21 października 2016

Impact Wrestling - 20.10.2016 - raport

Witam. Wiecie co teraz się stanie? Macie jakiś pomysł? Czy wiecie do czego zmierzam? Właśnie trafiliście na raport z Impact Wrestling! Zapraszam.



Powtórki powtórkami. Dobrze, że TNA przypomniało mi jak Eddie Edwards zdobył pas, bo już chyba zapomniałem.


Do ringu zmierza Cody. Zaczął on od powiedzenia, że pochodzi z małego miasta gdzie ludzie kochają muzykę country, Myślał o tym, bo dzisiejsza noc będzie specjalna. Od poprzedniego pracodawcy odszedł nie dla pieniędzy tylko dla chwil i tę chwilę przeżyje on tutaj. Ma zamiar przekazać historię o piętnastoletnim Cody'm. Przypomniał on o swoim ojcu i gdy mu powiedział, że chce być wrestlerem co Dusty uznał, że to dobry pomysł, ale tylko gdy będzie najlepszy. Nie obchodzi go jak wygląda ring. Bycie najlepszym to bycie mistrzem świata. I dzisiaj chce wypełnić obietnicę i zdobyć mistrzostwo. Dołączył do niego mistrz świata TNA – Eddie Edwards. Uznał on, że szanuje rywala. Wszyscy szanują jego karierę i jego wybory. Cody zawsze wiedział jak odnaleźć siebie i właśnie dlatego jest w Impact Wrestling. Ludzie oceniają ich po tym jacy są i gdy słyszy chanty dla siebie wie, że wszyscy go znają. Ciekawi go jednak czy Cody wie kim jest. Dawny Stardust powiedział, że na pewno to wie i przedstawił się dodając szeptem „Rhodes”. Eddie dowie się dokładnie kim jest Cody gdy przegra z nim walkę o pas. Edwards jednak stwierdził, że pokonał kogoś kto miał być niepokonany. Ludzie myślą, że miał szczęście, ale on musi udowodnić, że tak nie było. Chce udowodnić, że jest dobry oraz, że zasługuje na ten pas. Jeśli będzie musiał to udowodnić przez pokonanie Cody'ego... On nie ma z tym problemu i Rhodes będzie musiał przegrać. Do ekipy dołączył frajer Lashley. Bobby zauważył, że w ringu widzi przyszłość. Jest nią jednak zniszczenie tej dwójki i zostanie nowym mistrzem. Obaj nie są prawdziwymi wojownikami. Ktokolwiek wejdzie mu w drogę zostanie skrzywdzony. Za mało wrażeń na dzisiaj, bo dołączył także Moose, ale tylko aby walczyć.


Walka Nr.1: #1 Contender's Match for TNA World Title – Moose vs Lashley

Panowie rozpoczęli od silnego zwarcia i brawlu. Lashley jednak nagle wykonał Suplex, ale Moose od razu wstał i wykonał Moose Combination a po chwili dorzucił Dropkick. Bobby wyszedł z ringu aby otrzymać mocny Uppercut. Lashley kontruje jeden z zamiarów rywala i rzuca przeciwnika w stalowy narożnik oraz dopełnia to Suplexem. Panowie wrócili do ringu. Lashley wściekle atakował przeciwnika i zasypał go uderzeniami. Dorzucił on także Corner Shoulder Thrust. Następnie wykonał kolejny taki atak, ale za trzecim razem nadział się na Dropkick w narożniku po którym poleciał on poza ring. Moose wykonał jeszcze Diving Planchę i wracamy do ringu po raz kolejny. Na Boba czekał Corner Splash oraz Pop-Up Powerbomb. Moose wykonuje jeszcze Senton. 1..2..Kick-out. Lashley blokuje Game Changer i zaskakuje rywala Spinebusterem. 1..2..Kick-out. Pora na koniec walki, ale jednak tak się nie dzieje, bo Bobzilla wykonuje Corner Clothesline, kilka uderzeń dłonią i wchodzi z Moose'm na narożnik aby wykonać Superplex. Moose jednak nic sobie z tego nie zrobił i wykonał Spear! 1..2..Kick-out! Rywale postanowili wymieniać się uderzeniami. Moose chciał z tego skorzystać poprzez Game Changer, ale Lashley robi unik i wykonuje Spear! 1..2..Kick-out! Pora na drugi Spear, ale Łoś robi unik i dorzuca Game Changer. 1..2..Kick-out! Moose postawił na serię uderzeń i rzucił rywala w narożnik aby wykonać Corner Splash oraz Go To Hell. Lashley jednak wykonał kilka ciosów i dorzucił Diving Spear. 1..2..3!

Zwycięzca: Lashley – 7.40 via Pinfall (No udał im się pojedynek. Bałem się, że będzie to zamulacz, ale tak się na szczęście nie stało i wszystko stało na solidnym poziomie. Głupio jednak oglądało mi się to odkopywanie po finisherach Moose'a gdy dwa tygodnie temu widziałem jak Lashley daje się pokonać po jednym i głupim kolanie.)


Jeremy Borash zapytał The Shield po wylewie o ich zdanie na temat walki. Baraka powiedział, że udowodnili Corganowi, że stać ich na wiele. Dax chciał coś dodać, ale znowu przerwało nam segment i trzech typów w białych maskach i czarnych garniturach powiedziało, że dzisiaj nikt nie będzie bezpieczny.


Eli Drake jest już w swoim biurze – pora na Fact of Life. Eli przypomniał, że jest Bound for Gold i widzi jak ludzie chantują dla niego. Pokój jednak jest pełen głupich ludzi. Jego gościem będzie mistrz Grand – Aron Rex. Nie żeby coś, ale dodali nam do programu śmiech z beczki. Nie uważam tego za dobry pomysł. Rex przekazał nam, że zabrało mu to sporo czasu. Teraz jednak jest mistrzem i cieszy się z tego, że stworzył sobie taką szansę. Drake uznał, że Aron na pewno jest interesującą postacią, ale gdy pojawił się po raz pierwszy – on go nie polubił. Teraz chodzi ze złotem i ciekawi go co musi zrobić aby ten pas obronić. Aron powiedział, że nikt nie lubi ludzi, którzy za dużo mówią. Pogratulował on Edwardsowi, ale on go już pokonał w walce o ten pas. Ostatnio natomiast pokonał Jessie'go Godderza. Drake uznał, że Rex wspomniał o Gallowayu, Edwardsie czy Lashleyu. Zapomniał jednak o osobie, która ma zagwarantowaną walkę i jest to Eli Drake. Rex zapytał go gdzie jest gość, który nazywa się EC3. Aron uznał, że EC3 szuka teraz toalety albo śmietnika, bo nie jest on warty jego zachodu. Nagle na arenie pojawił się Ethan Carter III, który zapowiedział, że zniszczy studio Drake'a. Eli uznał, że Ethana nie powinno tutaj być. Carter zaproponował walkę rywalowi i chciał aby ten udowodnił mu, że jest czegoś wart. Jeśli jednak sam nie podejmie walki to on do niej przejdzie i niech Eli uderzy w swój przycisk co pozwoli mu na atak. Drake uderzył w guzik i zrobił to kilkukrotnie co zachęciło Ethana do walki i EC3 rzucił się na ochronę a następnie zaczął walczyć z Eli'm. Aron próbował pomóc, ale EC3 go odepchnął. To wkurzyło Arona, który rzucił się na Cartera, ale nagle do walki dołączył Jessie Godderz. Nie trwało to długo i wszyscy zostali rozdzieleni. Czy ma to oznaczać heel turn Arona? Bo na razie nie wygląda to najlepiej. Ale cały segment można ocenić jako dobry.


Walka Nr.2: TNA Tag Team Titles Match – Broken Hardys vs The Tribunal

El Matto przed walką powiedział coś tam do swoich fanów, ale nie było to szczególnie ważne. 

Tribunalsi wyglądają lepiej w strojach podobnych do The Shield, ale dalej to ich nie uratuje. Wszyscy rzucili się na siebie na początku. Nero wściekle bił Barona i dorzucił Jawbreaker. Następnie zmienił się z Mattem, który wykonał Diving Elbow oraz Arm Wrench. Dax ruszył w kierunku lin i odzyskał kontrolę nad walką powalając rywala łokciem na matę. Do ringu wchodzi Basille, który razem z kolegą wykonał kilka uderzeń. Na długo on jednak nie wszedł, bo w ringu dalej legalną osobą był Baron. Byron nie trafił z Elbow Dropem i do ringu wchodzi Nero. Wykonał on klasyczny Forearm, Atomic Drop oraz Leg Drop. Następnie poczęstował przeciwnika ładnym DDT. Pin przerwał Basille, ale szybko poleciał on z ringu i Hardzi wykonali Poetry in Motion na Baronie. Dax nagle odzyskał siły i z pomocą Baraki zdominowali Nero. W ringu znowu jest Dax, który wykonał trochę słabe STO. Do ringu wraca Basille. Pojedynek trochę zwolnił. Basille jednak nie pozwolił na nudę i wykonał Running Crossbody oraz razem z Daxem rzucił rywala w narożnik i wykonał serię Clothesline'ów. A właściwie to jeden. Jeff nagle kontruje jeden z zamiarów dzięki wykonaniu Russian Leg Sweep. Do ringu wchodzi Baraka oraz Matt. Hardy wykonał kilka Forearmów oraz ugryzł przeciwnika w rękę. Dorzucił także Belly to Belly Suplex, Clothesline oraz Bulldog. 1..2..Kick-out. To nie koniec i Baraka załapał się na Side Effect. Baron ratuje przyjaciela i kładzie go na matę Clothesline'm. Tribunals wykonują w takim razie Bonsoir, ale po chwili obaj bracia Hardy wykonali kilka Twist of Fate i mamy koniec.

Zwycięzcy: Broken Hardys – 7.50 via Pinfall (Takie sobie. Nie lubię Tribunalsów w ringu, bo są nudni. Właściwie to ich push się pewnie na tym skończył.)


Nagle zgasło światło i w ringu znaleźli się panowie z nowej grupy noszący białe maski oraz czarne garnitury. Rzucili się oni na pozostałości The Tribunals i wskazali na Hardych.


W szatni Allie ćwiczyła jakąś przemowę, którą chciała przekazać Marii. Pojawił się Braxton Suttter. Ogólnie to jest mąż Allie w prawdziwym życiu. Pocieszył on Allie, ale nagle dołączyła Laurel Van Ness, która wyrzuciła pracownicę Marii i próbowała poderwać Suttera.


Czarne ludziki w maskach przekazały jeszcze, że nikt nie powstrzyma ich zamiarów.


Lashley spotkał Cody'ego i powiedział mu, że Eddie został bardzo szybko przez niego zniszczony. Życzył on powodzenia swojemu koledze z szatni, ale Cody uznał, że tego nie potrzebuje, bo Lasley już został pokonany przez Eddie'go. Następnie kazał mu się zamknąć a Lashley stwierdził, że ich drogi się w końcu skrzyżują. 


Czas na powtórki! I to nie byle jakie, bo pokazano nam prawie całą walkę Marii z Gail Kim z zeszłego tygodnia. Po co? Dlaczego? Guzik mnie to interesuje i chciałem o tym zapomnieć, ale TNA musi mi przypominać o traumatycznych przeżyciach.


Do ringu zmierza Maria, Laurel Van Ness oraz Allie. Widzę, że humorki dobre. Fani też zadowoleni, bo czują się jak w WWE chantując „CM Punk”. Ktoś to chyba nie jest dorosły. Maria oczywiście musiała się przedstawić i przypomniała, że nie przewodzi już dywizji kobiet. A to wszystko przez to, że TNA nie może znieść prawdy. Jest najwspanialszą mistrzynią w historii i powinna obwiniać Gail oraz Corgana. Jedyną osobą, która zostanie obwiniona zostanie jednk Allie. Żona Suttera próbowała się tłumaczyć, ale Maria uznała, że to wszystko przez Allie. Może powinna się nią zająć? Laurel powtórzyła ten sam dowcip jak z zeszłego tygodnia mówiąc, że Allie powinna nosić bagaże Marii i Van Ness. Żona Bennetta kazała przeprosić swojej pracownicy, ale ona się nie zgodziła i uznała, że to wszystko wina Marii. Kanellis stwierdziła, że dawna Cherry Bomb zasługuje na lekcję i zaatakowała ją Laurel. Zakończyła ona wszystko przez Curb Stomp – fajny finisher, ale trochę ukradziony. Maria dodała na koniec, że Allie będzie musiała zmierzyć się z Laurel w następnym tygodniu.


Zaczynają mnie wkurzać te minutowe segmenty gdzie rywale sobie gadają o czymś mało istotnym. Tym razem Eddie rozmawiał z Lashleyem i uznał, że nie boi się Lashleya.


Tyrus pojawił się w Impact Wrestling! Niesamowicie się cieszę. Rozmawiał on z Mahabali Sherą i obiecał mu, że będzie mistrzem jeśli będzie go słuchać. Żadnych tańców i wygłupów. Dzisiaj zmierzy się z kimś wielkim i to będzie test dla Shery.


Za tydzień EC3 oraz Godderz zmierzą się z Eli'm oraz Aronem. Ktoś mi powie kiedy Rex przeszedł turn? Bo chyba walka w samoobronie nie jest podwaliną do bycia tym złym.


Walka Nr.3: Mahabali Shera vs Mike Bennett

Jak Bennett to przegra to będę leżeć ze śmiechu. Ale dobra. Nie chce mi się oglądać badziewia z Sherą. Wygrał Bennett po Miracle in Progress.

Zwycięzca: Mike Bennett – 2.55 via Pinfall (Nuda i tyle. Bennett właśnie jest w solidnym midcardzie a Shera to jobber. No i Mike'owi coś się ostatnio nie chce więc po prostu oszczędź sobie ten pojedynek.)


Przed walką o pas Eddie i Cody coś tam sobie pobrzdąkali, ale TNA nie odpuści takiej szansy i przez 5 minut oglądaliśmy powtórkę walki Moose'a z Lashleyem. Billy, nie denerwuj mnie.


Myślałem, że nie będzie już X-ów, ale na szczęście DJ Z dostał trochę czasu na wywiadzik. Powiedział on, że poprzednia walka Team X Gold była dla niego świetnym przeżyciem i razem ze swoimi kumplami udowodnił, że są najlepsi. Dołączył do niego Rockstar Spud. Zapytał on kto tutaj jest dwukrotnym mistrzem X-Division i przyszłym mistrzem świata. DJ uznał, że nikt nie lubi Spuda, ale Anglik zapowiedział swojemu rywalowi walkę z jego drużyną, która jest lepsza nawet od Y oraz Z.


Walka Nr.4: TNA World Title Match – Eddie Edwards vs Cody

Eddie podał rękę rywalowi i Cody przyjął uścisk. Panowie zaczęli od zwarcia. Edwards przeszedł do narożnika, ale sędzia nie pozwolił na dalszą walkę. Mamy kolejne starcie sił. Tym razem Cody sprowadził rywala do parteru barkiem, ale po chwili czekało go to samo. Nagle panowie próbowali postraszyć się Dropkickiem i spojrzeli sobie w oczy. 
Po przerwie Cody trzymał przeciwnika w Arm Wrenchu. Eddie uwolnił się i wymierzył Low Superkick oraz Shining Wizard. 1..2..Kick-out. Cody następnie załapał się na Chop, ale nagle wykonał on cios w twarz oraz Overhead Kick. Dzisiejsi rywale próbowali atakować się Chopami, ale Cody nagle wykręcił rękę rywala. Edwards nagle zrobił unik oraz wykonał dwa Forearmy. Po chwili to Cody przeszedł do Forermów, ale jego finisher został zablokowany i po kilku próbach Eddie pozbył się rywala z ringu ładnym kopnięciem. Dorzucił on także Suicide Dive. Wracamy do ringu, ale Cody ostatnimi siłami wykonał Beautiful Disaster oraz Springboard Crossbody na rywala poza ringiem. Mistrz otrzymał także Scoop Slam i panowie wrócili do ringu. Rhodes planował skoczyć, ale Eddie zrobił unik i udało mu się wykonać Enzuigiri oraz Chin Checker. 1..2..Kick-out. Edwards chciał skoczyć, ale Cody także zrobił unik i udało mu się zaatakować przeciwnika w narożniku aby powalić go Muscle Busterem! 1..2..Kick-out. Cody nie był zadowolony i wymierzał pojedyncze uderzenia. Edwards odpowiedział tym samym i zasypał rywala Chopami. Cody jednak wyniósł przeciwnika do narożnika aby spróbować wykonać Superplex i ta sztuka się udała. Eddie jednak nagle złapał nogi rywala i wykonał skuteczny Roll-up.

Zwycięzca: Eddie Edwards – 13.30 via Pinfall (Był to naprawdę dobry main event. Tempo było szybkie i warto spojrzeć na to starcie. Końcówka mogła się podobać albo nie. Mnie się nie podobała.)

Po walce Cody był wyraźnie wkurzony, ale podał rękę rywalowi i mu pogratulował. Następnie stanął on w narożniku aby pozować, ale nagle Brandi została zaatakowana przez Marię. Cody ruszył na pomoc, ale było za późno. To tyle na dzisiaj. Dobranoc.

RS

2 komentarze:

Damian Szczęsny pisze...

Zadaję sobie pytanie, po co dawać powtórkę walki sprzed 30 minut, trwającą 5 minut. Mogliby ten czas wykorzystać w main evencie i walka Edwardsa z Codym nie trwałaby 13 minut a 20 i mogliby wykręcić jeszcze lepszą walkę.

Anonimowy pisze...

Może wycieli Corgana i dlatego dali taką długą powtórkę

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.