15 grudnia 2016

TNA One Night Only: December 2016 - raport

Witam. Mamy już grudzień. To już pora na świąteczne prezenty takie jak na przykład gala TNA: One Night Only December. Czuję, że się nie zawiodę. Czuję, że ostatnie PPV Jednej Nocy Tylko będzie dobre. Mam nadzieję, że mam rację. Zapraszam. 


Komentować na szczęście będzie Josh Matthews oraz Jeremy Borash. Ten pierwszy to frajer, ale drugi jest akurat o wiele lepszy przy stole. Nie ma The Pope'a, ale nikomu chyba smutno nie jest. To chyba najgorsza para komentatorów od lat. Mam na myśli Josha i dawnego Elijah'a Burke'a.


Walka Nr.1: Trevor Lee vs Braxton Sutter

Braxton jest tak twardy, że nie musi wykorzystywać swojej szansy na walkę o pas, którą zdobył na ONO: X-Travaganza.

Zaczynamy od mocnego zwarcia. Trevor próbował się ratować uciekając do narożnika i narzekając na zbyt mocny chwyt. Sutter zaczekał na przeciwnika, który po powrocie do ringu został zaskoczony przejściem do wykręcenia ręki. Lee znowu ratował się linami i po raz kolejny symulował mocny cios. Fajny kabarecik mieliśmy na początek i chyba już walczymy. Haha, wcale nie, bo panowie znowu postanowili pokazać, że straszni z nich komedianci. Braxton miał tego dosyć i zaatakował rywala kilkoma uderzeniami oraz Clothesline'm wysłał go poza ring. A poza ringiem wykonał on mocny Chop. Gdy panowie wrócili do ringu -Trevor pomógł sobie sędzią i rzucił się na przeciwnika oraz powalił go Penalty Kickiem. Następnie wymierzył on solidny Uppercut. To chyba nie koniec jego ofensywy i Trevor po wykręceniu ręki rywala dorzucił jeszcze jeden cios oraz wbijał mu łokieć w głowę. Trevor lekceważył przeciwnika i było to dla niego zgubne, bo otrzymał kilka uderzeń. Lee jednak zablokował ataki Suttera i powalił go na matę aby następnie dość podejrzanie się na niego spojrzeć i silnie rzucić w narożnik. Lee przeszedł następnie do Headlocka. Jako, że nie może on trwać długo – tak się właśnie tutaj stało. Braxton szybko wstaje, ale równie szybko się kładzie po Dropkicku. 1..2..Kick-out. No na pewno odpadłby on po Dropkicku. Sutter zaczął walczyć i wymierzył kilka ciosów, ale znowu nic to nie dało i został on rzucony Hip Tossem na matę. Nagle Braxton ruszył do walki, ale nie za dużo on zrobił. A nawet zrobił mało. Zablokował on serię ciosów Trevora i znowu został mocno wyrzucony w narożnik. Lee po raz kolejny przeszedł do dźwigni – tym razem był to Chinlock. Braxton wstał i po otrzymaniu kolana w głowę, zablokował akcję Trevora. Wykonał on dwa ciosy oraz Clothesline. Następnie trafił go Uppercut, ale dość szybko odpowiedział on Snap Powerslamem. Oprócz tego zablokował on atak rywala i zaskoczył go Jumping Neckbreakerem. Sutter wchodzi na narożnik, ale jego skok się nie udał. Trevor to wykorzystał i wykonał Jumping Forearm oraz Deadlift German Suplex. 1..2..Kick-out. Kolejny jego atak nie trafił i zaskoczył go Bicycle Kick oraz Diving Neckbreaker. 1..2..Kick-out. Braxton chciał wymierzyć jakiś atak, ale to nie wyszło i Lee kończy walkę swoim finisherem czyli Small Package Driverem.

Zwycięzca: Trevor Lee – 11.10 via Pinfall
Ocena: **1/4 (Początek był nieudany. Środek też mnie nie porwał. Końcówka jednak była bardzo dynamiczna i to trochę zaważyło na ogólnej ocenie tego pojedynku. Fajnie, że Trevor sobie wygrywa, ale widać, że nieszczególnie chce mu się robić za pół ceny na takich galach.)


Walka Nr.2: Rosemary vs Jade


Przed tym starciem, Rosemary przekazała swojej rywalce, że ją załatwi i czeka ją rozkład. No fajnie takie promo, bardzo polecam. Jest to tak zwane heelowe promo numer 8. 

Rosemary próbowała przestraszyć swoją rywalkę, ale Jade miała to gdzieś i była przygotowana do walki. Przechodzimy do zwarcia. Panie dość wściekle walczyły i nie opuszczały gardy. Sędzia miał tego dość i przeszkodził rywalkom. Jade po chwili zrobiła ładny unik oraz po serii kopnięć dorzuciła Crucifix Headscissors oraz Player's Boot w narożniku. To jeszcze nie koniec i Jade wykonuje Missile Dropkick. Po serii wściekłych uderzeń została ona zaskoczona niezłym German Suplexem. 1..2..Kick-out. Członkini Decay postawiła więc na multum uderzeń pięścią oraz złapała rywalkę aby ją ugryźć. Oprócz tego poddusiła ona koleżankę w narożniku, ale dość szybko zaskoczył ją Roll-up. Rosemary jednak równie szybko odpowiedziała Clothesline'm. Jade ruszyła do ataku, ale nadziała się na Spinning Heel Kick. Dawna członkini Dollhouse odpowiedziała serią ciosów, ale jej rywalka trafiła ją Fist Dropem z narożnika. Następnie wykonała ciekawą odmianą Lotus Locka atakując przy tym plecy przeciwniczki. Jade ratowała się Roll-upem aby po chwili przejść do swojej dźwigni. Czekał ją jednak kolejny Clothesline. 1...2..Kick-out. Zero zaskoczenia. Jade znowu rzuciła się na rywalkę i tym razem jej ofensywa była dość znacząca. Rosemary zablokowała jakiś cios i zaskoczyła przeciwniczkę Tarantulą na linach. Jade jednak zaatakowała ją kolanem i zrobiła to samo. Następnie dorzuciła kilka Palm Strike'ów, ale Rosemary odpowiedziała tym samym. Co więcej, obie panie trafiły siebie Roundhouse Kickiem. Po powstaniu, wymierzyły one kilka Forearmów. Jade nagle wykonała German Suplex oraz mocny Penalty Kick. Rosemary znikąd powstała, ale trafiły ją dwa kopnięcia oraz kilka ciosów kolanem. Udało jej się nagle złapać Jade i wykonać Capture Suplex na narożnik. 1..2..Kick-out. Jade zablokowała finisher i to samo stało się z jej finisherem. Po krótkiej wymianie uderzeń zobaczyliśmy Tilt-A-Whirl DDT, ale nie mamy wyliczenia, bo Rosemary dotknęła lin przy odliczaniu. Wkurzyło to naszą faworytkę, ale Rosemary dość mądrze wycofała się za ring i tam opluła Jade. Następnie postawiła na Roll-up i mamy koniec.

Zwyciężczyni: Rosemary – 10.45 via Pinfall
Ocena: *** (Bardzo przyjemne starcie. Obie panie potrafią wiele w ringu i było widać, że chcą się postarać. Dobry rezultat, ale na takich galach rezultat raczej nie zmieni czyjegoś życia.)



Trevor Lee cieszył się z tego, że załatwił Suttera. Kazał mu się ratować przed Trevorem. No i fajnie.


Walka Nr.3: Eli Drake vs Grado

No tak. Jeszcze przed walką Eli chciał coś powiedzieć. Wyśmiał on Grado i dodał, że jedyną osobą, która nie powinna walczyć jako wrestler jest jego rywal. Następnie obraził także fanów i chyba zaczynamy ten pasjonujący pojedynek. Drake jednak dorzucił, że patrzy na bandę idiotów. Grado postanowił zażartować z Drake'a i wypowiedział się jak on. Chciał się dowiedzieć co ludzie myślą na temat Drake'a i zapytał fanów co o nim sądzą. A fani to żałosne kukiełki i każdy z tych grubych gości powiedział, że Eli jest do bani i tak dalej. 

Drake nie był zadowolony i rzucił się na rywala. Wykonał on serię uderzeń w narożniku i wysłał Grado w podróż do kolejnego narożnika. Panowie wymienili się także przejściami za siebie co było dość dziwne, ale nawet zabawne. Eli jednak od razu złapał przeciwnika i panowie pobiegali odbijając się od lin. Nagle się zatrzymali i Grado uderzył Drake'a aby dorzucić Drop Toe Hold oraz Side Headlock. Po chwili znowu zobaczyliśmy bieganinę. Grado nagle spoliczkował rywala, wykonał Hip Toss oraz Scoop Slam. Eli miał dość i wycofał się z ringu aby poza ring wyrzucić swojego rywala. Po chwili pojedynkowania się, wracamy do ringu. Drake wykręcił rękę rywala. Jego rywal także chciał to zrobić, ale Eli na to nie pozwolił i po mocnym uderzeniu dorzucił Oklahoma Stampede. Przez kilka sekund nic się nie działo. Drake po zablokowaniu ciosu przeciwnika wykonał Jumping Neckbreaker. Oprócz tego pozbył się śmiecia z ringu i zabrał mikrofon aby wyśmiać rywala. Wracamy po raz kolejny do ringu a tam Grado przeskoczył nad przeciwnikiem i wykonał Roll-up. Eli powstał i zaskoczył Grado Flapjackiem. 1..2..Kick-out. Czas na Chinlock. Trochę on trwał co dało szansę Grado na Jawbreaker oraz kontrę jednej z flagowych akcji Drake'a. To czas na serię uderzeń oraz Bionic Elbow. Dorzucił on także Diving Hurricanranę. Następnie zobaczyliśmy Cannonball i Grado szykował się na koniec walki. Chciał on wykonać Chokeslam, ale nie udało mu się podnieść rywala i sam załapał się na ciekawy Stunner. To koniec.

Zwycięzca: Eli Drake – 7.43 via Pinfall
Ocena: *1/2 (Nie było to najgorsze tylko z powodu całkiem dobrej reakcji fanów, ale pojedynek pozostawiał wiele do życzenia. W sumie czego ja się spodziewałem po Grado? Sam nie wiem. Komedia tutaj za ciekawa nie była, ale początek nie był taki zły. Nawet się uśmiechnąłem na milisekundę. A to dobry znak.)


Walka Nr.4: Robbie E vs James Storm


James występuje tutaj już jako członek Death Council Crew. To zestawienie jest dziwne i mam nadzieję, że nie będzie to trwać nie wiadomo ile.

Panowie już klasycznie postawili na początek na zwarcie. Robbie jednak znalazł się w narożniku gdzie zagrzewał ludzi do kibicowania. Tym razem to jemu udało się sprowadzić rywala do narożnika, ale Storm uwolnił się, nie przyjął uścisku dłoni i powalił przeciwnika Side Headlock Takedownem, Robbie zablokował Headlock Jamesa aby samemu go wykonać. Nie powalił on rywala Shoulder Blockiem i mimo potrójnej próby wciąż mieliśmy ten sam rezultat. James próbował dorzucić serię ciosów, ale został uderzony łokciem. Robbie zabrał mikrofon i miał dla rywala trzy opcje – dalszą walkę, wściekły brawl lub napicie się piwa. On dwie, że za jego maską jest dalej stary Storm i on ma nadzieję na jakieś piwo. James jednak nie pije piwa tylko whisky, bo nie jest żałosnym biedakiem i zaatakował rywala gdy ten był odwrócony. Robbie otrzymał serię ciosów oraz Shoulder Block. James obrał sobie za cel nogę rywala i zaatakował ją dwoma Elbow Dropami. Rob próbował walczyć, ale po serii kolan w głowę osunął się bezwładnie na matę. Trafił go jeszcze Clothesline, drugi Clothesline, trzeci Clothesline. Trzy Clothesline'y. I dwa Leg Dropy. Dawny kowboj rzucił rywala w narożnik i zaskoczył go Awesome Clothesline'm. Dorzucił także drugi taki Clothesline. I trzeci. Albo nie, bo Robbie się odsunął a James wydał taki dźwięk jakby ktoś go pozbawił wiadomo czego. Wiem o czym pomyślałeś, ale mam na myśli nos. Robbie trafił rywala Corner Splashem, Clothesline'm oraz dorzucił Boom Drop. Storm odpowiedział jednak Spinning Sole Kickiem, Sling Blade'm oraz Running Low Clothesline'm. 1..2..Kick-out. Storm uznał, że to pora na Eye of the Storm, ale mamy kontrę. Robbie wszedł na narożnik i trafiło go Enzuigiri. James planował dorzucić Super Hurricanranę, ale Rob nagle zaskoczył go ciekawym Tornado DDT. 1..2..Kick-out. Członek BroMans wszedł na narożnik po raz drugi, ale nie trafił ze Splashem i czekał go Superkick... Nie do końca, bo Rob kontruje i przechodzi do Roll-upa. James jednak dość szybko zaskakuje przeciwnika kopnięciem, Backstabberem i Last Call Superkickiem.

Zwycięzca: James Storm – 10.10 via Pinfall
Ocena: **3/4 (W sumie niezłe. Robbie to frajer w ringu i każdy to wie, ale tutaj jakoś wyjątkowo nie ssał. James go dobrze poprowadził. Szkoda tylko, że to trwało tak długo, bo jak dla mnie powinien to być maksymalnie pięciominutowy pojedynek.)



Aiden O'Shea, którego nikt nie widział w ringu od pięciu lat (no dobra, od roku) przekazał coś do Shery. Mówił on coś o tym, że Mahabali nie należy do TNA i powinien odejść. On mu w tym pomoże i wyśle go ponownie do Indii. Fajny rasista z tego Aidena.


Walka Nr.5: Lashley vs Jessie Godderz

Bobby przed walką kazał rywalowi zwolnić. Ten pojedynek będzie podsumowaniem kariery Godderza. Kazał on ludziom spojrzeć na Jessie'go i dodał, że jest on gwiazdą. Kilka osób się pomyliło myśląc, że są lepsi od niego. Niech Godderz udowodni, że jest taki sam. To on tutaj najbardziej dominuje. Nikt nie jest w stanie walczyć tak jak on i lepiej będzie jeśli Jessie po prostu odejdzie. Może sprawić, że jego kariera pójdzie do przodu gdy tylko opuści BroMans i dołączy do niego. Będzie nieźle zarabiać i zdobędzie wiele pasów. Czy skorzysta z jego opcji czy przygotuje się na ból? Godderz pomyślał i stwierdził, że jedyną osobą, którą tutaj jest do kitu jest Lashley i on się nie zgadza.

Biedny Jessie nie wie na co się porwał i otrzymał dziesięć Spearów z rzędu przegrywając walkę i zostając największym frajerem z frajerów.

Tak naprawdę to nie.

Godderz przeszedł za rywala i spróbował wykręcić jego rękę. Lashley jednak zrobił to samo i sprowadził przeciwnika na matę... No nie do końca. Jessie dał sobie radę z rywalem i postawił na Full Nelson. Bobby jednak nie pozostał dłużny i także wykonał Full Nelson, ale szybko został sprowadzony na matę. Godderz wykonał swój firmowy Adonis Crab. Bobby dał radę doczołgać się do lin i przeszedł do silnego zwarcia. Jessie uniknął jego ofensywy i wymierzył mocne uderzenie. Następnie znowu ruszył za rywala i próbował zaskoczyć go jakąś akcją. Bobzilla jednak nie jest frajerem i mądrze zatrzymał się przy linach. Mamy jakieś nieporozumienie, bo Bobby chyba nie sprzedał Kitchen Sinka, ale Lashley to klasa sama w sobie i gdy on popełnia błąd to tak naprawdę jest to błąd rywala. Godderz uznał, że odpocznie poza ringiem, ale szybko otrzymał serię kolan i Vertical Suplex. Suplex jednak się nie udał, bo Jessie uderzał rywala swoim kolanem, ale został on powstrzymany Shoulder Blockiem. Tym razem to Lashley wycofał się poza ring, ale trafił go Baseball Slide od Jessie'go. Następnie Bob załapał się na serię uderzeń poza ringiem a już w ringu na Springboard Forearm Smash. Lashley po raz kolejny uciekł z ringu i po raz kolejny otrzymał kilka uderzeń oraz Dropkick. Bobby jednak poradził sobie ze śmieciem i wysłał go w podróż po Styksie. To znaczy po barierkach i schodach. Bob zaczął wściekle uderzać swojego przeciwnika i go dusić. Już w ringu próbował on wykonać Neckbreaker i to właśnie się stało. Wykonał on Neckbreaker. Godderz otrzymał jeszcze mocny Shoulder Thrust oraz Vertical Suplex. 1..2..Kick-out. Bobby złapał jeszcze przeciwnika w Bearhug osłabiając jego żebra. Jessie uwolnił się i posłał rywala na matę Belly to Belly Suplexem. Następnie dorzucił dwa Clothesline'y oraz Powerslam. To nie koniec jego ofensywy i zobaczyliśmy Teardrop Suplex. Lashley blokuje atak w narożniku i mocnym Clothesline'm wysyła przeciwnika na matę. Następnie wchodzi na narożnik i trafia go Super Frankensteiner. Nie był on za dobrze wykonany. Jessie chciał skoczyć i to się udało, ale nadział się na Uppercut oraz otrzymał potężny Spear po którym Godderz umarł w męczarniach.

Zwycięzca: Lashley – 10.57 via Pinfall
Ocena: **3/4 (Zaskoczyło mnie to, że Jessie dostał aż tyle czasu w ofensywie. To on ciągnął ten pojedynek i wcale nie zawiódł. Ogólnie było to solidne starcie, które nie było zamulaczem. Zdarzyło się kilka błędów, ale kto ich nie popełnia?)


Walka Nr.6: Mahabali Shera vs Aiden O'Shea


Popatrzcie sobie na nazwiska tych wrestlerów. Shera – O'Shea. Podobne. Śmieszne. 

Na początku tego pojedynku, który właściwie pokaże prawdziwe umiejętności największych gwiazd TNA zobaczyliśmy chwilę pajacowania Aidena oraz mocny Biel Toss od Hindusa. O'Shea ratował się ucieczką, ale nadział się po powrocie do ringu na dwa ciosy. Po tych mocnych uderzeniach znowu uciekł z ringu. Mahabali ruszył za rywalem i klasycznie już dla face'a goniącego heel'a – trafił on na gotowego do ataku przeciwnika. A O'Shea wykonał dwa nieudane ataki aby w końcu wymierzyć DDT i jedne z najgorszych uderzeń w całej historii wrestlingu. Hindus próbował walczyć, ale został jedynie rzucony na matę. Na razie jest to nudne. Komentatorzy też się świetnie bawią i rozmawiają sobie o kobietach w TNA. No fajnie jest, bawimy się. Czas na Headlock. Po tej ostrej zagrywce przechodzimy do dokładnie takiej samej zagrywki. Co za emocje. Shera w końcu się uwolnił Back Suplexem. Zablokował on atak przeciwnika, wykonał Corner Splash, Shoulder Block, Shoulder Tackle, Scoop Slam oraz planował przejść do Camel Clutcha i to właśnie się stało. Aiden odklepał, bo nie wytrzymał tego bólu.

Zwycięzca: Mahabali Shera – 7.51 via Submission
Ocena: krzesełko (Obaj wrestlerzy są strasznymi drewnami w ringu a co się stanie gdy skrzyżujesz dwa drewna w ringu? Powstanie las drzew, które i tak zostaną ścięte i przetworzone na meblościankę. Dbaj o środowisko. Nie pozwól na ścinanie drzew. Przypnij się do jednego z nich łańcuchem i daj wyraz swojego niezadowolenia i głoś hasła, które zablokują drewniane pojedynki w TNA. Ja tak robię.)


Walka Nr.7: Bram vs Moose


Przed tym pojedynkiem, EC3 przekazał do Arona Rexa, że go pokona. Nie było to ciekawe.

Panowie rozpoczęli od wymiany Chopów. Bram szybko ruszył na rywala i trafił go uderzeniem. Moose odpowiedział tym samym a po chwili wykonał jeszcze Dropkick. Panowie ruszyli poza ring gdzie Moose kontrolował sytuację. Po prawie minucie nudnego brawlu, Bram wymierzył solidny cios albo nawet i kilka ciosów. Wylądował on jednak na schodach co spowodowało u niego straszny ból. Ostatnie siły wykorzystał na wysłanie rywala w schody i wszystko opiera się na takich samych akcjach przed cały czas. Bram nagle zaskoczył wszystkich i do swojego movesetu, który polega na pięciu akcjach dorzucił Double Foot Stomp. Wracamy do ringu. Członek DCC dominował i nie pozwolił rywalowi na jakieś ataki. Udało mu się wykonać Clothesline i przejść do Chinlocka, bo coś za intensywny jest ten pojedynek i trzeba zwolnić. Bram chciał postawić na Suplex, ale Łoś na to nie pozwolił. Moose nagle zaskoczył przeciwnika Snap Suplexem i wykonał dwa Headbutty. Corner Splash oraz Headbutt. Następnie dorzucił Running Senton i chciał zakończyć walkę, ale Bram odpowiedział Spinning Heel Kickiem oraz Sit-Out Mat Slamem. Jego flagowe DDT zostało zablokowane na serię uderzeń. Bram odpowiedział Forearmem i panowie zaczęli się powoli atakować na zmianę. Moose nagle ruszył do ataku, ale jego finisher znowu został zablokowany na Jumping Knee Strike. Jego rywal jednak wykonuje Bicycle Kick i po chwili wysyła Brama poza ring Dropkickiem. Bram blokuje jeden z ataków Moose'a poza ringiem i panowie zaczęli się bić przy barierkach. Obaj jednak nie chcieli sobie pozwolić na wejście do ringu i zostali oni wyliczeni.

Zwycięzca: brak – 9.00 via Double Count-Out
Ocena: *1/4 (Jak widać Moose dostosował się do stylu Brama, który jest zwany „work smarter, not harder” i dzisiaj szczególnie się nie wysilał. Moose nie jest zły w ringu, ale musi mieć dobrego rywala a nie gościa z pięcioma chwytami. Słabe starcie, ale rezultat nie był taki głupi, bo obaj nie tracą niczego.)



Po tym „pojedynku” panowie dalej walczyli ze sobą aż Moose powalił rywala swoim Game Breakerem.


Mahabali Shera chwalił się, że wygrał walkę ze swoim rywalem i dodał, że należy do tego kraju i jest jego częścią. Aron Rex także chciał coś przekazać i powiedział, że EC3 to świetny gość, ale dzisiaj zamierza go pokonać.


Fajna ta gala i pokazano nam powtórkę całej walki z TNA One Night Only: Live 2016 gdzie broniony był pas X-Division. Zmierzył się tam mistrz Tigre Uno, który został ostatnio zwolniony. Frajer. Oprócz niego zmierzyły się tam takie gwiazdy jak wieczny jobber Mandrews, szalony Steve oraz DJ Z. Jak ktoś chciał to już mógł to widzieć – ja mam to gdzieś, żegnam to starcie środkowym palcem, ale widzę, że nie było ono takie złe.


Walka Nr.8: Ethan Carter III vs Aron Rex

Aron przed walką powiedział, że podoba mu się jak fani witają Ethana. Poprosił o chant dla niego i dodał, że EC3 oraz ludzie w budynku są jego ulubionymi przyjaciółmi. Chce tylko zmierzyć się z Ethanem i być sobą. EC3 uznał, że Rex jest sobą i zarzucił kilkoma słabymi żartami. Aron jest sobą czyli jest po prostu głupią gęsią. Co za obraza. Carter zaproponował przeciwnikowi coś ciekawego, bo też chce się z nim zmierzyć. On chce aby obaj zmierzyli się w „Orlando Hurricane Party First Blood Street Fight Deathmatchu”. Aron miał odmienne zdanie na ten temat i uznał, że nie jest w humorze i nie ma ochoty na dokopanie Ethanowi w tak brutalnym pojedynku. Chce normalnego starcia i po prostu zaśpiewał, że się nie zgadza. EC3 dodał, że Rex jest nie tylko gęsią i jest także kurczakiem. Naprawdę zapłaciłbym za First Blood Deathmatch, ale TNA wie jak zasmucić człowieka i pozbawić się pieniędzy. Zawodzenie ludzi jest zawsze w cenie. W cenie 15 dolarów.

Walka się zaczyna i panowie pokazali, że potrafią wykonać gwiazdę. EC3 powalił rywala Drop Toe Holdem. Rex szybko się wycofał i panowie przechodzą do zwarcia. Aron postanowił wysłać przeciwnika w podróż po narożnikach, ale jego rywal się szybko wycofał krzycząc jak mała dziewczynka w trakcie spotkania z ped... Stop. Wystarczy. Aron wraca do ringu i trafia go Atomic Drop, Atomic Drop i tak dla odmiany... W sumie nic, bo Rex znowu ucieka i nadziewa Ethana na liny. Rzuca się on na Cartera z serią Stompów i wymierza Knee Drop. 1..Kick-out. EC3 po krótkiej chwili ląduje poza ringiem i tak spotyka go zasłużona kara leżakowania jak w przedszkolu. Ethan wraca do ringu, bo już jest grzeczny, ale znowu pora na leżakowanie poza ringiem. Aron od razu rzucił się na powracającego przeciwnika i zasypał go uderzeniami. Przeszedł on do Headlocka. Carter uwolnił się, ale Double Clothesline sprawił, że obaj panowie kładą się na matę. EC3 blokuje atak rywala i po serii ciosów wykonuje klasyczny comeback. Rex ucieka z ringu, ale tam spotyka Ethana, który go wrzuca do ringu i tam częstuje go EC3 Splashem. Miał być Flapjack, ale jak można już przewidzieć – Aron ucieka. EC3 szybko go dorwał, wrzucił do ringu trzymając za gacie, wykonał Flapjack, ale Rex znowu się wycofał. Ale beka. Ethan ruszył znowu za przeciwnikiem, ale tym razem wylądował w narożniku. Aron nie trafił ze swoim Elbow of Disdain i po chwili trafił go skuteczny One Percenter.

Zwycięzca: Ethan Carter III – 8.55 via Pinfall
Ocena: Shelly Martinez (Ekstremalnie nudne, powolne, mało śmieszne, żałosne i nieciekawe. Aron dzisiaj po prostu był beznadziejny. Nic nie pokazał. Shera pokazał więcej od niego. Ekshibicjonista pokazuje więcej od niego. Jeśli ma co pokazać. Ethan też nie lepiej. Porażka na całej liny i to od gościa, który jest aktualnie twarzą TNA. Najgorsze 10 minut w moim życiu.)



Pora na doskonałe powtórki z dzisiejszego show. Już wiem dlaczego tę galę spotkała taka niska ocena. Pewnie przez drugą połowę. Ta połowa jest tak samo beznadziejna jak podczas finału Ligi Mistrzów z 2005 roku pomiędzy Milanem a Liverpoolem. Aha, przed powtórkami Mike Bennett powiedział, że trzeba w niego i w jego ruch wierzyć. No spoko, ja tam wierzę.


Walka Nr.9: Mike Bennett vs Eddie Edwards

Jeszcze pół roku temu uwierzyłbym, że Mike ma tutaj jakieś szanse, ale w aktualnych czasach jest on po prostu ekskluzywnym jobberem. Może przesadzam, ale kiedy on po raz ostatni wygrał czysto pojedynek? Albo w ogóle jakiś pojedynek nie licząc tego z Sherą?

Mam już dość tych ucieczek z ringu przez złych gości. Bennett pokazał mi dlaczego tego nie lubię uciekając kilkukrotnie z ringu i całując swoją żonę. Nie mam nic do całowania, bo Mike jednak jesteś gość mając za żonę Marię, ale mnie denerwujesz przez coraz gorszy stan ONO. Bennett w końcu przeszedł do zwarcia, ale nadział się na Arm Wrench. Udało mu się przejąć ofensywę, ale na krótko. Po Arm Dragu poleciał on na matę. Miracle wrócił na właściwe tory i po ucałowaniu swojej ręki przez Marię ruszył do akcji. Wykonał on Shoulder Block, ale czekał go Arm Drag i Dropkick. Mike miał tego dość i uciekł. Edwards nie czekał na przeciwnika i do niego poszedł aby porozmawiać o Bogu. Bennett nie był przeciwny i Eddie zamiast rozmowy zaprosił go na Chop Party. Maria rozproszyła Eddie'go co pozwoliło Bennett'owi na Superkick. Wracamy do ringu. Maria znowu pocałowała męża, który nadział się tylko na Diving Codebreaker. Roll-up się nie udał i Bennett dorzucił Spinebuster a po nim zaszalał, bo wykonał serię ciosów. Następnie chciał przejść do Suplexa, ale to Eddie nadział rywala na tę akcję. Kompletnie zaskoczony Mike zrobił szybki unik i Edwards poleciał poza ring. Miracle postanowił zaatakować rękę przeciwnika i wrócił z Edwardsem do ringu. Tam dalej wykręcał ramię Eddie'go, który wstał i szybko się położył za sprawą niesamowicie silnego ciosu łokciem. Bennett sparodiował swojego przeciwnika krzycząc jak on i wysłał go w podróż po narożnikach. Następnie próbował wykonać Back Suplex, ale mamy kontrę. Edwards jednak nadział się na mocny cios w głowę, ale szalony Mike nie wykorzystał tego i trafił w narożnik gdzie Eddie huśtał nim na linach. Pora na Atomic Drop, pożegnanie się z ringiem i Springboard Planchę pora ring na Michała. A smutny Michał nie był aż taki smutny, bo zablokował atak Edwarda. Aktualny mistrz TNA wymierzył Enzuigiri znikąd i dorzucił Chin Checker. Planował on skoczyć z narożnika, ale po chwili trafił go Jumping Cutter. Bennett nie był zadowolony i poszedł po krzesło, które na pewno pomoże mu wygrać. Sędzia je zabrał i siłował się z Bennettem, ale walkę wygrał Mike. Miracle chciał uderzyć przeciwnika krzesłem, ale ten zrobił unik i dorzucił skuteczny Roll-up.

Zwycięzca: Eddie Edwards – 13.20 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Rezultat był już wiadomy na początku co kompletnie zabiło emocje w tej całkiem solidnej walce. Nie było to złe – może przeciętne, ale wyróżnia się czymś ciekawszym od walk takiego Shery czy twarzy federacji.)


Ocena gali: 3/4* (Bardzo słabe One Night Only. Ja wiem, że piszę to co miesiąc i właściwie nie wiem po co ja to oglądam, ale jednak za każdym razem mam nadzieję, że dzisiaj się pomyliłem. Że gala, która jest skazywana na porażkę zaskoczy mnie bardzo pozytywnie. Że da się zrobić coś fajnego i coś co wciśnie mnie mocno w fotel tak mocno jak ściska Robert Biedroń. Wiem też, że pisząc – ONO jest słabe, Wasza reakcja brzmi tak: https://www.youtube.com/watch?v=GSASGJbW0Ls. Dzisiaj się nie udało. Jedyną walką, którą pochwalę jest starcie kobiet. Są pojedynku z oceną **3/4, ale czy warto marnować pół godziny na średnie walki gdy jest tyle ciekawych rzeczy do roboty? Można na przykład pouczyć się na kartkówkę z matmy, bo facetka się będzie czepiać. Można umyć ręcznie dywan, który był tylko odkurzany. Można go też wytrzepać, bo trzeba trzepać dywany. No i można też porozmawiać sobie z gołębiami i wymienić się opiniami na temat metod oddawania krwi. Nie było warto. Dzisiaj tylko dowiedziałem się, że Kevin Nash jest wielkim autorytetem w Dixielandzie oraz, że nie jest ważne jak słabą komedię robisz – ktoś i tak się zaśmieje. Takie gale nie powinny być robione. Gdybym oglądał to na żywo gdzie relacja widz - wrestler jest dość istotna to pewnie byłbym zadowolony. Tak jednak nie było i te trzy godziny nie były najlepsze. Ale i tak miałem wolne a konto w banku świeci pustkami więc trzeba było zarobić jakąś kasę. No właśnie – przypomniałem sobie, że bardzo polecam pewien produkt a jest nim pianka do modelowania włosów Joanna dzięki której Twoje włosy będą skłonne do przyjemnego układania ciekawych fryzur. Nada ona także Twoim włosom dobrą objętość i piękny połysk. Product placement odwalony a ja żegnam. Jutro zapraszam na Total Nonstop Deletion. Na razie.)

1 komentarze:

Marcin Kaczmarczyk pisze...

Walki Storma da się oglądać ale zdecydowanie szybciej powinien rozjebać tego słabego Robbie E.
Mam nadzieje że Rex Shera O'Shea opuszczą TNA bo po prostu nie da się ich oglądać.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.