20 grudnia 2013

Najlepsi oraz najgorsi – Podsumowanie roku w TNA

Najlepsi oraz najgorsi – Podsumowanie roku w TNA.

Kolejny raz witam wszystkich w moim felietonie, dzisiaj podsumuję rok 2013 w TNA. Nie będę go jednak opisywał bo was tylko zanudzę, napiszę jednak kto był najlepszy, lub najgorszy w danych kategoriach. Zapraszam :

Zawodnik Roku – AJ Styles




Tutaj miałem do wyboru dwie osoby, Styles i Bully Ray. Bully dominował w pierwszej części roku a Allen w drugiej. Zdecydowałem się na AJ'a ponieważ on od swojego powrotu ani razu mnie nie zanudził. Najpierw genialnie odgrywany gimmick pustelnika, to powinien być wzór dla wszystkich tweenerów. Doskonale pamiętam jego dołączenie do Aces and Eights gdzie to na koniec zniszczył młotkiem zawodników z Asów. Gdy w Maju/Czerwcu Impacty były cholernie słabe, to i tak włączałem je by zobaczyć właśnie jego. Następnie Bound For Glory Series, zwycięstwo w tym turnieju, wygrana pasa w Main Evencie najważniejszej z gal. Potem odejście z pasem i genialny storyline, dla mnie nie ma osoby która mogłaby zabrać Stylesowi tą nagrodę. Od pierwszego IW od Lockdown Styles nie znudził mnie ani razu, w końcu to on promuje aktualnie federację na całym świecie. Dla mnie największa gwiazda federacji powinna być świetna mikrofonowo, świetna ringowo ale co najważniejsze musi ona przyciągać fanów przed telewizory. AJ spełnia to wszystko, ktoś mógłby powiedzieć że Bully Ray także był świetny, to jest prawda. Jednak Ray często mnie nudził, beznadziejne story z Brooke Hogan, końcówka Asów czy ostatni okres. Z AJ'em tego nie było, najpierw uwalił on na początku Storma, potem konflikt z Kurtem Anglem i to on przez trzy miesiące miał feud z Aces and Eights. Najpierw gdy zaatakował ich młotem podczas jego przyłączenia, potem odesłanie Devona na przerwę i w końcu pokonanie Bully Raya na BFG. To proste, nie było lepszego. Tylko że ciekawe jest to że w tym roku nie miał on wielkiej konkurencji, jedyną byli chyba tylko Bully Ray i Bobby Roode. Hardy miał fatalny run z pasem, Austin Aries mało osiągnął, bo półfinał BFG, pas X Division przez dwa tygodnie i udany run z pasem Tag Team to za mało na zawodnika roku. Sting jest coraz słabszy, w tym roku nie osiągnął nic. No i Magnus, finał Bound For Glory Series, uwalenie na BFG Stinga, ale nie miał on żadnego pasa. Bycie w Main Event Mafii to za mało. Więc chyba przekonałem każdego że zawodnikiem roku w TNA, i chyba w całym wrestlingu w tym roku jest AJ Styles.

Najgorszy zawodnik roku – Joseph Park

Ale to było słabe, Joseph to zrobiła się fatalna postać. Jednak wszystko zmierza do tego że w końcu dojdzie to do końca. O ile Abyss nie jest zły, bo jego niesamowite Hardcorowe walki przeszły do historii tej federacji. W ogóle nie wiem dlaczego wystartowano z kimś takim jak Park, czy to było komuś potrzebne ? Czy ktoś chciał to oglądać ? Chyba nie, jednak w tym roku to już była przesada, on był wszędzie, na Genesis, Lockdown, Slammiversary oraz Bound For Glory. Walczył w BFG Series, zrobili z niego zawodnika pokonującego takie osoby jak Crimson czy Jay Bradley. Może nie jest to wielki wyczyn jednak sorry, ale oni już powinni to zakończyć. Wszystko do tego idzie, podczas ostatniego Impact Wrestling Eric Young powiedział Parkowi że to on jest Abyssem. Złe było także takie zmienianie postaci, był okres że raz walczył Abyss a raz Joseph. I każdy już tam widział że Park to Abyss, więc najgorszym zawodnikiem roku według mnie jest właśnie prawnik z Chicago. O ile Abyss miał dobre walki ponieważ był on takim Mickiem Foley dla TNA, to Park ze względu na swój gimmick był nieudacznikiem ringowym. Na mikrofonie też on nie błyszczał, fani mieli go już dość. O ile na początku czyli w maju/czerwcu ubiegłego roku bardzo lubiłem Parka, lecz odkąd wszedł on do ringu to jest to już słabe. Jeszcze ta szopka z krwią, bałem się że dadzą oni mu i Youngowi pasy drużynowe, jednak nie stało się tak bo to już by była przesada. Czekam więc tylko aż Park zaatakuje Younga i wszyscy dowiedzą się jaka jest prawda. 
Walka roku – AJ Styles vs Kurt Angle



Dla mnie pojedynkiem roku ku zaskoczeniu wielu jest pojedynek między AJ Stylesem a Kurtem Angle z Slammiversary. Był to świetny pojedynek, wiele zjawiskowych akcji, niespodziewany zwycięzca, takie akcje jak Springboard 450 Splash tylko określają tą znakomitą walkę. Jednak rok temu było o wiele więcej świetnych walk, jednak to logiczne bo tam mieliśmy aż 12 gal PPV, tutaj były cztery. W zeszłym roku mieliśmy takie niesamowite starcia jak Bobby Roode vs James Storm w Street Fight Matchu na BFG czy walka z drabinami między Austinem Ariesem a Jeffem Hardym. To były rewelacyjne starcia, tutaj był wielki brak dobrych walk. Na Genesis nie dostaliśmy żadnej znakomitej walki, na Slammiversary tą oraz wiele innych udanych starć, na Lockdown mieliśmy dwa dobre starcia, o pasy Tag Team oraz X Division. Za to na Bound For Glory podłoża walk były fatalne, więc wybrałem ten pojedynek. Tutaj widać jak bardzo był to rok Stylesa, zawodnik roku, walka roku. Jednak takie świetne starcie nie udało by się gdyby nie Angle, zawodnik który od ponad dekady cały czas kondycyjnie jest niesamowity. Biorąc pod uwagę tylko TNA i WWE to Kurt to pod względem ringowym zdecydowana czołówka, w federacji z Orlando mogą się z nim równać z trzy, cztery osoby. Nawet tacy ludzie jak Chris Sabin są według mnie ringowo słabsi niż Angle, a Styles to wiadomo. Wielka legenda TNA której ten rok mógł być ostatnim rokiem w tej federacji, w ringu ciągle geniusz. Od czasu RoH i PWG nic nie stracił, teraz osoba ta zyskała status legendy, Hulk Hogan ta wyczyścił tą organizację z pieniędzy że nawet nie stać ich żeby zapłacić Allenowi dobrych pieniędzy. A nie oszukujmy się, zasługuje na to ! Był on w Dixielandzie od zawsze, Angle za to odszedł z WWE jako wielka gwiazda. I zawsze w TNA był tą wielką gwiazdą, więc chyba nikogo nie zdziwi że ta dwójka mogła wykręcić tak niesamowity pojedynek, który nie mógł się jednak równać z takimi ubiegłorocznymi walkami jak Roode vs Storm czy Aries vs Hardy.
Najgorsza walka roku – Doc vs Sting

Walka tej dwójki z Genesis to było wielkie dno, wiadomo gdyby to był pojedynek dwóch jobberów to ok, spłynęło by to po mnie. Jednak tutaj tak nie było, jedna z kilku głównych walk gali PPV. Więc gali która pojawia się raz na kwartał, i takie coś ? Sorry za stwierdzenie ale dali nam oni takie gówno ? Wiadomo, Sting od wielu lat ringowo nie pokazuje już wiele, żeby jego walka była możliwa do oglądnięcia musi mieć on dobrego rywala. DOC takim nie był, ani moment tej walki nie był ciekawy. Właściwie był to długi Squash, Sting nie miał prawie żadnych problemów by wygrać tą walkę. Oglądając ten niesamowity pojedynek można się zastanawiać czy jakaś walka mogła się równać temu show, ja mam kilka faworytów. Chodzi tu o walki Parka z Genesis i Lockdown, kolejno z Devonem i Ryanem. Pojedynek Wesa Brisco i Kurta Angle nie był 5 Starem, Wes spisał się tam fatalnie bo już dawno nikt nie wykręcił tak słabej walki z Anglem. Wiadomo że zapomnieć nie można o walce z Bound For Glory, EC3 vs Norv Fernum. O ile polubiłem ten Tag Team nieudaczników to wstawianie na największą ze scen jakieś Fernuma i Derricka Battemana było śmieszne. Bez żadnego feudu, żadnego segmentu, niczego. Więc wiele walk zasługuje na miano najgorszej walki roku, gdybym był brał pod uwagę jeszcze OnO to lista faworytów by się powiększyła. Dla mnie jednak to Icon i Gallows wykręcili najgorszą walkę roku w TNA.
Zawodniczka roku – Gail Kim.

Może to kogoś zdziwić, bo wiadomo że były takie osoby u Knockout jak Mickie James czy Taryn Terrell które także mogły zyskać tą nagrodę. Dla mnie to jednak to jest diva roku, teraz pa pas Knockout. Wcześniej feud z Taryn i ich wiele świetnych walk, dano pod jej skrzydła Tape by ta mogła podłapać doświadczenie, bo jak się uczyć to od najlepszych. Nie było w tym roku lepszej zawodniczki, ktoś mi zaraz wyjedzie z Brooke, ODB, James, Taryn czy Mickie James oraz Velvet Sky. Tam jednak gdy zawodniczki kończyły np. swój reign z pasem to robiło się o nich cicho. A Gail jest cały rok, jest wszędzie. Ma ona teraz bardzo fajny program z zawodniczkami spoza federacji. Ja wiem że to że pas ma teraz właśnie Gail to jeden wielki przypadek, bo gdyby Taryn nie zaszła w ciążę a Mickie James nie opuściła rosteru to by Kim nie powąchała nawet głównego złota. Mimo wszystko to jest dla mnie kobieta roku w Total Nonstop Action Wrestling, chyba mimo wszystko zasłużenie.
Najlepszy Gimmick Roku – Bully Ray

Zdecydowanie, do Lockdown buli był nudnym zięciem Hulka Hogana, ale jego heel turn i ogólnie całe Aces and Eights pod jego sterami wyglądały świetnie. Wiele genialnych segmentów, heel turn roku i nie mówię tylko o TNA. To wszystko spowodowało to że tutaj stawiam na Raya, oczywiście mógłbym wstawić genialnych Bad Influence czy świetny gimmick AJ Stylesa. Tylko że ja strasznie za markowałem na Lockdown, bo to wyszło świetnie. Butelki latały po ringu, w pewnym momencie dzięki Bullemu poziom IW nagle skoczył. Jednak całe te momentum zabiło zdobycie pasa przez Chrisa Sabina, potem to już nie było to samo. Najgłupszą decyzją jednak było wsadzenie do Aces and Eights Tito Ortiza, dzięki temu niby dostaliśmy feud Anderson vs Ray jednak według mnie nie było warto. Asy w pół roku z najbardziej dominujących skurwieli stali się bandą Jobberów, a postać Raya stała tak nisko że nie mógł on sam pokonać Chrisa Sabina. WTF ? Mimo wszystko Bully Ray jako President of Aces And Eights był gimmickiem roku.
Najbardziej niedoceniony zawodnik roku – Samoa Joe

Joe od kilku lat można powiedzieć że jest takim ekskluzywnym jobberem, wiem jak to głupio brzmi ale taka jest prawda. Kiedy Samoa Joe ostatnio osiągnął coś sporego ? Jakiegokolwiek pasa nie miał od ponad roku, szkoda że tak genialny zawodnik jest takim Chrisem Jericho TNA. Czyli osobą do promowania młodych, bo jeśli w jakiejś walce jest Joe to ona od razu nabiera kolorów. Samoańczyk ringowo jest niesamowity jak na swoje warunki fizyczne, mikrofonowo to także elita TNA. Wizerunkowo także Joe jest świetny, gdy wychodzi on do ringu naprawdę można wierzyć że chce on kogoś pozabijać. Wiadomo że walczy on na każdej gali PPV, ostatnio był w turnieju o pas WHC. Jednak czy nie można mu dać jeszcze szansy ? Wszyscy wiemy jaki on jest niesamowity, trzy Five Star Matche, dla mnie tworzył on dywizję X Division z AJ Stylesem i Christopherem Danielsem. Gdy był on w Tag Teamie z Magnusem to dla mnie był on zdecydowanie lepszy niż Anglik, a to Brytyjczyk walczy teraz o pas wagi ciężkiej. A kiedy Joe ostatnio odniósł ważne zwycięstwo ? Wydaje mi się że jego ostatnią ważną wygraną było zwycięstwo w Lethal Lockdown Matchu, tylko że to walka drużynowa a Samoa nie zaistniał tam zbytnio. Więc ten rok był bardzo zły dla samoańskiej maszyny zniszczenia, miejmy nadzieję że następny będzie o wiele lepszy.
Najbardziej przeceniony zawodnik roku – Jeff Hardy

Dla mnie Hardy skończył się kilka lat temu po tym jak naćpał się przed walką ze Stingiem w Main Evencie PPV. Jest on bardzo kontrowersyjną osobą, gdy WWE dało mu wolne by wyleczył nałóg to on odszedł do TNA . Jednak ponoć na zapleczu Hardy jest dość wyluzowanym typem i nie ma zbyt wielkiego ego (pewnie cały czas naćpany). Więc nie rozumiem dlaczego aż tak go promują, najpierw przed trzy miesiące był on kozakiem któremu nie dało się odebrać pasa. Teraz też, dziwne że to on doszedł do finału turnieju, równie dobrze mógłby być to Samoa Joe. Porównajmy twarz TNA (Hardego) do twarzy WWE (Ceny). Ok, Jeff w ringu jest ciągle lepszy, jednak dawniej to była przepaść a teraz to nawet Cena wykręca więcej niesamowitych walk rocznie niż Jeff. Bo nie oszukujmy się, Jeff to był lotnik, a każdy lotnik po około dziesięciu latach kariery traci tą magię (RVD, Kid Kash czy Chavo Guerrero). Jednak na mikrofonie to John niszczy Hardego, jest on od niego lepszy o około pięć poziomów, i to dlatego WWE stoi nad TNA. Hardy zarabia nie oszukujmy się, dwa razy więcej niż taki Styles, Joe, Magnus czy Daniels. A spisuje się już nie tak jak kiedyś, chociaż Jeff nigdy nie błyszczał niczym oprócz oczywiście umiejętnościami ringowymi. Kolejną sprawą jest fakt że od ostatniej bardzo dobrej walki Jeffa minął rok, jego danie na BFG do walki o pas X Division to był niewypał. Wyszło to bardzo słabo, a Nero pokazał jak ringowo brakuje mu już daleko do takiego Manika, Sabina czy Ariesa. Prawda ciągle jest bardzo dobry, ale już nie świetny.
Debiutant roku – Ethan Carter 3

Nie chodzi o to że Carter był jakiś genialny na razie, bo tak nie jest. Jednak dla mnie zdecydowanie brakowało w tym roku dobrych debiutantów, bo byli to albo stare wyrzutki z WWE a asach. Albo ludzie pokroju Barnesa i Fernuma, rywalem EC3 mógł być w tym roku chyba tylko Manik. Jednak on po stracie pasa zupełnie zniknął, Carter zdobył na ostatniej gali walizkę i ciekawi mnie co tam będzie. Do tego wprowadził on trochę świeżości na Impact Wrestling, nawet te squashe mogły się podobać. Bo nie uwalał on jobberów takich jak Robbie E, tylko walczył z takim Fernumem. Czyli marki same już mogły buczeń na Ethana, więc czy nie tak zbiera się dobry heat ? Także pojedynki z „legendami” tej federacji nie były złe, chodzi mi o emocje a nie umiejętności ringowe. Carter może być w przyszłości wizytówką federacji, ma on ładną medialną buźkę. Lecz miał on w tym roku tak słabą konkurencję że nie mam co więcej pisać.
Segment roku – Koronacja Bobby Rooda na członka HoF EGO.

Bad Influence pokazali na co ich stać, jako głupsi i głupi przebili oni w tym roku wszystko. Ile razy już mówiłem że ten team jest tak dominujący w dywizji Tag Team jak Gail Kim w dywizji kobiet. Nie ma aktualnie teamu który chociaż by im dorównał, rok temu byli to Angle i Styles. Teraz to jednak w Tag Teamach jest pustostan, nikogo tam nie ma oprócz nich. Segment ten to była kwintesencja tego za to kochamy/liśmy TNA. Po pierwsze świetne kostiumy, po drugie wideo które było niesamowite, jak ktoś tego nie widział to musi to obejrzeć . Do tego świetne zachowanie Bobby Rooda, wzruszony i prawie płaczący ze szczęścia  Siedzący na fotelu nie mógł sięgnąć ziemi, tego nie można opisać to trzeba zobaczyć...a no i wtedy właśnie z odwyku wrócił Kurt Angle. Rozpoczął on feud z Roodem czyli świetny feud który stoi na miejscu numer 2 w TNA w tym roku. Co mam pisać, sami musicie to zobaczyć 
Bullshit Roku – Chris Sabin mistrzem świata wagi ciężkiej.

Największe nie porozumienie roku, osoba która wraca po kontuzji do X Division pokonuje na Destination X mistrza świata wagi ciężkiej. Ok, w przypadku Austina Ariesa to pasowało, ale tam była ta magie. Genialna walka, świetny feud i czuło się że to dwie wielkie gwiazdy, jedna wagi ciężkiej a druga dywizji lotników. W tym roku mieliśmy mistrza który uwalił Hardego, Stinga a na Destination X czyli gali telewizyjnej przegrał z Midcarderem z krwi i kości czy Sabinem. Gdy to oglądałem pamiętam że pomyślałem że to koniec, jeszcze Sabin pójdzie z głównym pasem na Bound For Glory to będzie to tragedia. Całe szczęście Bully jednak odzyskał złoto, lecz to zabiło całą magię walki Styles vs Bully Ray. Pojedynek ten mógł być najlepszym feudem w historii federacji, a skończyło się jak się skończyło. Nie rozumiem tylko jak Sabin, zawodnik nudny, za mikrofonem słaby, i bez charyzmy mógł w ogóle zawalczyć o pas wagi ciężkiej. A zdobycie go na zawsze zapiszę się jako wielkie gówno, Chris idealnie pasuje na mistrza dywizji X. Czyli zawodnika który nie dostaje praktycznie mikrofonu a jedyne co ma w sobie dobrego to znakomite umiejętności ringowe. Nie powiem, nawet lubię Chrisa, bo to on jest jedną z tych osób które tworzyły tą federację, jego fenomenalny Team z Shelleyem zrobił historię. Jednak jest on o wiele za krótki na mistrza i głównego face'a federacji. To miał być szum medialny, jednak wszyscy zaczęli opierdalać za to TNA, do tego danie pasa właśnie tej osobie zniszczyło świetne storyline'y. To po prosty był bullshit roku.
Moment Roku – Heel Turn Bully Raya na Lockdown

Najlepsze co w tym roku zrobiła ta federacja, do Lockdown TNA nas katowało najgorszym Facem roku czyli Bully Rayem. Ludzie nigdy, ale to nigdy nie róbcie z niego face'a, Ray jest znakomity, ale jako kurwa atakująca ludzi młotem w głowę i wykonująca im Piledrivery na rampię. Jego story z Hoganem było fatalne, cała sytuacja z tym małżeństwem i ogólnie z tym wszystkim spowodowała że na Lockdown już każdy czekał na Turn Bullego. Jego walka z Jeffem w stalowej klatce jak na Main Event była cholernie słaba, ale w pewnym momencie pojawiają się Brooke i Hulk. Dopingują oni Raya, jednak w końcówce nadszedł niesamowity moment. Zjawiają się Aces and Eights w całym swoim składzie, wchodzą oni do klatki. Jeff chcąc walki z nimi odwraca się plecami do Raya, i otrzymuje w tym momencie cios młotem od pretendenta. Zdecydowanie moment roku w Total Nonstop Action Wrestling, także reakcja fanów była epicka. Do ringu powędrowały setki śmieci, butelek które pamiętamy z największego Turnu w historii tego biznesu kilkanaście lat temu. Także Impacty były przez kilka tygodni dzięki Asom o wiele lepsze, federacja zyskała na jakiś czas nową jakość. Tylko inną sprawą jest to że przed tym turnem Bully był tak słaby że nikt go nie chciał oglądać, no ale jednak. Ktoś z TNA poszedł po rozum do głowy i zrobili z niego genialnego Heela. Przez pewien czasy wtedy Asy były genialne, był świetny Ray oraz porządni Anderson, Devon czy DOC. Potem jednak to wszystko się rozpierdoliło. Szkoda, no ale trudno. Mimo to według mnie to był właśnie Moment Tego Roku w TNA.
Najgorsza inicjatywa – Wycofanie ośmiu gal PPV i danie za nie OnO.

Fatalna decyzja, o ile pierwsze PPV typu OnO było ok, bo walczyli tam świetni ringowo zawodnicy to potem było tylko gorzej. Najgorsze jednak jest to że tam nie ma strylinów, bo ostatnio było World Cup a było tam Aces and Eights. Do tego był w nich jeszcze MR Anderson, to jest jakiś żart. Do tego wiele fatalnych walk, bo kręcili chyba osiem gal w dwie dni więc zawodnicy już nie mieli sił. Więc walki były fatalne, wiele bez sensownych decyzji. Jedynym plusem jest to że mogliśmy tam zobaczyć stare gwiazdy, takie jak „Judas Mesias, Funaki, Generation Me (którzy z Bad Influence na HJ 2 wykręcili genialną walkę). Do tego nikt ich nie oglądał, więc nie było za to kasy, a PPV zostało wycofane. To było słabe show, nie będę się przy tym długo rozpisywał bo to nie ma sensu, jednak po kartach gal OnO na przyszły rok można się spodziewać że będzie lepiej. Bo będzie tam np. Tommy Dreamer.
To koniec, mam nadzieję że się podobało, zapraszam do kolejnych felietonów które się pojawią.

17 komentarze:

Anonimowy pisze...

Fajnie, że piszesz luźno i masz swoje zdanie. Ale naprawdę ciężko czyta się to z tyloma błędami. Te nowe Wordy już nie poprawiają tego?

Łukasz Śledziewski pisze...

Dokładnie, to samo co pan na górze - Trzeba przyznać, iż zgadzam się z większością, chociaż TNA skończyło się dla mnie tam, gdzie zaczął IMPACT, zatem czekam na ich upadek :)

Anonimowy pisze...

Głupia gadka. Czekasz na ich upadek i co dalej ? Może wolisz oglądać cukierkowatego vincenta ?

Anonimowy pisze...

Jak TNA upadnie to WWE nie ma konkurencji, i co po tym Vince będzie powoli zabijał wrestling

Łukasz Śledziewski pisze...

Zabijał wrestling? Gdzie, co i jak? TNA konkurencją? Dla kogo i czego? TNA nie pokazuje niczego dobrego od dłuższego czasu, w tym całym rozgardiaszu pojawiają się oczywiście perełki, ale z federacji Jarreta zrobili jeden wielki żart. Bardzo rzadko zdarza się, abym widział coś dobrego na IMPACTach, tam liczy się pieniądz, dlatego trzymali tam tak długo Hogana (aby promował galę), trzymają Hardego (bo jego koszulki i figurki sprzedają się dla młodszych widzów) i tak nie pokazują zbyt ekstremalnych wyczynów, by nie zniechęcić młodszych widzów. Jeżeli byś wiedział jak to jest, to zrozumiałbyś, iż większość wrestlerów na pytanie - gdzie/kiedy chciałbyś być wrestlerem, to raczej przeważa zdanie, iż chcieliby to robić w latach 90, kiedy rozkwitał wrestling, a mówienie, iż wrestling jest udawanym teatrzykiem dla gawiedzi było tematem całkowitego taboo. Tendencje się zmieniły i widać to najbardziej w przypadku WWE i TNA (nic dziwnego, dwie duże amerykańskie "company"), WWE już wiele razy pokazało, iż dla tego typu teatrzyków, jest miejsce na jednego giganta. Ci co chcą pieniędzy trzymają się TNA, reszta się zbiegła po Japonii, czy krąży w Independet Circut. Impact to według mnie jedna wielka szopka.... Ostatnie promo Bully'ego dla przykładu. Pseudo Raven i ta muzyka w tle, jakbym oglądał brazylyjską operę mydlaną. Oglądam TNA ze względu na sentyment, tak samo jak wielu fanów.

frustrat pisze...

McMahon już zabija wrestling, przynajmniej u siebie. Gówniane PPV, gówniani wrestlerzy (nie wszyscy co prawda ale jak się spojrzy na roster to człowiek się na głowę łapie), gówniane segmenty na backstage, robienie z Foleya a więc legendy hardcoru mikołaja ku uciesze dzieciarni. Jebać WWE.

Anonimowy pisze...

Rating wwe 3 lata temu - 3,8/4.0
Rating wwe teraz - 2,8/3.0

Spike nie nadaje na całą Amerykę. wwe ma 10 razy większy budżet niż TNA. Gdyby wwe nie wchłonęło WCW to też by lekko dychali. Poziom CZYSTEGO wrestlingu jest wyższy w TNA.
Ale nie. TNA upada/ zdycha. Porównując to wszystko to wwe bardziej UPADA, tylko fanboye tego nie widzą.. Huehuehue

Anonimowy pisze...

Obecna sytuacja na lini WWE/TNA jest podobna do sytuacji WCW/WWF z lat 1996/1997. WCW miało mnóstwo kasy jak teraz WWE , wszyskie gwiazdy przeszły z WWF do WCW i na dodatek stroryline nwo i stinga prawie doprowadziły do upadku WWF tak jak obecne TNA. Jednak WWF zrobiło coś się wydawało nierealne. Stworzyli praktycznie nowy produkt i nowe gwiazdy i po prawie dwóch latach pokonali w ratingach WCW a WWF było już nie zatrzymania. Kto wie co bedzie za kilka lat. TNA w najbliższym czasie nie upadnie. Robią ogromne oszczędności mają swoją siedzibę w orlando i długo trwały kontrakt ze spike tv. WWE jest obecnie bardzo słabe era pg, ratingi co raz niższe i na dodatek kilka legend które im zostało za kilka lat odejdzie na emeruturę. Wadą TNA jest fatalna promocja i mały zasięg spike tv chociaż debiut hogana i impacty po nim miały ratingi koło 1.5 ale gdyby zmienili te dwie rzeczy mieli by pewnie rating podobny do smackdown już teraz. W europie mają w niektórych krajach wyższe ratingi niż WWE RAW. Wystarczy żeby potem poprawili produkt i stworzyli nowe gwiazdy wprowadzili swoją ere attitude i na pewno mnóstwo fanów wrestlingu przeniosło by się na impact zarówno dorośli którzy odwrócili się od wwe jak i zaciekawione dzieci. TNA w przyszłości może jeszcze namieszac. Passa WWE może też się w końcu skończyc.

Anonimowy pisze...

Kolego piszesz o Hoganie i Hardym a większość fanów wwe widziałoby ich na galach i to najlepiej w walkach, bo to faktycznie najlepiej sprzedające się twarze. W wwe jak widzę Cene to mi się nie dobrze robi on jest wszędzie za dużo go tam a po za nim i cm punkiem nie ma tam wiekszych gwiazd.

Anonimowy pisze...

Zresztą 50% wrestlerów jest w wwe szmacona niemiłosiernie, ale dostają KASĘ niezłą i tylko dlatego tam siedzą. W dupie mają że walczą z karłem, przebierają się za świnie czy inne bzdety. Liczy się kasa, a nie prawdziwy wrestling. Vincenty ma kaskę więc idą tam jak stado baranów, a później nic nie walczą.

Tupak pisze...

Kontrakt ze Spikiem podobno dobiega końca. Były informacje, że przedłużyli o 3 - 5 lat, ale podobno to były tylko plotki.

Mimo to, że różnica w oglądalności jak i finansach jest ogromna to TNA jest konkurencją dla WWE. Nigdy nie uwierze słowom, że Vince McMahon nie widzi w TNA konkurencji ani nie wie o ich istnieniu. Gdyby tak było to w WWE nie mielibyśmy ludzi, którzy mają sprawdzać co się dzieje w TNA i zbierać te dobre pomysły. Kiedyś właśnie pojawiły się takie newsy i po 2 tygodniach dostaliśmy na RAW coś takiego co w TNA. O ile mnie pamięć nie myli to chodziło wtedy o jakość robienia segmentów na zapleczu.

Dziwi mnie to, że WWE biorąc ostatnio tylu zawodników ze sceny niezależnej nie potrafi ich wykorzystać. W WWE tacy wrestlerzy pokazują tylko część tego co pokazywali na scenie niezależnej. Gdyby Vince'owi bardziej zależało na wrestlingu to by właśnie nie obcinał im move setu i pozwalał im na dłuższe walki. Vince dobrze wie jak wyciągnąć więcej dolarów i właśnie zamiast oglądać dobrych ringowo zawodników możemy oglądać tańczących gigantów czy Foley'a przebranego za Mikołaja.

Anonimowy pisze...

jeśli nawet kontract ze spike tv się kończy to i tak go przedłuża bo to najbarzdiej oglądany program na tej stacji chyab. Jakby zmienili telewizje na ogólnodostępną w usa to byłaby rewolucja w tna i federacja nabrałaby rozpędu poprawili by cały show na pewno i kto wiec co dalej mogło by byc i jakie ratingi by były

Łukasz Śledziewski pisze...

Pożyjemy zobaczymy, widać od kilku tygodni, iż odejście Hogana i nowi bookerzy, wychodzą TNA na dobre. Szybko uporali się z A&8, kończą właśnie szopkę z Parkiem, dochodzi do finiszu ("pierwszego etapu") sytuacji ze Stylesem i powroty Hardcore matchy - Pamiętam jak reklamowali galę Hardcore justice - Krew pot i łzy, a nic tam się tak naprawdę nie działo, szczytem był bump na stół. Teraz wracają stare zabawki, drut kolczasty, pineski no i mamy zróżnicowanie jeżeli chodzi o pojedynki (wcześniej szczytem szaleństwa była klatka, czy dwie drabiny. Byłoby lepiej gdyby zrezygnowali z tandetnych podkładów muzycznych pod większość segmentów.

Anonimowy pisze...

o jakie podkłądy muzyczne Ci chodzi dokładnie ? w segmencie z walizkami muzyka była nawet niezła

Łukasz Śledziewski pisze...

Głównie chodzi o ostatni Attack Bullyego na Andersona, pseudo Raven Nevermore z tego wyszedł, a operatorom nie udało się nawet do końca wyciszyć śmiechu widowni w tle :)

Anonimowy pisze...

dalej nie rozumiem

Anonimowy pisze...

Już wiem o co chodzi. Muzyka jeszcze nie tak źle chcieli podkreślic groze sytuacji ale gorsze te śmiechy. Tu się ujawnia niestety tandeta TNA. Mieli nagrany materiał wiele dni wcześniej i nie wyciszyli tych śmiechów które zniszczyły ten klimat grozy a chyba prawie każdy by to umiał zrobił i najprostszym programie do edycji dźwięku, jednak TNA to dopuściło albo nawet nie zwrócili uwagi na taki "szczegół". To mnie właśnie denerwuje w TNA najbardziej czyli TANDETA. KIto tam dopuszcza pomysły i produkt przed puszczeniem w tv ? Przecież to się w główie nie mieści i jak oni z wwe chcę konkurowac to bez sensu program jest tak niedopracowany że szkoda gadac a to nie program żywo na dodatek i się dziwią ze wszyscy się z tna śmieją. Oby się zmienili jak najszybciej na lepsze

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.