatem w drodze eliminacji był następny champion, chodzi oczywiście o Erica Younga. Niesamowite jest to jak mocno skoczył on w hierarchi federacji, z typowego jobbera który jeszcze w poprzednim roku latał z ODB został on mistrzem TNA. Była to wielka sensacja, chciano wywołać szum medialny, stało się tak bowiem kilka dni przed tym zdarzeniem na Wrestlemanii XXX Daniel Bryan został mistrzem WWE. Eric Young dość sensacyjnie był dobrym mistrzem, został wywindowany na dobrego mistrza. Przez dwa PPV udanie bronił on pasa, w końcu stracił on tytuł lecz pokonał go monster Lashley. Na pewno Eric miał świetny rok, tylko że to nie on zostanie u mnie człowiekiem roku w tej organizacji. Przejdźmy do kolejnych kandydatów, zostało ich trzech, tutaj miałem spory dylemat kogo uznać najlepszym. Bobby Lashley, Ethan Carter III oraz Bobby Roode, dwóch mistrzów a także odpadek z WWE który pokazuje kapitalne umiejętności. Dwóch mówców oraz destroyer który spisuje się w swojej roli wspaniale. Lashley powrócił do TNA na Lockdown, była to sytuacja wręcz szokująca. Pokazywał on przez te miesiące że nadal jest w formie ringowej, mimo swojej masy potrafił robić świetne walki. Do tego był bardzo dobrym mistrze, gadać nie musiał bo miał obok siebie Montela. Szkoda trochę że Bobby Roode odebrał mu ten tytuł, z drugiej strony trzeba przyznać że był to idealny moment. Przejdźmy do kandydatóry Ethana, wrestler ten przez cały rok sprawiał że trzeba było przecierać oczy ze zdziwienia. Na swoim koncie ma on pokonanych największych, takie legendy jak Kurt Angle, Sting, Jeff Hardy, Bully Ray czy Rhino. Świetne segmenty razem z Rockstarem, jest to przyszły champion. W WWE nigdy nie dostał swojej szansy, pokazywał on już tam że stać go na bardzo wiele, tutaj pokazuje jednak zupełnie inną klasę. Gdyby Ethan został mistrzem pod koniec roku to miano Wrestlera Roku miał by on jak w kieszeni. Trzeba na to czekać niestety do przyszłego roku, także Carter niestety nie dostanie tej nagrody z mojej strony. Zostaje więc tylko jedna osoba Bobby Roode, Face Turn dla niego był jak powietrze. Po ponad dwóch latach kolejny raz został on mistrzem świata wagi ciężkiej, do tego zdecydowanie kończy on ten rok jako ulubieniec fanów. Na początku tego roku feudował z Kurtem Angle, widać było niestety że trochę się on dusił już jako heel. Bardzo dobrze że stał się on „tym dobrym”, stanął w jednej linii z Austinem Ariesem czy Eric'em Youngiem przeciwko dominującej stajni Portera. Wyszło to świetnie, bardzo dobrze że został on kolejnym championem, tym samym w TNA nareszcie świetny wrestler odebrał pas świetnemu wrestlerowi. Podsumowując : Bobby Roode zostaje wrestlerem roku, może to kogoś zdziwić ale według mnie to jest najlepsza decyzja.

Najgorszy Wrestler Roku – Abyss
Tutaj takiego wyboru już nie było, rok temu pamiętam że wstawiłem dokładnie w miejsce to Josepha Parka. Tutaj ponownie Chris jest tym najgorszym, jest on bowiem stary, gruby oraz słaby, czas zakończyć karierę. Oglądając walki Abyssa sprzed kilku dobrych lat można poczuć do niego szacunek, pamiętne pojedynki m.in. ze Stylesem albo z Sabu. Tylko że Park zupełnie obniżył loty, nawet gdy wchodził do walk mocno hardcorowych to nie raz jego oponenci dużo więcej przyjmowali na siebie (Bram). Abyss to oczywiście wielka legenda TNA, człowiek który był tam właściwie od samego początku. Tylko że wiek przy jego kilogramach robi bardzo dużo, nigdy on wspaniały nie był więc czas odchodzić. Było kilku kandydatów dla Abyssa w sprawie tej „nagrody”, na pierwszy ogień daje Chrisa Sabina. Federacja zrobiła na początku roku z niego zupełną ofiarę która lata razem z Velvet Sky. Sabin bardzo dużo stracił na tym że został mistrzem świata, wiele osób go za to znienawidziło, potem było już coraz trudniej. Jako heel nie mógł on pokazywać w ringu bardzo wiele, mikrofonowo był zawsze słaby. Dlatego na początku roku nie dało się go niestety oglądać. Kolejnym nominowanym był Samuel Shaw, bowiem dostał on dość fajny gimmick i mogło coś z tego wyjść. Tylko że okazało się że Shaw jest słaby, przeciętny w ringu, słaby na mikrofonie. Federacja wystawiła mu dość dobrze na samej tacy, pokonanie Andersona na Lockdown to nie jest byle co. Prawda jednak jest taka że Samuel wszystko to zepsuł, pokazał bowiem że nie jest on dobry w żadnym aspekcie i nie nadaje się do tej federacji. Na koniec napiszę także o Rhino, jako ochroniarz Ethana nie pokazał on tego co chcę po nim widzieć. Stał się gruby i stary, ringowo nie pokazywał właściwie nic, miał do tego tylko jedno dobre promo. TNA nie powinno sprowadzać takich osób, lepiej te pieniądze zainwestować w kogoś lepszego. Abyss wygrywa tą kategorię bo zwyczajnie nikogo słabszego nie było.

Walka roku – The Wolves vs The Hardy's vs Team 3D – Full Metal Mayheym Match
Gdy American Wolves na początku roku przychodzili do TNA był to wielki entuzjazm, okazało się że Eddie Edwards oraz Davey Richards spisywali się cały rok znakomicie. W momencie gdy nie było dla nich wiarygodnych rywali zrobiono coś co wywindowało pasy Tag Team tam gdzie tytuły te powinny być. Walka ze stołami, drabinami oraz krzesłami była kapitalna, lecz tutaj chcę napisać o czterech pojedynkach które niosły te tygodniówki. Czterech doświadczonych wrestlerów którzy niby w ringu sporo nie pokazują zostało zmieszanych z jednym z najlepszych Tag Teamów na świecie. Trzeba przyznać że już pierwsza walka bez żadnej stypulacji była świetna, wygrali tam Bully oraz Devon. Pokazało to że mimo iż TNA finansowo jest w dołku to wracają czasy wspaniałych bojów o tytuły drużynowe. Druga walka była na podobnym poziomie, wiadomo że gdy doda się do trzech takich drużyn stoły to będzie bardzo dobrze. Lecz prawdziwy geniusz szóstka ta pokazała w ostatnich dwóch bojach, dwie wygrane Wilków. Ostatni pojedynek to najlepsza walka ostatnich lat w Dixielandzie, były osoby które dały nawet 5 Stara. Dave Meltzer szalał dając wyjątkowe oceny jak na niego, każdemu to się podobało. Stoły, drabiny, krzesła, brutalność, ostrość. Hardasi oraz Dudleysi czuli się jak podczas Wrestlemanii X-7, Wolves spisali się jeszcze lepiej. Było ryzyko, były emocje, pomiędzy walkami Davey połamał nogę. Mimo to wrócił on i w ostatniej walce dał z siebie wszystko, był to powrót do czasów gdy walki o tytuły drużynowe były wspaniałe. Beer Money, American Most Wanted, Motor City Machine Guns, Styles i Daniels, to były drużyny które przeszły do historii TNA. The Wolves weszło już także do tego panteonu, dzięki temu że oni mieli tytuły TNA potrafiło w końcu przyciągać ludzi. Team 3D oraz The Hardy's spisali się tam każde wspaniale, Jeff Hardy może nas nudzić, Matt Hardy może być słaby w ringu, Bully może być bliski odejścia a Devon bardzo stary. Mimo to pokazali oni serce do wrestlingu, nie było w tym roku nawet pojedynku który pod względem poziomu mógłby im zagrozić. Jeżeli Wolves w przyszłym roku nadal będą w tej organizacji to nadal trzeba wierzyć że będą spisywać się tak dobrze jak teraz.

Najgorsza Walka Roku – Samuel Shaw vs MR Anderson – Lockdown 2014
Nadal pamiętam ten pojedynek i ciągle jak o tym pomyślę to pamiętam jakie to było gówno. Nie wiem czy gdybym oglądał wszystkie gale One Night Only to znalazł bym gdzieś gorszy pojedynek. To było bowiem wyjątkowo słabe, przed samym tym pojedynkiem miałem co ciekawe nadzieje na zobaczenie dobrego wrestlingu. Anderson zawsze w ringu był dobry, kocham go oglądać bo charyzma od niego bije na kilometry. Shaw za to wydawał się dość solidny pod względem ringowym gdy to jeszcze występował jako facet w gaciach. Tylko że tam wrzucono jeszcze storyline z Christy Hemme, dlatego wyszło to bardzo źle. Kolejne starcia tej dwójki były tylko trochę lepsze, Samuel pokazał właśnie podczas tej walki że nigdy nie będzie nikim ważnym. Gdybym na siłę mial szykać pojedynków które mogły by się tutaj także znaleźć to nominował bym pojedynek Magnusa z Joe o pas wagi ciężkiej. Tamten pojedynek mimo iż na papierze wyglądał dobrze był strasznie mizerny, Samoa dominował całą walkę a na koniec został zaatakowany przez Abyssa. Walka o pas TNA nie powinna tak wyglądać, Magnus nigdy w ringu geniuszem nie był, lecz to zdecydowanie było za słabe jak na tak ważne starcie. Idąc dalej trzeba wspomnieć także o kilkunastu walkach z gal One Night Only, było tam sporo gniotów, lecz nie były one za bardzo ważne dlatego nawet nie ma co o nich pisać. TNA ma ten problem że ma sporo złych starć, wydaje mi się że dzieje się tak przez to że łączy się często dobrych wrestlerów z tymi słabymi. Przykładem jest Shaw oraz Anderson, Ken w ringu jest bardzo przywoity, tylko gdy łączy się go z drewnem to dobre być to nie może.

Zawodniczka Roku - Gail Kim
Było kilka kandydatek, rok temu bez większego wahania nominowałem Gail Kim, w roku 2014 konkurencja była o wiele większa. Na pewno Kim była jedną z faworytek, posiadała jako jedyna podczas tego roku pas kobiet aż dwa razy. Nie jest to łatwe do osiągnięcia, wiadomo że nie były to jakieś niesamowite runy. Ten pierwszy skończył się już na początku roku, lecz drugi był już dość solidny. Prawie trzy miesiące Gail latała z tytułem, pokazała tym samym że mimo upływu lat ciągle to ona dominuje w tej dywizji. Drugą z kandydatek jest Havok która nie tak dawno zadebiutowała, nie pokazywała ona według mnie nic wielkiego. Lecz była odświeżeniem dla tej dywizji w której było sporo rutyny, zdobyła ona nawet tytuł. Taryn odebrała jej go dość szybko, mimo to Havok jest kolejnym kandydatem do wygranej. Wśród kandydatów trzeba także nominować powracającą do organizacji Angeline Love, było to dość niespodziewane. Do tego reaktywacja BP, razem z Velvet Sky spisywała się ona dość dobrze. Zdobywała pas i trzymała go dość długo, dlatego przy ostatecznym wyborze trzeba wziąć panne Angeline pod uwagę. Jeżeli jesteśmy już przy powrotach to także musimy przypomnieć jak to w styczniu Madison Rayne dość sensacyjnie została mistrzynią. 101 dni jako mistrzyni sprawiło że w roku 2014 to ona najdłużej posiadała pas. Miała kilka fajnych walk w ringu bowiem Madison zawsze dało się oglądać. Wyglądem może nie powalać, ale na pewno była zawsze dobrą wrestlerką. Ostatnim kandydatem jest Taryn Terrell, mistrzynią została ona na ostatnim IW w tym roku, jej szanse były najmniejsze. Rodziła ona dziecko przez co sporo jej nie było w tym roku, dlatego nie dostanie ona tej nagrody mimo iż jest aktualną mistrzynią. Więc przechodząc już do ostatecznego wyboru trzeba przyznać że stawka była wyrównana. Mimo to kobietą roku w TNA według mnie zostaje Gail Kim. Dzieje się tak już drugi raz z rzędu, tylko że nie powinno to nikogo dziwić. Owszem było kilka innych mocnych nominacji ale Kim jest nadal świetna i drugi rok z rzędu daje jej tą nagrodę.

Moment roku w TNA – Dixie Carter rzucona przez stół !
Pamiętam że gdy robiłem rok temu ten artykuł to było dużo łatwiej, bowiem moment roku był pewny. Heel Turn Bully'ego Raya zniszczył tam konkurencję, tutaj nie było tak wielkiego momentu. Mimo to nie było nudno, kilka chwil na pewno zapisało się do historii federacji, odejścia, powroty, nowi mistrzowie. Wiele kontrowersji oraz fajnych momentów, jeżeli miałbym się cofnąć na sam początek tego roku to już tam był jeden moment który powinien zapisać się do księgi TNA wielkimi literami. Sting przegrał bowiem starcie walkę z Magnusem o pas TNA, tym samym musiał odejść z federacji. Tak więc człowiek który przez lata był uważany za jednego z największych w Dixielandzie musiał pożegnać się z TNA. Wiadomo było że to jest kwestia czasu, organizacji nie było stać na to aby płacić Iconowi takiej kasy jak przez cały czas. Mimo to był to wielki moment, pokazało to także że federacja ma spore problemy z finansami. Kolejnym kandydatem do miana chwili roku jest powrót Bobby'ego Lashleya, być może było to tak dobrze przyjęte bo było niespodziewane. Wszyscy wiemy jak to się dalej potoczyło, Bobby szedł coraz wyżej w hierarchii. Dołączył do heelowej stajni Montela a następnie został mistrzem. Dlatego ta chwila z jego powrotem na Lockdown była aż tak ważna, patrząc teraz zdecydowanie był to jedna z ważniejszych chwil. Te dwie chwile były bardzo ważne w ubiegającym roku TNA, lecz zdobycie pasa przez Erica Younga bije je na głowę. Jobber który przez ostatnie lata szlajał się z takimi ludźmi jak ODB, Joseph Park's, do tego był on nawet mistrzem Tag Team......kobiet. Zdobycie przez niego głównego tytułu było sensacyjne, zapisało się to złotymi literami do historii TNA. Young tym samym po tylu latach w których to był szanowany za lata przepracowane w federacji dostał nagrodę. Smakowało to dużo lepiej niż pas dla Chrisa Sabina rok temu. Mimo to nie uznałem tego za najważniejszą chwilę roku 2014, bowiem pierwsze miejsce zajmuje Bully Ray który rzucił Dixie Carter przez stół. Sam ten moment był wielkim wydarzeniem, cała szatnia wokół ringu, Bully wynosi Carter pod Powerbomb i rzuca nią o stół. Ważne jest to także bo chwila ta usunęła Dixie z telewizji co było świetną decyzją. Wiadomo że może nie brzmi to świetnie, lecz rzut ten trzeba zobaczyć żeby poczuć tą atmosferę.

Najbardziej niedoceniony wrestler roku – Gunner
Tutaj według mnie wątpliwości nie było żadnych, bowiem były wojskowy dostał feud na początku roku z Jamesem Stormem. Spisał się on tam wręcz świetnie, pokazał w sobie to coś co musi mieć wielka gwiazda. Wydawało się że tylko tygodnie, ewentualnie miesiące dzielą nas od Gunnera jako mistrza. Ale nagle nie wiadomo dlaczego człowiek ten spadł do Midcardu. Była to bardzo zła decyzja, Gunner to znakomity wrestler, zrobił świetne postępy w stosunku do ostatnich lat. Wrestler ten w pewnym momencie był idealnym kandydatem aby odebrać pas Magnusowi, nagle postawili na Younga a na Gunnera nie było pomysłu. Trochę szkoda, jednak z drugiej strony skoro IW ma być kontynuowane to może dla tego człowieka nadejdą lepsze czasy. Mimo iż potencjał tego człowieka był wielki można napisać też o innych osobach które można było wykorzystać lepiej. Kenny King to kolejny przykład, miał być świeżym produktem jako King of The Night. Skończył jako mały czarnuch który tylko pije wódkę ale w ringu nie potrafi pokonać nikogo ważnego. Zawsze był trzecim w stajni murzynów, prawdą jest to że można go było wykorzystać dużo lepiej. Wiadomo przecież że Kenny w ringu jest bardzo dobry, a tutaj całym zwieńczeniem jego kariery było dostanie walki z Ariesem o miano pretendenta do głównego pasa. Owszem nie można powiedzieć że King jest Jobberem, ale wysoko w hierarchii także on nie jest. Pas X Division spokojnie miałby szane zdobyć, tylko że nie udało mu się zajść aż tak daleko. Kolejną niedocenianą gwiazdą jest na pewno MR Anderson, tutaj sytuacja jest trochę inna, on był już na samym szczycie federacji. Osobiście go bardzo lubię, pokazał w zeszłym roku m.in. w feudzie z Bully Rayem że stać go na bardzo dużo. Lecz tutaj bookerzy wrzucali go w głupie storyliny z Samuelem Shawem. Anderson to człowiek który powinien krecic się cały czas w okolicach walki o pas a tutaj spadł już zupełnie do midcardu. Rok temu pod koniec istnienia asów pokazane zostało że jest on mimo upływu lat nadal świetny. Federacja nie wykorzystała go w ubiegającym roku właściwie wcale co jest złe. Na koniec chce jeszcze wspomnieć o Bad Influence, odeszli oni po kilku miesiącach tego roku do Ring of Honor. Trzeba pamiętać jednak jak pod koniec roku Dixieland ich potraktował, woleli wrzucić do Main Eventu Lockdown BroMans a nie tych dwóch geniuszy. Mimo to nagrodę tą wygrywa Gunner który powinien być już mistrzem świata.

Najbardziej przeceniony wrestler roku – Abyss
Kandydatów ponownie było kilku, była jedna osoba która kręciła się wysoko mimo iż nie powinna tam być. Chodzi właśnie o Abyssa, dałem mu już nagrodę najgorszego wrestlera roku, tym samym postanowiłem go także tutaj umieścić. Gwoździem do trumny było zdobycie pasów Tag Team razem z Jamesem Stormem, to już był według mnie chory żart. Abyss to teraz najgorsza osoba w TNA, człowiek którego nie da się oglądać. Nawet już nie robi takich brutalnych starć jak kiedyś, miejsce tego człowieka jest na zapleczu albo zupełnie poza murami TNA. Nie dość że jest on aktualnym championem drużynowym to także przez cały rok był wysoko, miał nawet walki o główny pas. Można go bookować jako wielkiego monstera, ale nie zmieni to tego że Christopher jest słaby. Miał on w tej kategorii jednak konkurentów, pierwszym z nich jest człowiek z którego chciano coś zrobić ale się nie udało. Chodzi o Samuela Shawa, wydawać się na początku mogło że ma on fajny gimmick i może coś z niego być. Okazało się ostatecznie że nic z Sama nie będzie, tylko że przez wiele miesiące swoimi „umiejętnościami” zaniżał on mocno poziom gal. Pokonał MR Andersona na PPV co według mnie było chorą decyzją, Shaw to nie jest osoba która może podnieść poziom produktu. Na szczęście szybko mocno go zdegradowali, bowiem jest on dobry na jobbera a nie na człowieka który będzie kiedyś w czołówce. Gdybym miał rozłożyć Sama na części pierwsze to w żadnej kategorii nie byłby on wybitny, średni aktor, przeciętny mówca oraz cienki w ringu. Typowy przeciętniak poziomem dobry dla OVW a nie gwiazdy drugiej federacji Stanów Zjednocznych. Idąc dalej trzeba wspomnieć o Tyrusie, chodzi w ogóle oto że TNA postanowiło podpisać z nim kontrakt. Dla mnie jest to dość chore, w WWE miał on parę szans i zawsze zawodził, może jako ochroniarz jest on „jakiś” ale nie jako walczący wrestler. Ringowo słabo, mikrofonowo tylko czasami lepiej niż źle, jego miejsce jest na bramce przed jakimś klubem a nie w ringu wrestlingowym.

Najlepszy gimmick roku - James Storm
Uwielbiałem Storma jako kowboja, zimne piwko, kapelusz oraz płaszcz to było świetne połączenie. Lecz kowboj stał się już lekko nudny, zmiana była na pewno potrzebna. Zaczął on od świetnego feudu z Gunnerem, owsze przegrał on ten konflikt. Ale spisywali się oni tam świetnie, Storm wykonując Superkick ojcu swojego przeciwnika stał się nagle zimnym chujem. Człowiek ten w końcu nabrał kolorków, powołanie nowej stajni jest teraz bardzo ciekawe. Co by nie mówić Storm jest kapitalnym wrestlerem, dano mu kolejną szansę i ją świetnie wykorzystuje. Niestety dokoptowali mu do stajni Abyssa, to może wszystko zniszczyć. Tylko że na razie trzeba się cieszyć że Cowboy daje radę i także zrobili dzięki niemu pożytek z Sanady oraz Manika. Jeżeli mam wymieniać kolejne fajne gimmicki które były w tym roku to wspomnieć trzeba na pewno o Willowie. Hardy tutaj w końcu spisywał się dobrze, zrobiono z niego zupełnego dzikusa i wyszło to bardzo fajnie. Wiadomo że nie były to wielkie kontrowersje, jednak to na pewno fajniejsze niż nudny Hardas który był mocno nudny. Tylko że alterego Jeffa nawet nie można porównywać do Storma, mimo to była to fajna postać którą zaliczam na plus. Muszę przyznać jak już jestem przy tej kategorii że trzeba pochwalić Lashleya, dawno nie było bowiem takiego monstera w federacji. Bobby stał się zwierzakiem który nie się niczego ani nikogo nie boji, stracił pas a dalej jest kozakiem który niszczy. Gdyby takie powroty były zawsze to było by jak w raju ;) Do tego koks ten miał przy swoim ramieniu Montela który jest wspaniałym mówcą, ten duet zawsze wypadał świetnie. Ostatnim bardzo fajnym gimmickiem tego roku jest face'owy Bobby Roode, tylko że to już daje jako taki dodatek. Bardzo przyjemny ale nie może się on równać z takim Willowem czy Stormem, mimo to Bobby spisuje się zawsze dobrze dlatego go tutaj daje. Przez ostatnie lata znakomicie spisywał się jako heel, mimo to zmiana charakteru dobrze mu zrobiła. W pewnym sensie odświeżyło to jego postać, zdobył główny pas przez co po wielu miesiąch kolejny raz jest najważniejszy w TNA. Mimo to w tej kategorii wygrywa James Storm, jak tak dalej pójdzie to w najbliższym roku Storm może zajsć daleko.

Debiutant roku – MVP
Trzeba przyznać że tutaj było kilku kandydatów którzy mogli zwyciężyć w tej kategorii, tylko że dłużej się zastanawiając trzeba stwierdzić że nie danie tutaj MVP było by wręcz komedią. W ostatnich latach sporo się mówiło o możliwym dołączeniu Portera do Dixielandu. W tym roku w końcu oficjalnie do tego doszło, chyba jednak nikt się nie spodziewał że MVP mimo upływu lat jest tak dobry. Za mikrofonem to absolutna czołówka federacji, może się z nim rownać chyba tylko Bobby Roode, Austin Aries oraz Kurt Angle. Szkoda że przed Slammiversary nagle złapał on kontuzję, gdyby tak się nie stało to pewnie został on by mistrzem świata. Zamiast tego na szczycie stanął Lashley, tylko że i tak świetną robotę przy tym robił Porter będąc jego managerem. Ciekawi mnie to jaka będzie przyszłość tego człowieka w TNA, ma on szansę by w końcu zostać mistrzem. Zobaczymy jak to będzie. Przejdę więc do osób które mogły ewentualnie zagrozić tutaj Montelowi, trzeba więc wspomnieć o Sanadzie. W swoim debiucie na gali OnO w Tokio zabrał on po świetnym starciu pas Austinowi Ariesowi, więc wszedł z mocnym akcentem do amerykańskiej federacji. Na pewno Sanada robił zawsze bardzo fajne starcia, kilka pojedynków z Austinem Ariesem stało na bardzo wysokim poziomie. Problem z Japończykiem by taki że jako face nie był ciekawy, to była jedno wymiarowa postać. Więc ciekawe było dołączenie do Jamesa Storma, dało mu to dość sporo, nowy wygląd oraz kopiowanie The Great Muty. Dało mu to na pewno sporo, nie zdziwię się jak za kilka miesięcy Sanada kolejny już raz sięgnie po tytuł X Division. Przechodząc dalej wręcz trzeba wspomnieć tutaj o The Wolves, Eddie Edwards i Davey Richards to wielkie gwiazdy sceny niezależnej które przeszły do TNA. Była to dla fanów Dixielandu wspaniała decyzja, Eddie i Davey zostali mistrzami Tag Team i stoczyli wiele wspaniałych pojedynków. Cztery starcia z Hardasami oraz Dudleysami sprawiły że dwójka ta zapisała się do historii federacji. Pojawiają się informacje że może to być koniec ich przygody z federacją, była by to wielka szkoda. Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o Chrisie Mendelezie, pisze tutaj o tym człowieku tylko dlatego że jest on jakimś wyjątkiem. Były wojskowy który stracił nogę podczas wojny o USA, Amerykanie to nie są takie lewackie skurwiszony jak Polacy i doceniają takie osoby. Tylko problem jest taki że Chris jest słaby, powinien dostać wkrótce zwolnienie. Mimo to jest on jednym z ważniejszych debiutantów. Już na sam koniec wspomnę o Bramie, odpadek z WWE dostał swoją szansę w TNA. Do koptowano go jako dodatek do Magnusa, szybko można się było przekonać że przerasta on swoimi umiejętnościami byłego mistrza. Brytyjczyk może być nowym Abyssem, stoczył wiele fajnych ostrych pojedynków, nawet udało mu się wycisnąć sporo ze wspomnianego Abyssa. Kolejny rok może być dla niego dobry.


Na koniec trzeba powiedzieć że federacja ta przez ostatni rok miała momenty bardzo dobre oraz bardzo złe. Każdy ma jednak swoje ulubione oraz znienawidzone chwile związane z tegorocznym sezonem TNA. Więc napiszcie je tutaj aby można było podyskutować.


10 komentarze:

Anonimowy pisze...

Najlepszy wrestler : Eric Young
Przeceniony wrestler : Jeff Hardy
Najgorszy wrestler : Abyss
Debiut roku : Wolves
Najbardziej niedoceniany wrestler : Gunner

Clobberin Time Cm Punk pisze...

Najlepszy wrestler : Bobby Rode
Przeceniony wrestler: Samuel Shaw
Debiut Roku : The Wolves
Najbardziej niedoceniony wrestler :
Bram

Anonimowy pisze...

storm to moim zdaniem najgorszy gimmick tego roku, może nie sam gimmick bo hellturn wyszedł bardzo dobrze,ale obecne story z jego udziałem to jakaś głupota, nie pasuje do kowboja z piwem bycie przywódcą jakiejś sekty w której jest japończyk i inni dziwacy, nie trzyma się to kupy, to właśnie storm powinien mieć jakiś gang w stylu asów i ósemek, pasowałoby to jak ulał do niego, nawet z knuxem go połączyć w tag team by mogli, dac mu motor i gotowe

Anonimowy pisze...

jeżeli the wolves i ec3 odejdą to tna się posypie

Anonimowy pisze...

tna ma rosterze osobę która może być przyszłą twarzą federacji jest to robbie e, ma on wszystko co trzeba świetny materiał na gwiazdę, ciekawe czy tna to wykorzysta, obok niego jest ec3, ale moim zdaniem powiązanie go z dixie carter będzie jego kulą u nogi w przyszłości

Anonimowy pisze...

Dlaczego piszesz że Bram był niedoceniany? Mało miał świetnych hardcorowych walk? TNA robi z niego nową ikone hardcoru

Daniel Szybeler pisze...

Najlepszy wrestler : Bram
Debiut roku : Bram
Przeceniony wrestler : Samuel Shaw
Najgorszy wrestler : Samuel Shaw
Niedoceniony wrestler : Austin Aries
Knockoutka roku : Gail Kim

Anonimowy pisze...

"nie pasuje do kowboja z piwem bycie przywódcą jakiejś sekty"

Przecież Storm już nie ma takiego gimmicku, nie wychodzi z piwem więc o czym ty mówisz? Całkowicie zmienili jego gimmick łącznie z włosami i brodą. Teraz wygląda zajebiście i ten pomysł był strzałem w 10. Storm jest świetny jako heel, obok MVP i Cartera najlepszy w TNA.

"jeżeli the wolves i ec3 odejdą to tna się posypie"

Skąd ten pomysł że EC3 mógłby odejść? Ma kontrakt, nigdzie nawet nie było przesłanej że może się pożegnać z TNA. O Wolves czytałem że kończą im się kontrakty ale powinni zostać. Przynajmniej Richards który oprócz TNA nie ma wielu opcji bo spalił za sobą mosty i np do ROH nie wróci.

Kurt pisze...

Najlepszy wrestler : Jeff Hardy
Przeceniony wrestler : Abyss
Najgorszy wrestler : DJ Z
Debiut roku : Wolves
Najbardziej niedoceniany wrestler : Gunner

Anonimowy pisze...

sam shw powinien byc najgorszy abbys przynajmniej pokazał cos z bramem a shaw zmarnowal niezle story

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.