27 stycznia 2017

Impact Wrestling - 26.01.2017 - raport

Odliczanie dobiegło końca – przyszła pora na Impact Wrestling. Czy dzisiejszego dnia zobaczymy coś ciekawego? Na pewno. Dzisiaj obejrzymy starcie Monster's Ball o pas Knockouts oraz 30 Minute Iron Man Match o pas TNA wagi ciężkiej. Już nie mogę się doczekać. Ty też pewnie nie możesz się doczekać. Emocje sięgają zenitu więc nie przedłużajmy.



Co się działo wcześniej? Lashley oraz Eddie Edwards szli sobie do areny i realizator musiał nam to pokazać.


A do ringu zmierzają Broken Hardys. Matt Hardy zaprosił nas na specjalny odcinek, którego nazwa to Genesis. Bracia dominują w tym bizesie i dalej są mistrzami. Są w końcu najlepszą drużyną. Dzisiaj oferują otwarte wyzwanie o ich pasy. Jeff Hardy także miał coś do powiedzenia. Zawołał on swoich fanów i stwierdził, że są mistrzami. On na dodatek jest numerem jeden co oznacza, że będzie po raz kolejny mistrzem świata TNA. Nie potrzebujemy innych informacji. Matt dodał, że ten tydzień będzie specjalny i on w swoim śnie widział walki o pasy – o wiele pasów. Widział ewolucję drużynową. Wspomniał on także o swojej rodzinie, która też była w jego śnie. Muszą oni zmienić wrestling tag-teamowy na zawsze. Jego złamana wspaniałość i Brother Nero muszą sobie poradzić z każdym wyzwaniem. Do braci jednak dołączyła ekipa Death Crew Council. James Storm poprosił o owację dla braci. Mówią oni o rewolucji, ale jemu się wydaje, że wie na jej temat trochę więcej. Teraz nadszedł czas DCC. Bracia są w posiadaniu pasów – Decay także ich pragną. Za tydzień organizują oni otwarte wyzwanie, ale ich walizka oznacza, że zabiorą pasy kiedy tylko będą chcieli. Przyszła pora także na Decay. Abyss widział trzy ekipy w tym ringu co jest dla niego czymś pięknym – nie tak pięknym jak oni. Steve dodał, że ich rywale na pewno ich nie lubią. James chce usunąć Decay z IW i on to rozumie. Stanie się jednak co innego – oni w końcu są odpowiedzialni za usunięcie Beer Money. W zeszłym tygodniu James dowiedział się, że oni ofiarują każdemu śmierć. Bracia natomiast mówią o rewolucji, DCC o zemście. Oni mają na myśli szansę i widząc wszystkie drużyny w ringu proponuje braciom udowodnić, że są oni mistrzami. DCC się namówili i uznali, że są za. Matt stwierdził, że skoro jego przeciwnicy chcą walki to niech ta walka się rozpocznie. Niezły segment na początek – najlepiej zaprezentował się chyba Crazzy Steve, który udowadnia mi, że jest solidnym mówcą. Teraz tak sobie myślę, że oprócz tych trzech ekip nie mamy innych drużyn w TNA. Wypadałoby zrobić jakieś transfery albo chociaż stworzyć jakiś zespół, czy coś.


Walka Nr.1: TNA Tag Team Titles Match – Broken Hardys vs Decay vs DCC

Bracia pozbyli się rywali z ringu i poczekali do przerwy. A po tej przerwie zobaczyliśmy jak DCC dominuje nad Matt'em. Otrzymuje on serię uderzeń w narożniku. Kingston miał dla niego Scoop Slam a Bram chciał dorzucić Knee Drop, ale Hardy zrobił unik i mamy zmianę ze Steve'm, który rzucił się wściekle na Brama. Członek DCC sprowadził przeciwnika na matę i rzucił go do narożnika gdzie Steve został skopany przez swoich wrogów. Kingston miał dla niego Suplex oraz serię uderzeń w głowę. Członek Decay został wyrzucony z ringu gdzie do roboty wziął się Storm. Wysłał on Steve'a w barierki i rzucił w niego piwem. Wracamy do ringu gdzie Eddie zmienił się z Bramem. A Bram postawił na Neckbreaker. Do ringu wraca Kingston, który dominuje nad rywalem za pomocą serii uderzeń. Członek Decay mądrze zablokował ofensywę i zaskoczył Kingstona Russian Leg Sweep'em. Do ringu wszedł Abyss, który ładnie wyczyścił ring. Jeff zmienił się z Kingstonem aby zasypać Monstera ciosami. Udało mu się jeszcze powalić go Forearmem, dorzucić Atomic Drop, Leg Drop i Low Dropkick. 1..2..Kick-out. Hardy przeszedł jeszcze do Irish Whipa, ale Abyss kontruje i z pomocą Steve'a rzuca Jeffa na matę. Do ringu jednak wchodzi Bram, który zasypuje Hardy'ego serią ciosów barkiem. James Storm także dorzucił coś od siebie. Zmiana z Kingstonem, który po serii ciosów zmienił się z Bramem. Jeff blokuje akcję rywala i obaj panowie trafiają siebie Clothesline'm co zwykle oznacza zmiany i tak się dzieje. Matt zasypał Kingstona ciosami i wykonuje Side Effect. Na pomoc rusza Steve, ale Hardy trafia go Bulldogiem i przy okazji częstuje Eddie'go Clothesline'm. Bram atakuje po chwili Matta, który chciał wykonać finisher na jego koledze. Udało mu się także wykonać Spinning Heel Kick na Abyssie. Po chwili został on wyrzucony z ringu a Kingston zaskoczył Matta swoim STO. 1..2..Kick-out. Eddie wszedł na narożnik, ale Steve postanowił go opluć swoją mgłą. Oznacza to koniec walki, bo oślepiony Kingston otrzymuje Twist of Fate.

Zwycięzcy: Broken Hardys – 7.10 via Pinfall (Solidnie – nic poza tym. Wygląda na to, że w dywizji drużynowej przez jakiś czas będziemy oglądać właśnie takie walki. Brakuje po prostu zespołów.)


Drew Galloway chciał coś powiedzieć i zapowiedział, że zamierza bronić swojego pasa jeszcze dzisiaj.


Josh Matthews gości u siebie Ethana Cartera III. Przypomniał on aktualną sytuację wokół pasa wagi ciężkiej. Zapytał go co czuje w tej chwili. EC3 stwierdził, że nie obchodzi go jaki mamy rok – czuje się jednak dość źle. Mimo tego jest skupiony. Następnie dodał, że wróci jeszcze na szczyt. Na BfG został pokonany przez Lashleya. Zamierza on teraz trenować aby być jak najlepiej przygotowanym. Lashley za każdym razem go załatwił i on musiał uznać jego wyższość. Następnie zawiódł znowu gdy nie mógł pokonać Eddie'go Edwardsa. Teraz mamy nowy rok, który może dać mu szansę na pas po raz kolejny. Wciąż jednak zawodził gdy za każdym razem ktoś przeszkadzał w jego walce. Ciężko jest mu być twarzą federacji i uważa, że jest złamany. Matthews zapytał Ethana czy jest to dla niego czas na odejście. Carter stwierdził, że poprzedni rok toczył się tak samo. Być może powinien zniknąć na jakiś czas. Nie zrobi jednak tego. Nie odejdzie jak przegrany. Jest tutaj na topie i jeśli ktoś chce go załatwić to musi się postarać, bo nie jest łatwym celem. Wróci do bycia mistrzem i stanie się to niedługo. 


Laurel Van Ness rozmawiała z Braxtonem Suttera. Cieszyła się ona, że Sutter jest tak świetną osobą i zrobiła sobie zdjęcie z chłopakiem. Braxton jednak zadowolony nie był, ale próbował się dobrze bawić. Laurel zaprosiła go jeszcze na jakąś imprezę. Trzeba mieć naprawdę twardy charakter gdy nosi się czapkę w każdym pomieszczeniu.


Drew Galloway pojawił się w ringu. Zauważył on, że wrócił. Wszystko co robił było dla dobra tego biznesu i rozumie to, że ktoś może się z nim nie zgadzać. Powinien jednak dostać walkę o pas wagi ciężkiej. Tak jednak nie jest więc zamierza on wypromować ten pas. Za tydzień odbędzie się open fight night, ale on chce takie wyzwanie rzucić jeszcze dzisiaj. Odpowiedział na nie Moose. Jeszcze przed walką Łoś zapowiedział, że zamierza zniszczyć Szkota i odzyskać mistrzostwo. Serio, Galloway dostał teraz ten beznadziejny theme song z The Rising? Przecież ostatni, którego używaj był niezły. Czy naprawdę w tym roku prawie każdy wrestler w TNA będzie miał słaby teme song?


Walka Nr.2: Impact Grand Championship Match – Drew Galloway vs Moose

Runda 1: Panowie wściekle rzucili się na siebie. Moose wymierzył dwa mocne Chopy aby trafić rywala Clothesline'm. Galloway jednak skontrował to na Big Boot i to on wymierzył Corner Clothesline. Po serii Chopów odbił się on od lin, ale rywal złapał go na Shoulder Block. Dorzucił on także Bicycle Kick, Powerbomb, Running Senton i Moonsault. 1..2..Kick-out. Mistrz wycofał się z ringu. Łoś ruszył za nim i walka przeniosła się w okolice barierek. Drew wysłał przeciwnika na barierkę. Chciał on jeszcze dorzucić Suplex, ale mamy kontrę i to Moose trafia go Suplexem. Panowie znowu przeszli do wymiany uderzeń, która zakończyła się Powerbombem od Moose'a na krawędź ringu. Czas jednak mija.

Runda 2: No nieźle, nawet nie zauważyłem, że minęły już trzy minuty. Poprzednią rundę wygrał Moose. Osłabiony Szkot wycofał się na chwilę aby odzyskać siły. Wrócił on do ringu po kilkunastu sekundach i od razu nadział się on na rzucenie w narożnik. Moose wymierzył wściekłą serię ciosów barkiem, ale trafił na kontrę. Mimo tego, udało mu się wymierzyć Go to Hell. 1..2..Kick-out. Przyszła pora na Game Changer i finisher trafia w cel, ale Szkot przy okazji kopnął Moose'a poniżej pasa. Sędzia to widział i odjął punkty Gallowayowi. Oczywiście nic on sobie z tego nie zrobił i od razu wykonał Claymore Kick. 1..2..Kick-out! Drew był zdziwiony, bo ostatnio taką właśnie zagrywką wygrał. Wkurzył on się niemiłosiernie i po serii uderzeń w głowę rywala próbował na niego ruszyć. Moose go odepchnął na sędziego co pozwoliło Szkotowi na kolejny Low Blow oraz na Future Shock DDT.

Zwycięzca: Drew Galloway – 2.35 w drugiej rundzie via pinfall (Niezły pojedynek. Na pewno gorszy od ich ostatniego, ale i tak dobrze się go oglądało. Nie podoba mi się jednak pomysł z tym kopaniem poniżej pasa – przecież to głupie. W takim wypadku mistrz może sobie używać czego chce do walki mając pewność, że i tak wygra gdy jego przeciwnik będzie bardzo osłabiony. Może jednak za bardzo biorę to na serio? Ale z drugiej strony – to jest wrestling a nie MMA. Na co tu jakieś rundy? Przecież to ogranicza.)


Laurel Van Ness siedziała sobie z Braxtonem w jakiejś restauracji. Sutter nie był zadowolony i wyraźnie się nudził gdy jego partnerka opowiadała o sobie. Van Ness wybaczyła koledze to, że kręcił on kiedyś z Allie a smutny Sutter wypił wino z gwinta.


Walka Nr.3: Knockouts Title Match – Rosemary vs Jade

Wkurza mnie, że TNA nie wydaje swoich theme songów. Niektóre są naprawdę niezłe – na przykład ten nowy theme song Decay i trzeba czekać pół roku aż ktoś zdecyduje się na wypuszczenia kawałka do kupienia. Na przykład theme song Mike'a Bennett'a jeszcze się nie pojawił. 

Jade nie czekała na początek walki i wykonała Suicide Dive na rywalkę. Następnie zasypała ją ciosami poza ringiem. Rosemary powstała i trafiła pretendentkę Clothesline'm aby także wymierzyć serię uderzeń. Mistrzyni wrzuciła do ringu kilka rzeczy takich jak na przykład śmietnik czy pokrywka. Jade otrzymała kilka uderzeń właśnie tą pokrywką. W ręce Rosemary wpadł kij do kendo, który również został użyty do ataku. Nie wystarczyło to do wygrania walki więc mistrzyni dorzuciła kolejne kilka ciosów. Rosemary stwierdziła, że to za mało i zabrała spod ringu pinezki, które zostały rozsypane w ringu. Chciała ona wykonać Suplex, ale mamy kontrę i Jade wykonuje Dropkick oraz Cannonball. To nie koniec i pretendentka zabrała pasek, którym bez litości okładała mistrzynię. Zabrała ona także kij do kendo i jego także użyła do walki. Rosemary obroniła się śmietnikiem. Został on ustawiony obok głowy Jade i wydawało się, że zobaczymy Coast to Coast, ale pretendentka wstała i po rzuceniu w mistrzynię śmietnikiem dorzuciła German Suplex na pinezki! 1..2..Kick-out! Jade chciała użyć pokrywki do walki. Udało jej się zablokować plującą w nią Rosemary i pozwoliła ona sobie na High Kick. Do ringu został wrzucony stół. Mistrzyni próbowała się bronić i to się udało. Jade otrzymała Suplex a jej przeciwniczka postanowiła zabrać kolejny stół – tym razem był to ten milusio obity drutem kolczastym. Mistrzyni planowała zakończyć walkę swoim finisherem, ale Jade zeszła z jej barków i wymierzyła STO na stół z drutem! 1..2..Kick-out! Miała ona jednak kolejny atak dla przeciwniczki i postawiła ona stół na Rosemary aby wykonać paskudny Springboard Moonsault na głowę rywalki! Naprawdę nie wyglądało to przyjemnie. Jade ustawiła jeszcze zwykły stół. Rosemary także na nim wylądowała. Pretendentka weszła na liny skąd chciała skoczyć. Mistrzyni jednak do niej doskoczyła i po kilku atakach i serii uderzeń wymierzyła Superplex na stół! 1..2..3?

Zwyciężczyni: Rosemary – 9.50 via Pinfall (Co jak co, ale te panie potrafią zrobić świetną walkę kobiet przy wykorzystaniu kilku rzeczy. Tym razem było podobnie i dostaliśmy naprawdę fajne starcie z właściwym wykorzystaniem obiektów. Bo naprawdę rzadko ogląda się jak kobieta otrzymuje German Suplex na pinezki albo Springboard Moonsault ze stołem z drutem na głowie. Znalazłem jednak jakiś minus – Rosemary otrzymuje trzy mocarne akcje i za każdym razem wstaje. Jade otrzymuje jedną – Superplex na stół, który właściwie był najgorszą z tych czterech akcji. I to wystarczyło aby przegrać. Panie mogły wymyślić inną końcówkę, bo ta była bez wyrazu.)


A po walce pojawiła się Gail Kim. Nie wiem po jaką cholerę. Próbowała ona pocieszyć Jade i jej pomóc odejść z godnością, którą straciła. Za nią jednak stała już Rosemary, która opluła Kanadyjkę i odeszła z ringu z honorem.


Braxton dalej bawi się z Laurel, która była bardzo zadowolona. Zaprosiła ona Suttera do swojego domu, ale jej chłoptaś stwierdził, że musi coś sprawdzić i OCZYWIŚCIE stwierdził, że zaraz wróci. Van Ness zadzwoniła do Marii i powiedziała jak jej idzie randka. Wyśmiała także Allie i czekała na Suttera.


Caleb Konley postanowił się pokazać po prawie roku od podpisania kontraktu! To chyba rekord. Mówił on o swojej historii – takie tam smęty. 


Walka Nr.4: X-Division Title Match – DJ Z vs Andrew Everett vs Marshe Rockett vs Trevor Lee vs Caleb Konley

Szanuję jednak to, że do dywizji dołączyła postać ciekawsza niż pan indyk Marshe Rockett. Dlaczego indyk? Zapraszam do jakiegokolwiek segmentu Rocketta – najlepiej tego z ONO: Live.

Dynastia Helmsa rzuciła się na tych dobrych. To najlepszym pomysłem nie było, bo Caleb i DJ zniszczyli przeciwników. DJ wykonał ładną Hurricanranę odbijając się od pleców Konleya. Złapał także Everetta na Atomic Drop. Zaskoczył on jeszcze Caleba Roll-upem, dorzucił Jawbreaker i chciał wykonać Springboard Elbow. Konley jednak go złapał i powalił ładnym Belly to Back Suplexem. 1..2..Kick-out. Do ringu wraca Andrew, który został złapany na Spike DDT. Trevor dołączył do zabawy i złapał Caleba za głowę. Marshe zrobił to samo z Trevorem a DJ Z dorzucił Jumping Neckbreaker na ostatnim rywalu tworząc ładną sekwencję zwaną Neckbreaker DDDDDDDDT. Sam to wymyśliłem. DJ nie przypiął nikogo i wdał się w bójkę z Trevorem. Caleb Konley jednak trafił go Suicide Dive'm. To samo zrobił gdy skakał na Marshe Rocketta. Do ekipy dołączył Everett z Corkscrew Planchą, ale DJ Z nie pozostał dłużny i zniszczył rywali swoim Tope Con Hilo. Rockett się oswobodził i uznał, że też skoczy. Dorzucił on Vaulting Planchę. Marshe znalazł się w ringu tylko z Everettem. Na pomoc ruszył Trevor ze swoim Forearmem, ale panów złapał Caleb Konley ze Springboard Dropkickiem. Marshe zaskoczył po chwili swojego rywala Leg Lariatem. Następnie ruszył on na Trevora, ale nadział się na jego kolano. Pin przerwał Andrew i panowie zaczęli się kłócić. Pozwoliło to Konleyowi na Spinning Backfist na Trevorze oraz na piękny Regal-Plex. 1..2..Kick-out! Everett jednak od razu dołożył Springboard Shooting Star Press, ale nadział się na ZDT! 1..2..3! 

Zwycięzca: DJ Z – 4.15 via Pinfall (Świetne widowisko, ale za krótkie. Caleb Konley pokazał się z dobrej strony – przekonał mnie on do siebie i liczę na to, że dostanie on więcej szans. Warto zauważyć jak świetne akcje sprzedaje Everett – klasa.)

Trevorowi nie spodobał się taki rezultat i rzucił się on na DJ'a. Shane Helms zabrał ze sobą krzesełko i przytrzymał mistrza na którego nodze znalazło się krzesło. Lee uderzył krzesłem w to krzesło i to on był moralnym zwycięzcą. Chyba już rozumiem o co chodzi z walizkami. Jeff Hardy ma numer jeden i dopóki on nie wykorzysta swojej walizki – nikt inny tego zrobić nie może. Chyba o to chodzi.


Davey Richards jarał się walką Eddie'go i obiecał mu pomóc. Eddie jednak chciał udowodnić, że zasłużył na ten pas i uznał, że chce walczyć samemu. Podziękował za dobre zamiary, ale kazał mu zostać na zapleczu. Richards zadowolony z tego powodu nie był.


Matt Hardy nakręcał Jeffa przed jego walką, którą odbędzie on następnego tygodnia. Poprosił on swojego drona o pokazanie kilku rywali. Jeff wybrał Eddie'go i zapowiedział, że będzie mistrzem. Matt miał jednak w tym czasie wizję i wiedział kto będzie wybrany przez jego brata.


Walka Nr.5: TNA World Title 30 Minute Iron Man Match – Eddie Edwards vs Lashley

Bobby został zaskoczony kilkoma Chopami. Udało mu się odepchnąć rywala i powalić go Clothesline'm. Pora na Vertical Suplex i to właśnie się dzieje. Czy jednak wystarczy to aby wykonać Spear? Lashley szykuje się do szarży, ale Eddie robi unik. Udaje mu się zablokować kolejną akcję pretendenta i po wykonaniu Enzuigiri częstuje on przeciwnika także Suicide Dive'm. Poza ringiem mistrzowi udaje się dorzucić kilka soczystych Chopów. Lashley ratuje się kopem w brzuch i próbuje rzucić głowę Eddie'go w schody. To się nie udaje i to Edwards częstuje rywala serią uderzeń o schodki. Wracamy do ringu. Bobby blokuje atak mistrza i trafia go Sidewalk Slamem. 1..2..Kick-out.
Po przerwie, która trwała prawie pięć minut zobaczyliśmy jak Lashley dominuje. Eddie odpowiedział dwoma Clothesline'ami i zablokował Oklahoma Stampeda. Następnie zablokował kolejną akcję i odbił się od lin, ale trafił on na Spear! 1..2..3! 

Lashley 1-0 Eddie Edwards

Bobby nie czekał za długo i ruszył do rywala aby zasypać go ciosami w narożniku. Wykonał on także Neckbreaker a JB poinformował, że zostało jeszcze 20 minut walki. Bobby zapiął Chinlock – nie trwał on długo, ale Lashley jest nie w ciemię bity i trafia przeciwnika łokciem. Po chwili mocnej dominacji, mistrz robi unik aby wykonać Blue Thunder Bomb. Zaskoczony Lashley nadział się także na łokieć oraz Diving Lungblower. 1..2..Kick-out! Eddie jednak od razu przechodzi do Single Leg Boston Craba! Lashley doszedł do lin co skutkowało przerwaniem akcji. Edwards ruszył na Lashleya po raz drugi, ale Bobby wyrzucił go Overhead Belly to Belly Suplexem z ringu. Poszedł on jeszcze do swojego rywala aby dorzucić kolejną akcję i był to mocny Powerbomb na stage! Komentatorzy aż wypowiedzieli brzydkie słowo, które zostało ocenzurowane, ale to był po prostu Powerbomb. Sędzia wyliczał i Eddie stracił punkt.

Lashley 2-0 Eddie Edwards

Pretendent ruszył do przeciwnika i zasypał go kolejnymi uderzeniami. Nie czekał on aż Eddie wróci do ringu i powalił go mocnym kolanem. 
Po kolejnej przerwie okazało się, że zostało 9 minut walki. Eddie wykonał trzy Jawbreakery, ale Lashley zaskoczył go mocarnym German Suplexem. Następnie na mistrze czekał Spear, ale Edwards robi unik przez co Bobby trafia na odsłonięty narożnik (nie wiem kiedy go odsłonili). To wystarczyło na skuteczny Roll-up.

Lashley 2-1 Eddie Edwards

Mistrz ruszył do akcji i zablokował akcję Bobby'ego aby wykonać Enzuigiri. Lashley jednak odpowiada Powerslamem. Panowie znowu przechodzą poza ring gdzie Bobby chciał wykonać German Suplex na stege'u. Eddie jednak utrzymał się na nogach i wymierzył Boston Knee Party! Panowie powoli ruszyli do ringu a tam osłabiony Bobby nadział Eddie'go na narożnik. Następnie chciał wykonać Vertical Suplex, ale mamy kontrę i mistrz wykonuje Boston Knee Party! 1..2..3!

Lashley 2-2 Eddie Edwards

Zostało pięć minut. Eddie robi unik przed przeciwnikiem aby trafić go Suicide Dive'm. Panowie wracają do ringu gdzie to Bobby przejmuje inicjatywę. Edwards zablokował Superplex i skoczył – mamy unik i Bobby wykonuje Spinebuster w narożnik oraz Spear! 1..2..Kick-out! Lashley się zdenerwował i chciał dorzucić Dominator. Mamy kontrę i mistrz trafia w cel swoim Boston Knee Party! 1..2..Kick-out! Edwards uznał, że skoczy z narożnika, ale Bobby złapał go na Powerbomb i zapiął Arm-Trapped Crossface! Eddie odklepał!

Lashley 3-2 Eddie Edwards

Bobby był bardzo zadowolony, bo prowadził. W sumie kto by nie był. Lashley wyszedł z ringu i powiedział komentatorom, że już to wygrał. The Pope kazał Lashley'owi to udowodnić w walce i być mężczyzną. Pretendent jednak dalej się puszył co nadziało go na Suicide Dive! A w ringu oglądamy jak Bobby blokuje finisher rywala i trafia go Spinebusterem! Pora na kolejny i chyba ostatni Spear. Eddie jednak złapał go w gilotynę! Czas mija a Bobby dalej dusi się w dźwigni! Czy odklepie on jak Sasha Banks? Sędzia sprawdzał czy Bobby jest zdolny do walki i okazało się, że nie, ale nie zdążył on zrzucić ręki Lashleya po raz trzeci co oznacza, że mamy nowego mistrza!

Zwycięzca: Lashley – 30.00 via 3-2 (Doskonały main event. Obawiałem się o formę Lashleya, ale jak widać poradził on sobie bardzo dobrze i dał sobie radę z tak długim starciem. Już nie raz mówiłem, że panowie mają świetną chemię i po raz kolejny to udowodnili. Niesamowicie cieszy mnie, że Lashley został mistrzem po raz kolejny – jego ostatnie panowanie było świetne i mam nadzieję, że tym razem będzie to samo. A co z Edwardsem? No cóż – raczej więcej z niego wyciągnąć się nie dało. Można jednak było poprowadzić jego feud z Richardsem o pas. Wydaje mi się jednak, że dużo on nie stracił – pokazał się w main-eventach, przez chwilę istniał. Jego panowanie jednak było dość przeciętne. Lashley nie mógł przegrać – straciłby łatkę dominatora co byłoby strzałem w stopę.)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Póki co jakoś nie czuję braku Corgana w TNA.
Piszesz o tym, że brakuje tag-teamów? Dywizja X liczy pięciu zawodników(Suttera już nie liczę, Spuda też)

Radek Sadkowski pisze...

W sumie brakuje zawodników w każdej dywizji. :D Mogliby zrobić dobre transfery albo chociaż jakies transfery, bo ostatnio sporo zawodników odeszło. A do odejścia szykują się też Bennett z Gallowayem co tylko napawa lekkim strachem przed straszną biedą w rosterze.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.