10 marca 2017

Impact Wrustlong - 09.03.2017 - raport

Witam bardzo serdecznie. Dopiero od tego miesiąca możemy mówić jak o nowej erze w TNA. Czy jednak to jest to samo TNA co kilka miesięcy temu? Czy zmiana nazwy na Impact Wrestling i nieprzedłużenie kontraktów z największymi gwiazdami pozwolą federacji wrócić na właściwe tory? Przekonamy się już dzisiaj. Mam pewne obawy, zaraz przekonam się czy słuszne. Pora zatańczyć.



UWAGA! Ten raport może zawierać niecenzuralne słowa – jeśli Cię to obraża to zakryj oczy albo pomyśl o ptaszkach i kwiatkach.


A na początku pokazano nam najlepsze momenty z historii całej federacji – niestety większość osób pokazanych w tym filmie występuje teraz w WWE/NJPW/ROH. Wspomniano o takich postaciach jak AJ Styles, Samoa Joe, Bobby Roode, Kurt Angle, Eric Young, Sting, Ric Flair, Bully Ray, Dusty Rhodes. No ten. Ale jest Jeff Jarrett, chociaż coś. 


Zaczynamy z grubej rury, bo Eddie Edwards i Davey Richards leją się wśród publiczności. Mamy kolejne nowe logo, w sumie niebrzydkie. Panów próbowali rozdzielić sędziowie i wydawało się, że dawni koledzy przestaną walczyć, ale Richards wściekle rzucił się na Edwardsa. Nie zrobił on za wiele, bo Eddie wysłał go Atomic Dropem na barierki oraz dorzucił mocną Planchę na Richardsa. Panowie pojawili się na stage'u, który również jest trochę zmieniony, ale ochrona nie mogła ich uspokoić. Stało się to dopiero po kilku minutach. Komentować dalej będą Josh Matthews oraz Da Pope. Josh zauważył, że przy stole pojawiły się trzecie słuchawki i okazało się, że komentować także będzie Jeremy Borash! Matthews nie był zadowolony z tego powodu i kazał Borashowi stąd odejść, ale ten powiedział, że nowe porządki w federacji sprawiły, że za stołem powinien pojawić się ktoś bardziej ekscytujący. Matthews stwierdził, że na krzesło przy stole trzeba zasłużyć, ale JB go uciszył mówiąc, że nie opuścił żadnego Impacta a ludzie nie lubią Josha. Nie szanuje on nikogo i to nie jest żaden sekret. Nowa władza chciała kogoś ciekawszego więc może powinni oni zmienić temat. JB jeszcze dodał, że zasłużył na to miejsce a Josh jedyne co zrobił to OPUŚCIŁ WWE I ZOSTAŁ ZWOLNIONY Z WWE. ZWRÓĆCIE UWAGĘ NA TO WYRAŻENIE, BO TO WAŻNE. Okazuje się, że Josh wcale nie jest świetnym komentatorem i nie posiada jaj. Matthews podsumował to tym, że szkolił się przy Jimie Rossie i podczas Wrestlemanii. I powinien tutaj być – JB jednak uznał, że zna Jima Rossa i jest on po prostu aroganckim gostkiem. Lepiej będzie jeśli Josh zacznie szanować ludzi na zapleczu oraz fanów. On ma coś specjalnego dla wszystkich, bo rozmawia z fanami czy wrestlerami. Nagle pojawił się Cody... Rhodes, bo Josh coś popsuł. Cody chciał powitać nowy Impact swoją osobą. Ciekawi go czy ktoś chce zobaczyć jego walkę z Moose'm. Jakby co to Cody miał ze sobą pas GFW TV czy jak to się nazywa. JB zapowiedział pierwszą walkę w której wystąpi nowa drużyna a Cody czekał na swojego przeciwnika. Ten jednak się nie zjawił, bo usłyszeliśmy theme song Death Council Crew. Panowie pojawili się w nowym maskach, ale obstawiam, że nie zmieni to nic w ich aktualnej sytuacji. No to jedziemy – JB i JM dalej się kłócą, na pewno będzie świetnie. Więc tak – przez 13 minut słuchaliśmy kłótni dwóch komentatorów.


Walka Nr.1: Death Council Crew vs Reno Scum

Od razu wspomnę – Reno Scum to tag team złożony z Adama Thornstowe'a (już się cieszę na myśl o tym jak będę się mylić przy pisaniu tego nazwiska) oraz z Lustera the Legend. Panowie występowali między innymi w GLOBAL FORCE WRESTLING oraz w ROH. 

Bram i Kingston chcieli zaskoczyć rywali atakiem, ale Reno Scum odpowiedzieli serią ciosów. Udało im się wykonać ładną akcję czyli prawie Poetry in Motion. Kingston nie mógł sobie z tym poradzić i otrzymał od Lustera Back Elbow oraz Headbutt. Dorzucił on jeszcze od siebie mocny cios i wpuścił Adama. Panowie mocno wepchnęli Kingstona w narożnik, ale ten przejął inicjatywę dzięki zaatakowaniu oczu przeciwnika. Do ringu wchodzi Bram, który przez chwilę zamiatał, ale otrzymał Dropkick. Thornstowe pozbył się tym atakiem rywala z ringu, ale ten się zatrzymał poza nim i pozwolił Kingstonowi na nieczysty atak. Panowie skupili się na osłabianiu Adama i wydawało się, że zobaczymy Spile Piledriver, ale Luster uratował kolegę za pomocą Spinebustera wymierzonego w stronę Kingstona. Adam dorzucił od siebie Double Foot Stomp i panowie wygrali swoją walkę w debiucie.

Zwycięzcy: Reno Scum – 2.30 via Pinfall (DCC już jest całkowicie pogrzebane więc Impact z tego korzysta przez podłożenie ich mniej znanym rywalom. Czy jednak Reno Scum pokazali na tyle, że warto się nimi ekscytować? Chyba nie. Właściwie to są mocno niemrawi w ringu, ale może to przez to, że ich przeciwnikami byli Bram i Kingston. Jaki jest jednak największy problem tej walki? JB i JM cały czas się kłócili przez co odbiór tego starcia nie był najlepszy.)


MacKenzie Mitchell chciała porozmawiać z Marią Kanellis, ale okazało się, że jej tutaj nie ma (BO ZOSTAŁA ZWOLNIONA). Sienna pojawiła się za MacKenzie i powiedziała jej, że Marii tutaj nie ma z powodu samolubnego zachowania Allie. Następnie zapytała MacKenę o to czy ta wmawia jej, że jest kłamcą. Ona wie, że to wszystko ogląda Allie i chce aby ona posłuchała. Nie udało jej się załatwić Sienny i ona dokończy plan Marii. W sumie podoba mi się postać Sienny, trzeba na nią obowiązkowo stawiać.


Walka Nr.2: Braxton Sutter vs Marshe Rockett vs Caleb Konley vs DJ Z

Sutter dostał świetną reakcję tylko dzięki temu, że jest z nim Allie. Wracamy do starej koncepcji TNA – nie mamy co zrobić z X-ami? Wrzućmy ich do walki w kilka osób.

Rockett chciał poustawiać przeciwników, ale bycie lamusem zobowiązuje. Otrzymał on serię uderzeń od Suttera oraz reszty rywali. Braxton zajął się Marshe a w ringu DJ i Konley wymieniali się Roll-upami. DJ zrobił ładny unik i postanowił wykonać Somersault Senton na rywali poza ringiem. Rockett wstał szybciej niż jego przeciwnik i w ringu powalił Konleya Spinebusterem. Dla DJ'a miał Running Powerslam a Sutter otrzymał Buckle Bomb. Marshe był pewny siebie i nadział się na Roll-up od Caleba. Rockett szybko wstał i pozamiatał przeciwnikami a następnie zaplanował skok, ale otrzymał on Triple Dropkick oraz wściekłą serię Stompów. Żegnamy w takim razie Rocketta i skupiamy się na akcji reszty zawodników. DJ wykonał Jawbreaker na Braxtonie a Konley poprawił to ładnym Enzuigiri. Następnie potraktował on DJ'a mocnym Palm Strikiem i zgniótł Marshe i Z Suicide Dive'm. Osamotniony Braxton dostał mocarny Chop i Back Suplex. Interweniował Marshe, ale i on nadział się na kopnięcie. DJ Z z tego skorzystał i zniszczył Konleya swoim ZDT wykorzystując plecy Marshe. Rockett się ogarnął i trafił byłego mistrza Leg Lariatem. Planował on jeszcze atak na Suttera i prawie to wyszło. No właśnie – prawie, bo na pomoc ruszyła Allie, która weszła na narożnik i wykonała Diving Crossbody na Marshe. Osłabiony Rockett został następnie wykończony Fisherman Neckbreakerem od Suttera.

Zwycięzca: Braxton Sutter – 4.35 via Pinfall (Solidny pojedynek z niezłą akcją. Szanuję dokonania Caleba, który wyciągnął wiele z przeciwników. Ogólnie to Marshe Rockett nie jest słabym wrestlerem, ale otrzymał on głupi gimmick przez co nie mogę go brać na poważnie. Wydaje się, że na Suttera są jakieś plany, ale pewnie skończy się na midcardowym bujaniu się z Allie.)

Po walce pojawiła się załamana i zniszczona Laurel Van Ness, która przestraszyła swoim wyglądem szczęśliwą parę. Chyba już wiem kto przejmie gimmick „Broken”.


A skoro mówimy o kimś broken – przechodzimy do osobistego zoo braci Hardy. Jakaś małpa atakowała Jeffa co zdenerwowało Matta. Stwierdził on, że już niedługo sprawią, że Superkick stanie się przestarzały. Jeszcze później zobaczymy walkę Jeffa Hardy'ego ze Smokin' Joe Frazierem. Czyli z kangurem.


Walka Nr.3: Sienna vs Rachael Ellering

Ellering została naprawdę dobrze przyjęta przez publiczność. Ludzie chyba wolą ładne panie niż randomowy tag team z GFW. Rachael trafiła swoją rywalkę Bicycle Kickiem i spróbowała kilku Roll-upów. Sienna nie chciała pozwolić się przypiąć i otrzymała serię Forearmów oraz Standing Senton. JB i JM dalej się kłócili co zdenerwowało Da Pope'a. No cóż. Wiecie, że Matthews przeklina na wizji? No to już wiecie. Sienna nie radziła sobie z rywalką, która naprawdę pokazywała jakiś poziom. Udało jej się wymierzyć Low Kick oraz Enzuigiri. Ellering chciała także skoczyć z narożnika, ale Sienna wróciła do akcji i po wysłaniu Rachael na matę dorzuciła Clothesline. Dawna członkini ekipy Marii próbowała wykonać swój finisher, ale za każdym razem otrzymywała kontrujący cios. Ellering zaskoczyła Siennę Northern Lights Suplexem, serią ciosów, STO oraz Spinning Leg Dropem. 1...2...Kick-out. Rachael nie trafiła z Corner Splashem co nadziało ją na kończący walkę Silencer.

Zwyciężczyni: Sienna – 4.18 via Pinfall (Solidny pojedynek, który naprawdę pokazał nam postać Rachael Ellering. Potrafi ona nawet sporo w ringu i w sumie nie obraziłbym się gdyby pojawiła się ona w Impact Wrestling na stałe. Musiała uznać ona wyższość swojej przeciwniczki – Sienna raczej nie mogła przegrać, bo pewnie czekają na nią jakieś plany. Szkoda tylko, że komentatorzy nie skupili się całkowicie na nowej postaci i cały czas kłócili się o jakieś głupoty.)


Do ringu zmierza... Bruce Prichard. Musi się on czymś z nami podzielić. Nie chce mówić o swoim podcaście ani o stronie. Chce powiedzieć o tym, że Impact Wrestling nie jest tym samym co wcześniej. Jakiś czas temu ludzie uważali, że to on zrujnował to co było najlepsze. Mieli Impact gdzie występowali świetni wrestlerzy. Chcieli być najlepsi i dawali nadzieję. Byli bardzo blisko i nic z tego nie wyszło. On chce powiedzieć coś prawdziwego – TNA jest martwe. Nowa władza chce aby to wszystko zwało się Impact Wrestling. A kiedy dostaje się nowe rozkazy to trzeba też otrzymać świetnych zawodników. Oni jednak mają przyszłość za sobą. Był wtedy gdy Hulkamania dominowała, kiedy Stone Cold pierwszy raz kopał tyłek, czuł co przygotowuje The Rock, widział Johna Cenę przed tym jak inni nie mogli go zobaczyć. Wie jak zrobić z wrestlingu coś wielkiego i musi zacząć od początku. Chce nam przedstawić wielką gwiazdę, prawdziwy armageddon i potężnego zawodnika, który jest mistrzem Impact Wrestling – jest to Bobby Lashley! BARDZO FAJNE TE NAWIĄZANIA DO WWE, DAJMY WINCYJ, FANI TO POKOCHAJĄ. Bruce po raz drugi przedstawił mistrza, który podziękował za zauważenie jego świetności. Udało mu się załatwić wielu zawodników takich jak EC3, Kurt Angle czy Jeff Hardy. Mógł także reprezentować prezydenta USA. FAJNE TE NAWIĄZANIA DO WWE, DAJMY WINCYJ, FANI TO POKOCHAJĄ. Prichard dodał, że ludzie gadają o wielkich atletach na całym świecie. Powinni jednak dorzucić do tego aktualnego mistrza świata Impact Wrestling. I to się zmieni, bo ludzie muszą zauważyć Lashleya. Nie ma osoby, która mogłaby pokonać Bobby'ego. I nagle usłyszeliśmy jakąś hiszpańską muzykę a do ringu zmierza... ALBERTO EL PATRON! Josh Matthews przypomniał nam o osiągnięciach El Patrona w... WWE! FAJNE TE NAWIĄZANIA DO WWE, DAJMY WINCYJ, FANI TO POKOCHAJĄ. Bruce stwierdził, że Alberto nie potrzebuje zapowiedzi, ale jednak go zapowiedział. Bobby chciał coś powiedzieć, ale El Patron go uciszył. Lashley nie pokonał jednej osoby, którą jest właśnie Alberto. Do ekipy dołączył także Ethan Carter III. EC3 przeprosił za przerwanie tej rozmowy. Alberto chce walki o pas, ale wydaje mu się, że na to trzeba zasłużyć. I oczywiście jest to prawdziwa gwiazda i człowiek ze szczytu. Oczywiście jest to EC3, dziwko. On proponuje walkę Lashleyowi. Bobby uznał, że pokonywał EC3 za każdym razem więc niech lepiej ten pójdzie na zaplecze, bo jest cienki. Zaprosił on jeszcze El Patrona do walki i Bruce Prichard postanowił ustalić taki pojedynek, który odbędzie się jeszcze dzisiaj! 


MacKenzie próbowała porozmawiać z Eddie'm Edwardsem. Eddie na pewno przeżywa ciężkie czasy, ale ona musi wiedzieć czy ten się tego spodziewał. Edwards uznał, że na pewno nie, bo myślał, że Davey jest mądry. Okazał się jednak prawdziwym głupolem. Pojawiła się także Angelina Love, która to wyśmiała. Fani zapomnieli o Richardsie i co najważniejsze – zapomniał o nim także Eddie. Edwards nie jest prawdziwym facetem. To Davey nim jest i jest on również prawdziwym samotnym wilkiem. Richards ma jeszcze dla Eddie'go specjalną wiadomość i był to cios w policzek od Love. Eddie stwierdził, że Angelina bije mocniej od Richardsa.


Do ringu wrócił Cody, który domagał się Moose'a. JB poinformował, że Moose jest teraz w Japonii. To nie spodobało się Cody'emu, który obraził Borasha i postanowił na niego zaczekać. Rzucił on też swój zabawkowy pas do ringu (to chyba jednak jest GFW NexGen Title) i usiadł w ringu. Po chwili jednak postanowił odejść a ja się zastanawiam o co w tym wszystkim chodziło, bo coś nie wiem.


Lashley powiedział, że uczyni z Impact Wrestling coś wielkiego dzięki jego dokonaniom. Pracuje tutaj ciężej od innych i to za każdym razem udowadnia.


A na stage'u pojawił się Dutch Mantell czyli dawny Zeb Colter z WWE. Przyjechał on swoim wózeczkiem i zaczął od przedstawienia się. On nazywa się Ze... Ah, nie powiedział tego. FAJNE TE NAWIĄZANIA DO WWE, DAJMY WINCYJ, FANI TO POKOCHAJĄ. Był nazywany Zebem Colterem w innym wymiarze. To nie było jego prawdziwe imię, bo zwie on się Dutch Mantell. Nie było go tutaj przez długi czas. Musiał jednak wrócić, bo czuje sentyment do tego miejsca. Podróżował po całym świecie i wie, że to wrestling go tutaj przywiózł. On kocha wrestling i wie, że bez niego byłby nikim. Chce jednak nam pokazać powód jego pojawienia się. To nie jest wielki sekret – TNA zostało zabrane przez inne władze. Słyszał już od Pricharda o aktualnej sytuacji. Chce sprawić aby Impact był znów świetny. Mógł o nim tak powiedzieć jakiś czas temu. Po czasie jednak to się zmieniło. Pamięta takie postaci jak AJ Styles, Samoa Joe, Bobby Roode, Sting, Kurt Angle, Kevin Nash, Christian, Booker T. Oni byli tutaj, ale kiedy przyszedł na to czas – zniknęli. Mieli jednak tego powód. On z nimi o tym rozmawiał i nie ma ich tutaj z powodu słabej dyrekcji. Nie czuli tego czegoś i wiedzieli, że nie szanowano ich. Ktoś jednak nie wiedział o co w tym chodzi i są to fani. Dyrekcja zapytała go czy ten potrafi pomóc Impactowi. I chce wiedzieć czy ludzie tego chcą. Prosi o wsparcie i chce słuchać publiczności, która nie chce widzieć niczego słabego. Czy ludzie chcą przywrócić świetność tej federacji? Jeśli tak to muszą tylko podnieść ręce i powiedzieć: „We the people – we make Impact great”. FAJNE TE NAWIĄZANIA DO WWE, DAJMY WINCYJ, FANI TO POKOCHAJĄ. Ogólnie to nie była najlepsza gadka, ale pewnie głupsi fani to kupią.


Pora na starcie Jeffa Hardy'ego ze Smokin' Joe Frazierem. Kangur radził sobie naprawdę nieźle z Jeffem i przeszedł do walki z Mattem. Ten również uznał wyższość zwierzęcia, które znowu rzuciło się na Jeffa. Hardy podziękował za pojedynek i bracia po raz kolejny musieli się teleportować. Zabrali oni ze sobą pasy i postanowili polecieć w siną dal. Zamiast braci w Impact Zone pojawili się... Decay. Mieli oni ze sobą pasy i powiedzieli, że Broken Hardys zostali usunięci oraz czekał na nich rozpad. Pozdro. W sumie Impact nie miał wyboru i musiał coś zrobić aby wytłumaczyć nieobecność braci. Słyszałem pewne plotki o tym, że bracia chcieli pojawić się na tapingach aby stracić pasy, ale dyrekcja odmówiła. Ciekawe czy to prawda?


Slammiversary odbędzie się w tym roku 2 lipca i będzie to piętnasta edycja tej gali.


Walka Nr.4: TNA World Heavyweight Title Match – Lashley vs Alberto El Patron

Rozpoczynamy starcie, które na papierze wygląda naprawdę dobrze. Czy będzie tak w rzeczywistości? Panowie zaczęli od zwarcia, ale musiało ono zostać przerwane. Alberto lekceważąco popchnął przeciwnika i wysłał go w narożnik aby dorzucić parę kopnięć oraz Low Dropkick. Lashley nie był pod wrażeniem i po serii swoich uderzeń posłał El Patrona w narożnik. Meksykanin otrzymał mocny Stomp od przeciwnika i wyszedł aby odetchnąć. Udało mu się zaskoczyć Lashleya ciosem w głowę i posłał on Bobby'ego w nowy stół komentatorski. El Patron wszedł na narożnik aby dorzucić Diving Axe Handle. 1...2...Kick-out. Alberto zapiął Chinlock i postawił na kolejne kopnięcia. Oprócz tego wymierzył serię ciosów w narożniku, ale trafił go potężny Clothesline oraz Neckbreaker. 1...2...Kick-out. Pretendent znowu postanowił odetchnąć poza ringiem, ale mistrz nie czekał na jego powrót. Poszedł on za rywalem i rzucił go w schodki. Wróciliśmy dość szybko między liny gdzie Bobby postawił na Hip Press oraz Chinlock. Meksykanin oczywiście się uwolnił, ale czekał na niego następny Clothesline. Jest może ktoś kto odklepał po Chinlocku albo Headlocku? W sumie zawsze mnie to ciekawiło. Lashley jednak się nad tym nie zastanawiał, bo wymierzył on Vertical Suplex. Jego Spear nie trafił w cel, bo głowa Bobby'ego trafiła na Dropkick od Alberto. Panowie postanowili wymieniać się uderzeniami i przejść do akcji w narożniku. Lashley opuścił gardę przez co nadział się na Cross Armbreaker w narożniku. Dźwignia musiała zostać przerwana i mistrz z tego skorzystał dzięki wykonaniu Sidewalk Slama. Przy ringu pojawił się Ethan Carter III, ale to czas na przerwę.
A po przerwie dominował LASZLO. Rzucił się on w narożnik i nie trafił. Co jednak trafiło? El Patron trafił przeciwnika dwoma Clothesline'ami i dorzucił od siebie Backstabber. Mamy kontrę dźwigni Alberto i mistrz dorzucił Clothesline. Chciał wykonać drugi, ale przez przypadek uderzył sędziego. El Patron z tego skorzystał i zapiął Cross Armbreaker! Pojawił się drugi sędzia a mistrz ratuje się mocnym Powerbombem. 1...2...Kick-out. Lashley nie trafił z atakiem w narożniku i zaskoczył go Double Foot Stomp od Alberto. 1...2...Kick-out. Nie zobaczyliśmy kolejnej dźwigni, bo Bobby to skontrował na Spinebuster. 1...2...Kick-out. Wydawało się, że El Patron otrzyma kolejny atak, ale postawił on na DDT z zaskoczenia. Następnie chciał on zakończyć walkę swoim Superkickiem co się nie udało, bo trafił on w... sędziego. O kurde. Lashley postanowił ukarać Alberto jeszcze jednym Spinebusterem i zabrał on pas aby go użyć. Odkrył on się jednak na Low Superkick i pas wylądował w rękach El Patrona, który uderzył w głowę Bobby'ego. Sędzia już się ogarnął i postanowił odliczać. 1...2....3...BRAWO KURWA.

Zwycięzca: Alberto El Patron – 16.00 via gówno (Brawo. Po prostu biję brawo federacji, która przez długi czasu serwowała lepszy wrestling tygodniówkowy niż WWE. Czy IW musi naprawdę popełniać takie błędy? Dlaczego znowu Lashley przegrywa jak frajer. Jeśli chcą oni go budować na wielką gwiazdę to powinien on pokonać El Patrona. A zamiast tego zobaczyliśmy – dwa ref bumpy, głupi finish i wszystko kompletnie kurwa głupie. Bardzo lubię Alberto, ale dawanie mu pasa w debiucie to wielka przesada. Jeszcze nie narzekałbym gdyby wygrał on czysto. A tutaj naprawdę nie wiem co się działo. Strona wrestlingowa była przeciętna – porównałbym to do walki Lashleya z EC3. Co jednak z tego wyszło? Gówno pośród fal. Jeff Jarrett – jesteś idiotą a GFW to cipa i chuj.)






Żegnam ten odcinek. Nowa era w Impact Wrestling pokazała, że główną rolę gra tutaj WWE. Częściej usłyszałem nazwę WWE niż Impact Wrestling. Najważniejszym wydarzeniem jest feud Matthewsa z Borashem – Lawler vs Cole v2. Wszyscy olewają sobie nowych zawodników i skupiają się na jakimś syfie pomiędzy dwoma typeczkami za stołem. Pojawia się Prichard – gada od rzeczy. Pojawia się Mantell – gada od rzeczy. Walki? Przeciętne. Nie ma to jak zaczynać marzec z grubej rury. Jarrettowi nie wyszło z GFW – spoko, przeniosę się na TNA. Wrzucę tam cały roster wyrzutków, znajdę jakiegoś hot typa, który przyciągnie fanów przed TV, będzie dobrze. WWE stawia na dziadów? Spoko, przecież u mnie w main evencie wcale nie walczy pan obwisłe cyce, pan Moneymaker i nie myślę o powrocie Magnusa z zespołu Alcazar, Gunnera z wylewem kolana i wszystkiego oraz KRISA ADONISA. Broken Hardys? A kto to? Ja mam dla was Reno Scum, dobry tag tim, ludzie mają ich co prawda w dupie, ale nieważne, podłóżmy im DCC – kolejny hot produkt. Dosyć.

8 komentarze:

Anonimowy pisze...

RS weź skoń pier*olić, bo Impact był najlepszy od.... paru miesięcy. Ale co ja będę tłumaczył gościowi, który myśli, że jest śmieszny.

Anonimowy pisze...

Mam nadzieję, że to już twój ostatni raport i przestaniesz się kompromitować.

Radek Sadkowski pisze...

Brawo. Masz własne zdanie. To jest spory sukces. A ja na przykład (i nie tylko ja, bo ten IW nie podobał się 98% ludzi) postanowiłem zjechać ten odcinek, bo mi się bardzo nie podobał. Ja chętnie przeczytam Twoje tłumaczenia, bo bardzo mnie ciekawi co było takiego dobrego w tym IW. Aha, to nie będzie ostatni raport, tak łatwo mnie się nie pozbędziesz.

Anonimowy pisze...

Okropny iMPACT. Oglądało się kilka lat te gale, aż tu nagle, kompletnie coś innego, zero ciągłości, jakby ktoś nagle powiedział pierd?olimy co było do tej pory i rzucił wszystko inne/gorsze. Koniec TNA oznacza dużo gorszy iMPACT wrestling... nie można od tak wyje... najważniejszych gości z rosteru i dodać z dupy nowych gości bez żadnego wyjaśnienia i podbudowań. Co to w ogóle za polityka z tymi kontraktami, nie można było chociaż na te nagrania się dogadać i jakoś solidnie pokończyć te postacie, z Kurtem potrafili, z Ariesem (śmiech na sali) powiedzmy (,że nie bo tak się nie korzysta z czyjegoś odejścia) a tu nic: Mike, Hardyz, Drew, Jade od tak delete, zamiast chociaż kogoś wypromować ich odejściem, choć takiego Bennetta to tak zje?ali, że aż żal!

Damian Szczęsny pisze...

Wydaje mi się, że narazie trzeba poczekać kilka miesięcy, jak to wszystko się rozwinie. Po jednym odcinku jeszcze niczego nie można przesądzać.
W tej chwili jednak ta dobra zmiana nie jest dobra.

Damian pisze...

Zgodzę się że Impact taki sobie - bywały lepsze.
Co do GFW - 80% ludzi którzy tam byli, walczyli to ludzie z przeszłością w TNA więc na to byłem przygotowany.
Co do wspominania WWE - dla mnie to Jarrett miał taki zamiar żeby o Impact Wrestling było jak najgłośniej. Warto przytoczyć przysłowie - "nieważne jak mówią, byleby mówili". Dlatego został ściągnięty Prichard, podobno Jarrett kontaktował się z Russo, żeby ten w swoim podcaście pochwalił federację.

Nie oczekuję cudów z dnia na dzień, zresztą w ciągu kilku tygodni pewnie dowiemy się że kilka osób jeszcze odejdzie, kilka przyjdzie.
Niech Jarrett i spółka przepracują ze 3 miesiące i wtedy będzie można oceniać każdy aspekt.
Wczytałem się dokładnie co było nagrywane na tapingach - powinno być lepiej.

Jeffrey Nero pisze...

Z tego co słyszałem to prawnik Matta odradził mu występ na IW a nie dyrekcja IW.

Tupak pisze...

Zaczynamy kolejną nową erę w TNA. Wiadomo, że na początku wiele rzeczy może się wszystkim nie podobać, ale nie można ocenić zmian po jednym Impactcie... Dajcie czasowi czas, a czas pokaże. Myśle, że Slammiversary będzie odpowiednią datą do oceny nowych rządów.

DDC vs Reno Scum. Oglądając to wydawało mi się, że walka była dłuższa. DDC przegrywa ze świeżakami, więc spodziewajmy się upadku tej grupy zwłaszcza, że Storm zaczyna szumieć. Reno Scum nie mieli zbytnio czasu, żeby się pokazać z jak najlepszej strony, ale było nieźle. Wydają się ogarnięci i coś z nich może w przyszłości być.

Walka Xów mi się podobała. Dajmy im tylko więcej czasu i róbmy coś w tej dywizji oprócz wrzucania kilku ludziów dając im pięć minut na poskakanie i będzie dobrze.

Walka KO fajna. Rachael Ellering mi się spodobałą i z chęcią bym ją widział częściej w Impact Wrestling. Pamiętając, że kontrakt dostała taka Rabel to Rachael powinno mieć pewne występy.

Bruce Prichard jako postać telewizyjna może się sprawdzić tak samo jak Dutch Mantell. Debiut Alberto el Patron bez jakiś fajerwerków, ale było dobrze. Ciekaw jestem jak się będzie pokazywał nam na Impactach. Jego późniejsza walka z Bobbym wypadła średnio. Z jednej strony budują postać Lashley'a jako terminatora, a tu przegrywa z debiutującym Alberto. Z drugiej jednak strony przegrywa on po uderzeniu pasem w głowe, więc idzie to wybaczyć. Tylko czemu za każdym razem w tego typu walkach sędzia musi zostać znokautowany? Tu poległo nawet dwóch... już oczami wyobraźni widziałem jak EC3 wbiega na ring i on kończy sędziować tą walkę. Mogli to inaczej rozegrać, ale jeśli Alberto miał wygrać z Lashley'em to uderzenie pasem wydaje się najrozsądniejsze. Lepiej to niż podłożyć czysto terminatora el Patronowi.

W przeciwieństwie do innych mi nawiązania do WWE kompletnie nie przeszkadzają. A nawet pojawia mi się uśmiech na twarzy w takich momentach.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.