4 listopada 2016

Impact Wrestling - 03.11.2016 - raport

Siemanko, witam w mojej kuchni. Dzisiaj zobaczymy walkę o pas mistrza świata TNA pomiędzy Edwardsem a Lashleyem. Może być ciekawie więc zapraszam na raport.



A zaczynamy od pojawienia się w ringu Brandi Rhodes. Chciała ona najpierw podziękować za wsparcie dla niej i jej męża. Zrobili wiele od kilku lat i musieli podjąć kilka trudnych decyzji. Były one jedynie mirażem i pozwoliły one stać się im silniejszym. Zawsze kiedy nastają trudne czasy trzeba być silnym. Cody zaufał jej i teraz jest on bardzo blisko osiągnięcia swojego celu – zostania mistrzem świata. Ale wszystko zepsuł Bobby Lashley. Ona ma jednak dla niego złe wieści – jej mąż nie boi się walki i ona w jego imieniu zapowiada, że Cody jeszcze wróci. Jej przyszłość natomiast... Niestety przerwała jej Maria oraz Sienna. Maria chciała powiedzieć coś o przyszłości Brandi. W tym biznesie nie ma nikogo i gdy jej mąż został kontuzjowany – ona została sama. Może teraz zająć się swoim biednym Cody'm albo pływać dalej z rekinami. Rhodes zapytała ją czy chce ją przestraszyć, ale Maria stwierdziła, że nie straszy nikogo i oferuje jedynie szanse. Przeszła także do tematu Allie mówiąc, że musiała dostać nauczkę za bycie złą asystentką. Brandi jednak musiała oszukać aby zwyciężyć z nią i ona nie widzi w tym nic złego. Ma jednak propozycję – może dołączyć do jej grupy. Ona może jej pomóc odkryć kim jest naprawdę. Brandi jednak od razu odrzuciła ofertę mówiąc, że jej nazwisko „Rhodes” to wielkie dziedzictwo i nie pozwoli sobie na dołączenie do Marii. Ta zapytała ją czy jest tego pewna i Sienna postanowiła spojrzeć rywalce w oczy z bliska. Rhodes nie wytrzymała i zaatakowała Siennę. Wydawało się, że Brandi poradzi sobie z koleżankami, ale nic bardziej mylnego. Gdy Brandi ruszyła na Marię to Sienna wróciła na nogi i posłała rywalkę na matę a następnie wykończyła ją swoim firmowym AK-47.


Pokazano nam film, który podsumował karierę Eddie'go Edwardsa. Trochę on potrwał, ale zawsze lepsze to niż kolejne powtórki z mało istotnych wydarzeń.


Walka Nr.1: Grand Championship Match – Aron Rex vs Jessie Godderz

Runda 1: Zaczynamy od kilku uników oraz zwarcia. Aron próbował uwolnić się ciosami w brzuch, ale Jessie nagle skontrował jeden z zamiarów rywala i wykonał kilka uderzeń oraz wysłał przeciwnika w podróż po narożnikach. Rex potraktowany został także Dropkickiem. Jessie już chciał wykonać swój finisher, ale Aron na to nie pozwalał. Zamiast finishera, Godderz wykonał katapultę w narożnik oraz całkiem ładny Back Suplex. 1..2..Kick-out. Jessie wysłał przeciwnika na liny, ale Rexowi dało to chwilę ofensywy. Nie na długo, ponieważ Godderz zaskoczył go przez wykonanie Running Crossbody. Dorzucił on także Fujiwara Arm Bar. Mistrz próbował Roll-upu, ale Jessie na to nie mógł pozwolić i wściekle rzucił się na uciekającego przeciwnika. Czas jednak minął.

Runda 2: Godderz wygrał poprzednią rundę wynikiem 30-27. Runda druga rozpoczęła się solidną ofensywą Arona. Wykonał on ładny Knee Drop oraz Headlock. Jessie uwolnił się kilkoma ciosami, ale szybko leżał na macie po Kitchen Sinku. Rex wykonał także Suplex i przeszedł do Chinlocka. Członek BroMans próbował walki, ale szybko został rzucony na matę. Rexowi udało się zablokować jeden z ataków, ale po chwili jego Suplex został skontrowany na Roll-up. Jessie próbował serii Roll-upów – za każdym razem nieudanych. Aron nagle wykonał mocny atak w plecy przeciwnika, ale nie trafił z kolejnym i czekała go seria Clothesline'ów oraz Powerslam. Rex jednak zaskoczył rywala wysyłając go na liny, ale nagle Godderz go powalił i przeszedł do Adonis Craba. Czas jednak minął i dźwignia musiała zostać puszczona.

Runda 3: Poprzednią rundę wygrał Jessie i zastanawiam się w sumie jakim cudem skoro w ofensywie dominował Aron. Tak czy siak przechodzimy do walki. Aron zaatakował oczy przeciwnika co dało mu tymczasową przewagę. Taką przewagę, że oślepiony rywal dostał KO Punch i to koniec. Oczywiście można się domyśleć, że Aron użył swoich pierścieni, które wyciągnął chyba z gaci albo z ręcznika co ma sens. I to oznacza koniec walki.

Zwycięzca: Aron Rex – 0.54 w trzeciej rundzie via Pinfall (No próbują robić coś z tym Aronem, który był po prostu face'm. Teraz jest po prostu heel'em, który używa nieuczciwych zagrań do zwycięstwa. Naprawdę liczyłem na Godderza, który jak już wiecie poprawił się i mógłby zostać wynagrodzony jakimś midcardowym pasem. A co mogę powiedzieć o walce? Była całkiem ok. Nie porwała, ale aż tak nie zanudziła. Gdybym oceniał walki z tygodniówek to dałbym jakieś dwie gwiazdki, ale nie oceniam takich pojedynków, bo to bez sensu. Dziwię się czasami jak ktoś ocenia wszystkie walki na jedną gwiazdkę albo dwie pisząc co tydzień, że nudna walka a w rzeczywistości takie pojedynki trzymają nie taki zły poziom. Nie mam na myśli walk z Impacta.)


Pokazano nam rozmowę Braxtona Suttera, który wciąż nie wykorzystał swojej szansy na pas X-Division z DJ'em Z oraz Mandrewsem. Panowie byli podbudowani przed kolejną spektakularną walką Team X Gold. Ta walka to chyba coś o flagę, bo motyw tego przedmiotu przewija się od jakiegoś czasu.


Walka Nr.2: Team X Gold: Trevor Lee, Andrew Everett & Marshe Rockett vs Rockstar Spud & Decay vs DJ Z, Mandrews & Braxton Sutter

Tak, to chyba walka o flagę, która daje swego rodzaju prestiż. Słyszałem, że w tego rodzaju pojedynkach nie ma czegoś takiego jak wyliczanie nielegalnie znajdującego się w ringu rywala, ale czemu nikt z tego nie korzysta? To bardzo zastanawiające.

Jest to Triple Threat więc wiadomo, że Trevor Lee oraz Crazzy Steve, którzy jako pierwsi byli w ringu, rzucą się na DJ'a Z. Tak się stało, ale po chwili ofensywy, DJ zaskoczył ich Double Arm Dragiem oraz wykonał Somersault Senton na przeciwników poza ringiem. Mamy zmianę z Mandrewsem i panowie wykonują Leg Sweep. Steve załapał się na Double Foot Stomp a Trevor zablokował Hurricanranę aby wykonać Buckle Bomb. Steve dorzucił także Cannonball. Do ringu wchodzi Andrew Everett, który zaatakował Braxtona i zasypał Marka serią Stompów. Steve ugryzł przeciwnika i wpuścił Spuda. Anglik także skopał swojego rywala a następnie wdał się w kłótnię z Marshe. Zamiast walczyć z Rockettem to wpuścił on Abyssa, który spojrzał na Marshe i wymieniał się z nim ciosami. Panowie próbowali powalić się Clothesline'ami oraz Shouldet Blockami, ale Madrews zaskoczył ich Double Shining Wizardem. Do ringu wchodzi Sutter, który pozamiatał w ringu i wykonał Jumping Neckbreaker na Andrewie i Powerslam na Stevie. Abyss zaskoczył go Chokeslamem i wykonał on Black Hole Slam na Andrewie. To nie koniec, bo załapał się on i na Senton od Steve'a, który otrzymał Chokeslam. Okazało się, że nie ma takich zasad jak podałem na początku i sędzia wyrzucił Decay z ringu. No spoko. Więc to po prostu zwykła walka drużynowa. Osamotniony Spud załapał się w takim razie na Jumping Flatliner. Koniec.

Zwycięzcy: Sutter, Mandrews & DJ Z – 5.20 via Pinfall (Ja to już nie wiem o co chodzi w tych walkach. Solidny pojedynek, ale zasady są do poprawy albo chociaż do wyjaśnienia.)


Kolejne wideo o Eddie'm.


W ringu są już bracia Hardy. Matt przypomniał, że w zeszłym tygodniu trzech biznesmenów w maskach chciało zaatakować wspaniałą dwójkę jaką jest Matt Hardy oraz Brother Nero. Wskazywali na nich i on przywołuje DCC do walki. Nie trzeba było długo czekać i zgasło światło oraz pokazały się zegary. Matt wiedział, że panowie tutaj przyjdą i rozpoczęła się walka. Nero załapał się na mocny Soccerball Kick po którym został znokautowany, Został jeszcze Matt Hardy. Jeden z panów podniósł pas do góry aby go rzucić i trójka próbowała się wycofać z ringu. Brother Nero pozbierał siły i zaprosił rywali do walki, ponieważ oni jeszcze nie skończyli. Death Council Crew nie czekali i zaczyna się pojedynek.


Walka Nr.3: Matt Hardy & Brother Nero vs Death Council Crew

DCC zdominowali swoich rywali. Po prostu. Matt nie mógł nic zdziałać i to samo uczynił Nero. Panowie w garniturach zmienili się i wykonali Double Back Elbow. Matt po serii ciosów przeszedł do gryzienia i powalił rywala na matę Neckbreakerem. Kolejne zmiany i Brother Nero wykonał Jumping Clothesline na każdym z członków. Panowie jednak nie pozwolili na Twist of Fate, ale Jeff nie siedział bezczynnie i wykonał kolejny Clothesline. Jeff wykonał Twist of Fate i nagle wszyscy zaczęli walczyć przez co sędzia zarządził dyskwalifikację.

Zwycięzcy: Broken Hardys – 2.40 via DQ

Po walce Jeff i Matt walczyli z dwoma przedstawicielami DCC poza ringiem a sędzia, który skonfrontował się z trzecim członkiem został popchnięty i chyba go to zabiło. Zawsze rozwala mnie jak sędziowie sprzedają tak nieistotne akcje. Ale tu nie o to chodzi. Przechodzimy do walki na zapleczu. Bracia ładnie sobie radzili. Po chwili ofensywy Matta, jeden z typów z DCC uratował swojego kolegę i panowie wyszli poza arenę aby się bić. Matt użył nawet śmietnika, ale nie takiego jak to się używa w walkach tylko normalnego kosza na śmieci w kolorze czarnym. Tymczasem Jeff walczył z drugim typem i zaatakował go krzesłem. Nagle przeszliśmy do Grado, który miał rozmawiać z MacKenzie, ale przerwała im walka Jeffa i członka DCC. Grado poprosił Jeffa o zdjęcie i Brother Nero nie przeszedł obojętnie. Panowie zrobili sobie zdjęcie. Nagle Nero otrzymał Low Blow a Matt uznał, że Nero potrzebuje odświeżenia. Matt oblał brata wodą z jeziora reinkarnacji i pojawił się Antychryst, który zaatakował wściekle rywala i odcisnął na jego masce papierosa. Wcale nie mówię, że jego maska jest dość gruba i on pewnie tego nie czuje. W międzyczasie Matt Hardy kazał jakiemuś typowi potrącić przedstawiciela DCC wózkiem widłowym. Ta sztuka się nie udała, ale Matt i tak skupił się na okładaniu przeciwnika. W tym czasie Nero został zamknięty w skrzyni, ale udało mu się szybko wyjść i wykonać Twist of Fate. Mattowi udało się ściągnął maskę przeciwnika z twarzy, ale pod spodem była druga maska. Hardy przypłacił to jednak spadkiem z wysokości i gdy Nero przyszedł na pomoc swojemu bratu, rywala już nie było a Matt nie mógł poznać Jeffa. No nie powiem – było to niezłe i rozumiem zabieg dyskwalifikacji. DCC nie wygląda źle, ale wciąż mam wrażenie, że są oni tylko po to aby podłożyć się Hardym. Wydaje mi się, że jednym z gości w DCC będzie Bram – nie sprawdzałem spoilerów z tapingów i jego obecność byłaby jak najbardziej wskazana, bo nie odszedł jeszcze z TNA.


W ringu jest już Ethan Carter III. Powiedział on, że później zobaczymy walkę Lashleya z Edwardsem. On jednak chciał być w tej walce i zawalił. Ma jednak problem z jednym sukinsynem i jest to Eli Drake. Chce on z nim porozmawiać. Eli nie kazał na siebie czekać i pojawił się na stage'u. Drake chciał coś powiedzieć i prosił o spojrzenie na idiotę w ringu. EC3 chciał dokończyć rozmowę w ringu i Eli powoli ruszył się, ale stwierdził, że czuje się nieźle tam gdzie jest. Carter dodał, że Eli powiedział coś interesującego. Twierdzi, że udało mu się zdobyć wszystko na własną rękę a Ethan dostał wszystko od władzy. Eli zgodził się z nim uznając, że EC3 nie jest nawet w jego lidze. Carter zgodził się z nim – dostał imię i wiele rzeczy, które pomogły mu w karierze. Niestety on sam zdobył swoją serię bez porażek. Sam zasłużył na przyszłe miejsce w HoF. Sam pokonał Kurta Angle'a i sam pokonał wielu innych rywali. Wszystko co zdobył zostało zdobyte na własną rękę i jest powodem dla którego ludzie oglądają to show. Wygląda jak gwiazda a nie jak śmieć. Eli ma szansę na walkę o pas i zamiast z niej skorzystać – czeka na dobry moment. W międzyczasie może zajmie się Carterem? On jest wolny. Drake jednak uznał, że nie obchodzi go co ma na myśli EC3 i to on tutaj jest złotem. Carter jednak go obraził i zaprosił go do walki z nim aby udowodnić, że zasłużył na swoją szansę. Dodatkowo może postawić swoją szansę na walkę o pas na szali. Drake stwierdził, że nie zgodzi się na taką umowę, bo jest dla niego niekorzystna. EC3 jednak miał kruczek. Jeśli Eli wygra to on nigdy nie będzie domagać się walki o pas. Eli był zadowolony i zapytał czy ludzie chcą zobaczyć jak Drake ucisza tego typa. Stworzą historię, ale on nie da mu takiej możliwości i za tydzień wykorzysta swoją szansę walki o pas. Ethan dalej pozostanie midcarderem i to jest właśnie fakt życia. Spotkało się dwóch dobrych mówców i wyszło z tego coś dobrego. 


JB zaprosił do rozmowy Lashleya. Zapytał go dlaczego zaatakował Cody'ego. Bobby uznał, że był on po prostu w złym miejscu. Nie wierzy w wygraną Cody'ego i to była dla niego rozgrzewka. Niedługo jednak ma walkę o pas i zniszczy Edwardsa na oczach jego rodziny.


Walka Nr.4: TNA World Title Match -Eddie Edwards vs Lashley

No więc zaczynamy. Panowie nie kwapili się do pojedynku. Po chwili zaczęliśmy od silnego zwarcia. Eddie wykorzystał swoją zwinność i przeszedł za rywala, ale Bobby mocno rzucił go na matę. Podbudowało to mistrza, który wykonał serię Chopów, ale uznał wyższość Shoulder Blocków rywala. Lashley wysłał przeciwnika w narożnik, ale było to dla niego zgubne, bo Eddie nagle wykonał Clothesline oraz Atomic Drop. Następnie mamy unik, ale Lashley złapał przeciwnika i ogłuszył go łokciem. Następnie chciał wykonać German Suplex, ale Edwards utrzymał się na nogach. Bobby jednak wykonał mocny Shoulder Block i pozbył się śmiecia z ringu. Lashley chciał walki poza ringiem, ale Edwards szybko wrócił do środka aby zaskoczyć rywala Diving Planchą poza ring oraz serię Chopów. Lashley jednak nagle złapał rywala i wykonał Overhead Belly to Belly Suplex. Bobby nie przestawał walczyć i wysłał przeciwnika na schodki oraz wykonał kolejny Belly to Belly Suplex. Sędzia wyliczał i prawie wyliczył rywali do końca, ale Bobby szybko wrócił do ringu oraz gdy wrócił do ataku na Edwardsa, rzucił go poza barierki do fanów. Eddie załapał się na dwa ciosy łokciem. Lashley wrócił do rywala i znów wykonał kilka uderzeń łokciem oraz zaczął go dusić czego nie mógł zobaczyć sędzia.
Po przerwie sytuacja się nie zmieniła czyli Bobzilla dominuje a smutny Eddie leży na macie i płacze z bólu po serii uderzeń. Edwards nagle zrobił unik i wymierzył Jawbreaker oraz Chop. Następnie powalił Lashleya Big Bootem, dorzucił Corner Forearm Smash, ale Bobby staranował go ładnym Crossbody. 1..2..Kick-out. Bob nie przestawał bić przeciwnika i właściwie to tempo trochę zwolniło. Pora na Suplex. Nieudany Suplex, bo Eddie zeskoczył z góry i wykonał Blue Thunder Bomb. Następnie rozwalił klatę rywalowi serią Chopów oraz dorzucił dwa Forearmy. Lashley wypadł z ringu i Edwards zauważył szansę na skok. Oczywiście ten skok został wykonany i Bobby otrzymał Suicide Dive. Wracamy do ringu gdzie Eddie powalił przeciwnika Shining Wizardem. 1..2..Kick-out. Edwards planował coś dorzucić od siebie, ale Bobby go podniósł i wydawało się, że nie trzyma równowagi, ale nic bardziej mylnego – Edwards otrzymał potężnie wyglądający Dominator! 1..2..Kick-out! Lashley nie mógł w to uwierzyć i wszedł po chwili na narożnik, ale Eddie mądrze zrzucił go dzięki Enzuigiri. Bobby wypadł poza ring i Eddie skorzystał z zaproszenia aby wykonać Suicide Dive! Gdy wrócił z rywalem do ringu to nadział się jednak na Spinebuster. Pretendent ustawił mistrza w narożniku aby wymierzyć Superplex i ta sztuka się nie udała, bo Bobby spadł na matę po kontrze Edwardsa. Eddie nie trafił z Diving Foot Stompem i panowie przez przypadek uderzyli sędziego. Wykorzystał to Lashley, który trafił zaskoczonego mistrza Spearem! Sędzia jednak nie mógł wyliczać więc po długim czasie do ringu ruszył drugi sędzia. 1..2..2.9...Kick-out! Bobby nie był zadowolony i uderzył drugiego sędziego. Pierwszy sędzia zabrał pas (nie wiem z jakiej racji) i nagle zaskoczony Lashley otrzymał Boston Knee Party, ale sędzia zamiast wyliczać normalnie postawił na szybkie odliczanie po którym Eddie obronił pas.

Zwycięzca: Eddie Edwards – 18.55 via Pinfall (Bardzo dobry pojedynek godny nawet PPV. Panowie mają dobrą chemię w ringu i podobają mi się ich starcia. Wszystko było bardzo szybkie i nie było szczególnie nudnych przestojów. Oczywiście gdy wychwalam walkę to muszę się do czegoś przyczepić i tym razem jest to głupia końcówka. Był to nawet swego rodzaju overbooking. Mamy dwóch sędziów, głupi ref-bump oraz szybkie odliczanie, które pewnie da Lashleyowi szansę na rewanż. Jak dla mnie to Edwards odniósł mocno heelowe zwycięstwo przez pomoc sędziego. Tak czy siak warto spojrzeć na ten pojedynek.)


To tyle na dzisiaj – solidny odcinek Impacta. Wszystko jednak było związane z walką wieczoru i nie mam tego za złe. Nacieszcie się Corganem w TV, bo niedługo zniknie on z TNA. Smutne niestety. Dobranoc.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jednym z DCC może być James Storm

Radek Sadkowski pisze...

No właśnie jestem ciekawy jak to rozwiążą i kto tam będzie. Kto wie, może nawet Storm?

Anonimowy pisze...

RS oddaj fartucha

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.